fbpx Wyjeżdżają, tęsknią i wracają | Strzelec Opolski

Wyjeżdżają, tęsknią i wracają

Wyjeżdżają, tęsknią i wracają

Artykuły : 
Numer wydania: 

W dniach 27-29 lipca odbyło się IX Spotkanie Leśniczan, zorganizowane ze środków gminy i Konsulatu Generalnego Niemiec we Wrocławiu, we współpracy z Leśnickim Ośrodkiem Kultury i Rekreacji oraz miejscową OSP. – Intensywne przygotowania do imprezy trwały ponad dwa miesiące – mów Maria Czeczor, referent do spraw kultury oraz kierowniczka zespołu śpiewaczego Frohsinn. – Wysprzątaliśmy teren wokół domu DFK, zasialiśmy trawę i urządziliśmy klomby z kwiatami. Specjalnie na spotkanie Leśniczan nasz zespół przygotował repertuar w języku polskim i niemieckim. Śpiewaliśmy piosenki o Śląsku, Leśnicy oraz tak zwane jägerlieder. Zaprezentowaliśmy też repertuar, z którym zwyciężyliśmy na XV Festiwalu Chórów i Zespołów Śpiewaczych Mniejszości Niemieckiej w Walcach.
Impreza rozpoczęła się w piątek uroczystą mszą św. w języku niemieckim. Tłumaczoną na niemiecki homilię wygłosił ksiądz proboszcz Henryk Pasieka, zagrała orkiestra dęta, zaśpiewał Frohsinn. Po wykonaniu utworu instrumentalnego „Ave Maria” w kościele rozległy się spontaniczne gromkie brawa. Później goście poszli zwiedzić nowy dom spotkań DFK oraz otwartą właśnie galerię plastyczną.
W sobotę burmistrz Hubert Kurzał oraz Helmut Paisdzior dokonali oficjalnego otwarcia imprezy. Zagrała Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Leśnicy, znów wystąpił zespół Frohsinn. – Przygotowaliśmy krótki występ poetycko-muzyczny – mówi Katrin Makosz z koła młodych DFK. – W naszym salonie piękności dzieci mogły zrobić sobie fantazyjny makijaż oraz oryginalne fryzury. Przygotowaliśmy dla gry i zabawy, które bardzo im się spodobały
W niedzielę dawni i obecni mieszkańcy Leśnicy udali się z procesją odpustową na Górę św. Anny, a wieczorem w domu DFK popisywał się kabaret „Tolek” oraz zespół Andromex. Później wszyscy spędzili wieczór przy muzyce, kawie i kołaczu.
Takie spotkania to świetna okazja do tego, aby powspominać stare dobre czasy. Jacek Piechaczek wyjechał z Leśnicy w 1989 roku. – Mieszkałem kiedyś na ulicy Eichendorffa – mówi. – Przyjeżdżam tutaj dwa razy w roku, a na spotkaniu Leśniczan byłem już kilka razy. Kiedyś bywałem w Polsce częściej, ale od kiedy zmarli moi rodzice, wizyty stały się rzadsze. Lubię wracać, żeby odświeżyć stare znajomości i zawrzeć nowe. Opowiadałem moim wnukom o Polsce i chciałem im pokazać moje rodzinne strony. Chętnie ze mną przyjechały i są zachwycone, bo tutaj mają więcej swobody, mogą zobaczyć coś innego niż w Niemczech.
Georg Moisa opuściła Polskę trzydzieści lat temu: – Mieszkałem na ulicy Zdzieszowickiej. Na spotkaniu jestem czwarty raz i muszę przyznać, że bardzo chętnie przyjeżdżam. Trochę tylko szkoda, że tak mało obecnych mieszkańców przychodzi na tę imprezę. Większość osób stanowią ci, którzy wyjechali, a fajnie by było pogadać ze starymi znajomymi, którzy nadal tu mieszkają. Gdy jestem w Niemczech bardzo tęsknię za polskim jedzeniem, ale moja ukochana żona zna wiele przepisów i często gotuje moje ulubione śląskie potrawy

Odpowiedz