Szkolenie radnych za nasze pieniądze?

Szkolenie radnych za nasze pieniądze?

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Zawadzkiem wynikła kwestia szkoleń radnych. Jedna z radnych stwierdziła, że chciałaby w takim szkoleniu wziąć udział, aby bardziej poznać specyfikę pracy radnego. Wniosek "przepadł", ponieważ padło stwierdzenie, że w budżecie na ten rok nie ma już na ten cel pieniędzy, ale można zatwierdzić pewną kwotę w przyszłorocznym budżecie i wtedy ze szkolenia będzie można skorzystać.

Ja mam pewne wątpliwości. Czego radnym brakuje do pracy w radzie, że chcą się szkolić? Nie są przecież fachowcami, od których wymaga się specyficznej wiedzy. Są wybrańcami mieszkańców do władzy uchwałodawczej i oczekujemy od nich stanowienia miejscowego prawa. Nikt nie wymaga znajomości wiedzy specjalistycznej. Od tego są inni. Pracownicy Urzędu, a wśród nich pani prawnik, która czuwa, by podejmowane uchwały były zgodne z wymogami prawa. Radny nie musi się na tym znać. Radny ma przyjść na sesję i podjąć decyzję, czy jest za przyjęciem lub odrzuceniem konkretnego projektu. Do tego nie trzeba szkolenia. Wystarczy wyrazić swoję opinię na temat danej uchwały i powiedzieć "tak, podoba mi się, jestem za" lub "nie, nie zgadzam się, jestem przeciw", w ostateczności "nie mam pojęcia, nie wiem" i wstrzymać się od głosu.

Czego radni chcą się nauczyć na szkoleniach? Jak zagłosować? Prawą ręką czy lewą? Radni powinni mieć świadomość, że za te szkolenia zapłacą mieszkańcy. Takie wydatki uważam za nieuzasadnione. Jeśli któryś radny odczuwa potrzebę uzupełnienia czy poszerzenie wiedzy, może sam zapisać się na szkolenia, kursy, szkoły - i zapłacić za nie z własnej kieszeni. Sięganie po nasze wspólne pieniądze na ten cel uważam za niestosowne i naganne. Radnym nie jest potrzebna żadna dodatkowa wiedza, by sprawnie uczestniczyć w pracach Rady Miejskiej.

Pieniądze na szkolenia, które chcecie (?) wyciągnąć z budżetu, mogą być spożytkowane w inny sposób, z korzyścią dla większej ilości mieszkańców, np. na odrzucony projekt remontu ul. Ligonia (chodzi o kwotę 10 tys. zł). O tę kwotę doszło do sporej "awantury" na sesji (którą teraz niektórzy radni próbują dalej wyolbrzymiać na forum), chciałbym, abyście podobnie do sprawy podeszli, gdy faktycznie będziecie pracować nad przyszłorocznym budżetem i dojdzie do dyskusji na temat pieniędzy na szkolenie radnych.

A co o szkoleniach sądzą szacowni internauci i pozostali mieszkańcy miasta?

Forum: 
Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 2 Kwiecień, 2015 - 18:50

Właśnie po to są potrzebne szkolenia, bo część radnych - podobnie do poruszającego temat - nie ma pojęcia o co w tym chodzi.

Portret użytkownika 62norbi03
Wysłane przez 62norbi03 w 10 Kwiecień, 2015 - 14:22

Może ja rozwinę tą „MYŚL"...
Moim zdaniem, tu jest na miejscu takie dobre powiedzenie:
„Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”...
W pełni się zgadzam z autorem tego „POSTU" iż opisane wyżej szkolenia są zbyteczne...
Dodam tylko, z mojej strony, jako działacza na rzecz osób niepełnosprawnych, iż podobno nie ma pieniędzy na podstawowe usuwanie barier budowlanych, lub na pomoc osobom chorym i niepełnosprawnym a na takie pier**ły jak szkolenia radnych...
Uważam ten wniosek za bardzo nie na miejscu!!!
Z poważaniem
Norbert Czapla

Z poważaniem
N. Cz.

Odpowiedz

Wysyłając dane z tego formularza akceptujesz politykę prywatności Mollom.