Czerwoni płacą więcej

Czerwoni płacą więcej

Artykuły : 
Numer wydania: 

Niedawno do agencji ubezpieczeniowej w Strzelcach przyszedł klient odnowić ubezpieczenie na samochód od odpowiedzialności cywilnej. Do tej pory płacił 350 złotych rocznie. Przez ostatni rok nie spowodował wypadku ani innej szkody. Według nowych wyliczeń za takie samo OC miał zapłacić 3000 złotych.

- To była ekstremalna sytuacja i dotyczyła pojazdu specjalnego typu laweta – opowiada właścicielka agencji w Strzelcach, Katarzyna Kruczkowska. - Udało się znaleźć dla niego tańsze ubezpieczenie, ale i tak zapłacił ponad dwa razy więcej niż przed rokiem.

Tanio już było

Do tej pory, aby przetrwać na rynku, trzeba było być po prostu tańszym od konkurencji. Polscy kierowcy zwracają niewielką uwagę na zawartość pakietu ubezpieczenia. Liczy się dla nich cena. Ubezpieczyciele, by zdobyć klienta po prostu dopłacali do interesu. Jak podaje portal superbiz.pl, tylko w tym roku ubezpieczyciele stracili z tego powodu 600 mln złotych. Efektem były dość niskie ceny w Polsce - w porównaniu z innymi krajami Unii.

Zmieniły się jednak okoliczności. Sądy coraz częściej zasądzają ofiarom wypadków wysokie odszkodowania, które pokrywane są z ubezpieczenia. Polscy kierowcy spowodowali też więcej wypadków za granicą. Liczba takich zdarzeń wzrosła aż o 11%. Odszkodowania płacone przez firmy ubezpieczeniowe w Niemczech czy innych krajach zachodnich są o wiele większe niż w Polsce. Nikt nie bawi się tam w wyklepywanie blachy. Po prostu wymienia się całe części na nowe.

Efekt? Od początku tego roku ceny obowiązkowego OC wzrosły aż o 53% i rosną nadal.

Rozwodnicy mają przechlapane

Podwyżki obejmą wszystkie pojazdy, lecz zależą w dużej mierze od tego, kto nimi kieruje. Firmy ubezpieczeniowe biorą pod uwagę wiele wskaźników, by ocenić ryzyko. Wszystkim rządzi statystyka, a ta mówi, że najbardziej brawurowo jeżdżą młodzi kierowcy, którzy dopiero co otrzymali prawo jazdy. Oni też kupują najczęściej złom sprzed 20 lat. Ważne, by „miał kopa” i znaczek BMW albo Audi. Nic dziwnego, że stawki dla nich wyliczane są największe.

Osoby pozostające w związku małżeńskim i z dziećmi są statystycznie najbardziej odpowiedzialne i dla nich stawki spadają. Do czasu. Jeżeli ktoś zdecyduje się na rozwód, to znów musi płacić znacznie wyższe OC. Rozwodnicy, którzy poczuli wolność, mają tendencję do udowadniania sobie i światu, że jeszcze są młodzi, i do brawury.

Mniej zapłacą nauczyciele i pracownicy służb mundurowych. Preferencyjne warunki mają lekarze, prawnicy i rolnicy. Taniej mają też mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi, bo tutaj zdarza się mniej wypadków i stłuczek.

Niewiele osób wie, że duży wpływ na koszt ubezpieczenia ma... kolor karoserii. To też wynika ze statystyki. Czerwone, wyzywające samochody wybierają osoby, które chcą być zauważone na drodze. A tacy kierowcy lubią poszaleć. Zapłacą więc najwięcej. Żeby zaoszczędzić, najlepiej mieć auto zielonego lub innego spokojnego koloru.

Drogie, ale konieczne

Równocześnie ze wzrostem stawek zmieniają się też kary za brak wykupienia OC. Problem jest poważny. Szacunki Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego mówią, że na polskich drogach porusza się około 100 tysięcy pojazdów bez ważnego OC.

Kary za brak rosną, bo rośnie też płaca minimalna, na podstawie której są wyliczane (obecnie wynosi 1850 zł). Właściciele skuterów i motocykli mogą zapłacić do 1/3 płacy minimalnej, samochodów osobowych 2-krotność, a samochodów ciężarowych i autobusów 3-krotność tej pensji.

Ale nie kary powinny nas zniechęcać do rezygnowania z OC, tylko zdrowy rozsądek. Nawet minimalna szkoda, za którą musielibyśmy zapłacić bez ubezpieczenia, potrafi mocno nadszarpnąć kieszeń. O wiele gorsze jest jednak zadośćuczynienie, jakie sądy przyznają ofiarom wypadków. Jeżeli spowodujemy kolizję, w wyniku której ktoś zostanie inwalidą, oznaczać to będzie obowiązek płacenia odszkodowania do końca życia.

Wielka niewiadoma

Wiadomo, dlaczego wzrastają stawki OC. Nie wiadomo, kiedy podwyżki się zatrzymają i na jakim pułapie.

- Pracuję w ubezpieczeniach od 18 lat - mówi Katarzyna Kruczkowska. - Przez ten czas o ewentualnych podwyżkach wiedziałam 2 tygodnie wcześniej. Dziś włączam rano komputer i dopiero wtedy dowiaduję się o aktualnych cenach. Od 18 lat nie było takiego skoku cen - przyznaje.

Romuald Kubik

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Czasami nie ma czym oddychać...
Zaczęli od setki
Starego wiaduktu już nie ma
Komu śnią się duchy?
10 tysięcy strat
Kobieta potrącona na przejściu
Czyj grób mijasz właśnie...
Wśród mogił ewangelickich...
Czy zamknąć sklepy w niedzielę?
Zderzenie na Cementowej
Spaliny, które trują

Komentarze

Portret użytkownika Ubea.pl
Wysłane przez Ubea.pl (niezweryfikowany) w 2 Listopad, 2016 - 12:16

Wiek, staż za kierownicą, historia szkód - ubezpieczyciele biorą pod uwagę pełno czynników, ustalając ostateczną składkę, ale w tym roku wzrosty cen dotyczą wszystkich, bo wynikają one z zewnętrznych okoliczności (straty finansowe ubezpieczycieli, regulacje KNF) niezależnych od kierowców. I niestety zapowiada się, że to jeszcze nie koniec takich podwyżek: https://ubea.pl/Podwyzki-skladek-OC-skoncza-sie-niepredko%2Cartykul%2C1102/

Portret użytkownika Marcin
Wysłane przez Marcin (niezweryfikowany) w 13 Sierpień, 2017 - 17:24

No cóż, podwyżki cen na OC pewnie będę jeszcze długo podnosić ciśnienie Polakom. Tak jak pisał poprzednik, wiek, staż, historia szkodowości mają wpływ na cenę, ale także bardzo duży wpływ na OC ma marka pojazdu. Jest kilka marek, na które OC jest po prostu relatywnie drogie. Więcej na http://warta-ubezpieczenia.pl

Jeżeli ktoś jest zainteresowany kupnem tańszego ubezpieczenia, zapraszamy do kontaktu.

Odpowiedz