Wytną 300 drzew

Wytną 300 drzew

Artykuły : 
Numer wydania: 

Do końca roku obowiązuje zakaz wstępu do zabytkowego parku w Kalinowicach. Przeprowadzana jest tam wycinka drzew, które ze względu na swój wiek i stan zagrażają mieszkańcom i okolicznym przejezdnym. Na 8 hektarach lasu zostanie wyciętych około 300 drzew.

 

- Do wycinki wytypowaliśmy 585 drzew, jednak wojewódzki konserwator zabytków nie wydał nam zgody na wycinkę wszystkich. Drzewa dożyły już swojego kresu, zaczynają zamierać, przewracać się, co stanowi zagrożenie dla ludzi. Musimy usunąć te chore. Zdajemy sobie sprawę, że należało się wcześniej za to zabrać, jednak nie otrzymywaliśmy stosownego zezwolenia – mówi inż. Krzysztof Wiśniewski ze strzeleckiego nadleśnictwa. – Powodem zamierania w tym parku, przede wszystkim lipy, jest jemioła, która wyrządza duże szkody w drzewostanach na Opolszczyźnie. Drzewa te mają około 140 lat, przy czym właśnie dla lipy, która jest głównym gatunkiem w parku, to już bardzo dużo. Ona jest wypróchniała w środku i mało stabilna. Są tam też pojedyncze dęby, które są w doskonałej formie. Zazwyczaj lipę wycina się, kiedy ma około 80 lat, dęby mogą rosnąć nawet 160 lat – dodaje.

 

Przy wycince pracuje firma zewnętrzna, z którą nadleśnictwo ma podpisany kontrakt.

 

Drzewa najbardziej niebezpieczne, których nie da się ściąć zwykłą metodą, zostaną ścięte przy użyciu metod alpinistycznych przez tzw. skoczków.

 

Zgodnie z decyzją konserwatora, wycinka będzie trwała do końca tego roku, jednak leśnicy nie wykluczają, że uda im się wcześniej uporać z zadaniem.

 

- Konserwator wskazał również, żebyśmy się postarali uratować jak najwięcej tzw. samosiejek. Będziemy pilnować, żeby to, co się wysiało, samo urosło, ponieważ odnowienie naturalne zawsze lepiej rozbudowuje swój system korzeniowy, jest mocniejsze, odporniejsze i zdrowsze – informuje Wiśniewski.

 

Choć drewno zostanie sprzedane, to zysk z niego będzie niewielki, ponieważ jest słabej jakości.

 

- Na pewno będziemy mieli zajęcie w tym parku jeszcze przez kolejne lata. Takie obszary rządzą się swoimi prawami, park musi być rzadszy niż normalny las. Trzeba będzie wyznaczać, co można wyciąć, robić przecinkę, wszystkiego dopilnować. Ale na pewno warto to robić – zaznacza Krzysztof Wiśniewski.

 

JG

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Wesoło w kadłubskim zameczku
Zapraszają na sumo
Stojak już stoi...
Dziękowali za chleb

Komentarze

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 4 Wrzesień, 2018 - 10:22

No wreszcie ktoś się za ten park zabrał .Przy każdej wiekszej wichurze w parku padało po kilka drzew.

Odpowiedz