„Pionier” się sprywatyzuje?

„Pionier” się sprywatyzuje?

Artykuły : 
Numer wydania: 

Dwadzieścia lat temu stronę poświęconą gminie Strzelce w naszym tygodniku pisał cały zespół redakcyjny. W numerze zerowym ukazał się wywiad ze Stanisławem Kitą, dyrektorem naczelnym Fabryki Sprzętu Rolniczego Agromet-Pionier. Fabryka swoją siedzibę miała przy ulicy Gogolińskiej 2 w Strzelcach Opolskich. Zajmowała się m.in. produkcją kombajnów do zbioru ziemniaków „Anna” i „Bolko”, automatycznych sadzarek do ziemniaków i kopaczek do cebuli.

 

Oto fragmenty wywiadu, który ukazał się 20 lat temu.

 

Jakie były początki zakładu?

 

- Już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w miejscu dzisiejszej Fabryki Maszyn i Urządzeń „Agromet - Pionier” istniała niemiecka firma przedsiębiorcy Prankla, produkująca maszyny rolnicze. Zakład ten został jednak zniszczony w czasie II wojny światowej. W kwietniu 1945r. usunięto gruzy i już w maju rozpoczęto produkcję pługów, sieczkarni i kopaczek do ziemniaków. W 1946 r. zakład został upaństwowiony, a od 15 września 1948r. działa już jako przedsiębiorstwo państwowe. Fabryka przez cały okres służy głównie potrzebom rolnictwa, zmieniając jednak i unowocześniając wyroby. Przez pierwszych 35 lat intensywnie rozbudowano fabrykę, stawiając hale produkcyjne, magazyny, kotłownię, odlewnię, bocznicę kolejową, rozdzielnię elektryczną, kompresownię, biurowce. Obecnie teren fabryki to ok. 32 ha gruntu.

 

A rynki zbytu?

 

- Nasze produkty sprzedajemy nie tylko na rynku krajowym, ale też zachodnioeuropejskim. Eksportujemy głównie kombajny do zbioru ziemniaków do takich państw, jak: Austria, Czechy, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Szwajcaria, Dania, Niemcy, Finlandia, Ukraina, Argentyna, Urugwaj. Fabryka ciągle poszerza paletę swoich wyrobów. Obecnie trwają prace konstruktywno-przygotowawcze w celu uruchomienia produkcji kombajnu dwurzędowego o zwiększonej wydajności. Prototyp takiego kombajnu ukaże się w 1999 roku. Rynek polski pilnie go oczekuje.

 

Czy nie lepiej sprywatyzować fabrykę drogą bezpośrednią?

 

- (...) W dniu 19 sierpnia 1997r. Rada Ministrów zaakceptowała projekt sprywatyzowania Fabryki drogą bezpośrednią. Wojewoda Opolski niezwłocznie wszczął postępowanie i powołał komisję ds. obsługi procesu prywatyzacji naszego przedsiębiorstwa, a po dokonaniu wyceny zaprosił inwestorów do składania ofert udziału w prywatyzacji. W wyniku tego ogłoszenia pierwsze spotkanie z potencjalnym inwestorem odbyło się 24 czerwca 1998r. Następne odbędzie się w najbliższym czasie. Na obecnym etapie prac prywatyzacyjnych nie mogę jeszcze ujawnić szczegółowej oferty inwestora.

 

19 października 1999 roku została ogłoszona upadłość zakładu. W 2003 roku zakończyło się postępowanie upadłościowe i fabrykę wykreślono z rejestru przedsiębiorstw państwowych.

 

JG

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Ludzie śmieci podrzucają
Adamietz wyremontuje Barbórkę
Jedyni na Opolszczyźnie
Zabawa na całego
Razem na dobre i na złe
Nie chcemy tu mieszkać!
Rekordowa pierwsza pomoc
Końcówka projektu

Komentarze

Portret użytkownika silco
Wysłane przez silco w 6 Listopad, 2018 - 19:08

gSprywatyzowac zakladu sie nie udalo bo dyrekcja chciala by inwestor strategiczny  splacil zadluzenie zakladu w wyniku czeego bylby w posiadaniu ponad 50% akcji ale  pan Kita chcial ze swoja swita dalej rzadzic w zakladzie. Niestety "jeleni" nie znaleziono. Dwa najnowsze kombajny wyslano na proby , jeden chyba do Wloch drugi gdzies za ocean ale sie nie sprawdzily. Byly za ciezkie i grzezly w blocie. Pracownicy zaczeli sie snuc jak duchy po zakladzie bo pracy juz nie bylo tylko kadrowiec skrzetnie osobiscie pilnowal na portierni by ktos nie przyszedl minute przed 14 ta. a zlapanym wlepiali nagany.  Tak to wygladalo w komunistycznym systemie. Byli tez tacy ktorzy rozglaszali ze zaklad sie uratuje ale musi sprzedac hotel robotniczy. Prali ludziom mozgi i tylko ci madrzejsi na haslo  "kto do zwolnienia z odprawa" wiedzac ze zaklad tonie zgosili sie do zwolnienia. Hotel sprzedano a w tej kwestki Agromet nie mial nic do powiedzenia. US za zgoda ZUSu kupil hotel za prawie 1 miliard 400 milionow zlotych z czego Agrometowi kapnelo okolo 350 milionow zl a raszta zabral ZUS za zalegle skladki. Starczylo na troche odpraw  i byl koniec komunistycznego zarzadzania.

 

silco

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 7 Listopad, 2018 - 14:05

Ciszej nad tą trumną! Dosłownie i w przenośni. Agromet nie upadł dlatego, że jakiś kombajn ugrzązł w błocie. To byłoby zbyt proste. Dyrektor fabryki z tamtego okresu nie żyje już od kilkunastu lat i nie może się ustosunkować do zarzutu o chęć "rządzenia ze swoją świtą". Dla poszerzenia Twojej, a przy okazji i innych domorosłych ekspertów wiedzy, przyjmij do wiadomości, że ów wspaniałomyślny inwestor zamierzał na dzień dobry zwolnić co najmniej połowę załogi oraz pozbyc się większości majątku firmy. To samo, jako jeden z wariantów ratowania firmy, rozważał śp. Stanisłąw Kita. Nie mógl niestety pogodzic ognia z wodą tj. utrzymać załogi i majątku a jednocześnie optymalizować (zmniejszać drastycznie) koszty działalności fabryki. Był dyrektorem a jednocześnie, w głębi duszy, na tyle przyzwoitym człowiekiem, któremu do głowy nie przychodziło odgrywanie roli grabarza swojego przedsiębiorstwa. Jako dyrektor przegrał, jako człowiek ocalał - w ludzkiej pamięci także. Wybrał więc kontrolowaną upadłość gdyż nie miał innego wyjścia. Moim skromnym zdaniem wypadałoby zapytać jak "pomagały" mu w tym przedsięwzięciu organy założycielskie fabryki z tamtego czasu - najpierw wojewoda opolski (był z AWS) a później ówczesny burmistrz i oraz przewodnicząca rady miejskiej. Dlaczego w ostatniej chwili zmieniono syndyka? Wiele fabryk maszyn rolniczych w Polsce przechodziło wtedy trudny okres gwałtownej restrukturyzacji finansowej i własnościowej, wymuszonej spadkiem popytu. Wiele z nich spotkało się z życzliwym wsparciem swych agend samorządowych a nawet rządowych. Część z nich przetrwała ten trudny okres. Jeżeli chodzi o Strzelce to "pojechano po bandzie" - zamknąć, zlikwidować i przestac się martwić. Przykre jest wracać do tego po prawie 20 latach...

Portret użytkownika krtrd
Wysłane przez krtrd (niezweryfikowany) w 8 Listopad, 2018 - 09:15

Drobna uwaga do eksperckich analiz: gmina w żadnym momencie nie była właścicielem naszego Agrometu-Pioniera, przedsiębiorstwa w 100% państwowego. 

Komentarz do fragmentu "Wybrał więc kontrolowaną upadłość...": Nie on "wybrał", tylko sąd zdecydował, gdy wierzyciele w końcu złożyli wniosek o upadłość; nie "kontrolowaną" tylko pospolitą upadłość - likwidacyjną.

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 8 Listopad, 2018 - 13:03

    Dziękuję za "drobną" uwagę i bezpłatnie doszkalam mojego społecznego doradcę przekazując mu co następuje:

1. Nigdzie nie napisałem, że gmina była właścicielem Agrometu. Pełnila wyłącznie funkcję organu założycielskiego zgodnie z dyspozycją Rady Ministrów. Wcześniej funkcję tę pełnił wojewoda w oparciu o podobną dyspozycję, a jeszcze wcześniej organem założycielskim był właściwy minister (przemysłu maszynowego, przemysłu maszyn ciężkich i rolniczych, przemysłu).  Agromet był oczywiście, jako organizm gospodarczy, od początku do końca przedsiębiorstwem państwowym ze zmieniającymi się na przestrzeni lat organami założycielskimi.

2. Jednak "wybrał" gdyż to dyrektor jako organ założycielski wystąpił z wnioskiem o wszczęcie postępowania upadłosciowego a nie wierzyciele. Sąd to działanie formalnie "przyklepał". Oddzielnym zagadnieniem pozostaje efekt tego postępowania. Fabrykę można było przekształcać w tym postępowaniu. Wielu uczestników procesu upadłościowego, z róznych powodów, dążyło jednak do likwidacji. Mieli takie prawo. Ono nie zawsze musi być tożsame z logiką gospodarczą czy biznesową.

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 8 Listopad, 2018 - 13:06

Poprawiam "podpowiadający" komputer. Oczywiście dyrektor wystąpił do sądu jako organ przedsiębiorstwa.

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 9 Listopad, 2018 - 21:36

  A byl taki czas ,że aby kupic jakąkolwiek maszynę w Pionierze to   trzeba było  przepracować na rzecz zakładzu   kilkaset godzin. Szkoda  . Podobny  Pionier  usytulowany w Brzegu  , hula  i ma się dobrze a w Strzelcach nic się nie utrzyma .  Nawet    Brico  Marche    nie poradziło . A było takie cudne otwarcie   , burmistrz , ksiądz   i   bezradni-radni .  Taka gmina. 

Odpowiedz