Wspierali protestujących

Wspierali protestujących

Artykuły : 
Numer wydania: 

Strzelczanie postanowili wesprzeć protestujących w Warszawie rodziców i opiekunów dzieci niepełnosprawnych. W piątek, 27 kwietnia, zebrali się przed strzeleckim ratuszem.

 

- Spotkaliśmy się po to, żeby wesprzeć rodziców dzieci niepełnosprawnych protestujących w Warszawie. Wysunęli oni dwa wnioski do rządu i my poprzez to zgromadzenie chcemy się z nimi solidaryzować - mówi Przemysław Strzyż ze Strzelec Opolskich, ojciec niepełnosprawnego Szymona. - Oni tam walczą o dobro naszych dzieci. Teraz mój syn ma dwanaście lat, za kilka lat będzie pełnoletni i otrzyma głodową rentę, która nie wystarczy na nic.

 

Protestujący w Sejmie domagają się zwiększenia zasiłku pielęgnacyjnego, który od 2006 roku niezmiennie wynosi 153 zł. Chcą również wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia, w kwocie 500 złotych miesięcznie, bez kryterium dochodowego.

 

- Obecnie jestem na rencie i to są głodowe pieniądze. Gdyby nie to, że mieszkam z mamą i ciocią, to nie byłabym się w stanie sama utrzymać. Oprócz tego, że są braki finansowe, to w Polsce brakuje asystentów, którzy mogliby pomóc w codziennych czynnościach. Raz na pół roku przychodzi pani z opieki społecznej, żeby zrobić wywiad, co jest dla mnie śmieszne - mówi Magdalena Szpyrka, która od urodzenia cierpi na mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe spastyczne. - Jeżeli rząd nie pomyśli, by ruszyć z jakimiś systemowymi, odgórnymi zmianami, to jesteśmy skazani praktycznie na wegetację. Bardzo popieram ten protest w Warszawie i życzę im wytrwałości, bo jeżeli my czegoś nie zrobimy, to to się samo nie ruszy.

 

- Mam osiemnastoletniego syna z zespołem Downa. Otrzymujemy świadczenie w kwocie 745 zł plus zasiłek pielęgnacyjny 153 zł. On jest dzieckiem schorowanym i w jego przypadku te pieniążki nie wystarczają. Krystian nosi aparaty słuchowe, a ich koszt wynosi 10 000 zł. Jeździmy też do lekarza do Kajetan, do Warszawy. Samo leczenie kosztuje około dwóch tysięcy miesięcznie – mówi Magdalena Kokoszka z Sieroniowic.

 

Do zgromadzonych przed ratuszem wyszedł również burmistrz Tadeusz Goc, który powiedział, że mocno trzyma kciuki za protestujących i liczy na jak najlepsze rozwiązanie tej sprawy.

 

JG

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Biegali i skakali
Wyjątkowi goście na sesji
Drugi raz najlepszy

Odpowiedz