fbpx ,,Wesoło było na moim pogrzebie...’’ | Strzelec Opolski

,,Wesoło było na moim pogrzebie...’’

,,Wesoło było na moim pogrzebie...’’

Artykuły : 
Numer wydania: 

Czy widział ktoś z Państwa nieboszczyka, który cieszy się na własnym pogrzebie? Premier Jarosław Kaczyński w chwili rozwiązania sejmu miał właśnie takie oblicze – przeszyte bezgranicznym szczęściem i wyrażające oznaki euforii. W ciągu dwóch lat rządzenia państwem twarz szefa PiS-u była smętna, a czasem ponura. Skąd więc ta nagła eksplozja radości? Czyżby szef rządu rozpromienił się, ponieważ w końcu doprowadził wszystko wokół siebie do poziomu rumowiska? Zauważmy, że chyba po raz pierwszy w historii demokracji zdarzył się niebywały cud – władza osiągnęła stan agonii bez ofensywy opozycji. Polak potrafi. A bracia Kaczyńscy dopiero.
Chciałoby się dziś powiedzieć: ciszej nad tą trumną, jednak PiS ma zdolnych fachowców od propagandy, którzy już w dniu pogrzebu wmówili sporej części społeczeństwa, że to nie była stypa, lecz bal na cześć sukcesu. Bo Jarosław Kaczyński odnosi same sukcesy, a jeśli ktoś tę prawdę objawioną podważa, to jest komuchem, wykształciuchem, zomowcem, dziadem, agentem, łapówkarzem, strajkującą pielęgniarką, sfrustrowanym nauczycielem albo oligarchą.
Krąg braci bliźniaków do perfekcji opanował sztuczki socjotechniki, czyli robienie ludziom wody z mózgu. Weźmy ową oligarchię, która według wszelkich definicji jest niczym innym jak powiązaniem biznesu z aktualną władzą. Skoro Jarosław Kaczyński nazajutrz po rozwiązaniu sejmu odkrywa, że istnieje ona rzekomo w Polsce i stanowi największe zagrożenie dla państwa, należy zapytać, dlaczego nie zauważył tego dotychczas? Wielbiciele PiS-u powiedzą zapewne, że nie miał czasu, ponieważ zajmował się plenieniem korupcji. Z jakim skutkiem? Butelka wódki, pudełko po cygarach i kiepskiej marki zegarek, na które nie posiada paragonów kardiochirurg okrzyknięty pokazowo przez ministra Ziobro łapówkarzem tysiąclecia, a do tego mordercą. To efekt wytężonej dwuletniej pracy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Na jego utrzymanie łożymy wszyscy grube miliony.
Kiedy oglądam w telewizji początki kampanii wyborczej, mam wrażenie, że tzw. politykom, niezależnie od ideowej opcji, rzeczywisty świat pomylił się z kinem oraz igrzyskami sportowymi. Zwalczają się przy pomocy filmowych klipów, prowadzą zawziętą licytację transferów poselskich i nawet żony wciągają do swoich intryg. Może więc rację mają ci, którzy twierdzą, że tym towarzystwem powinien się zająć oddział psychiatryczny. Bo czy można uznać za normalne, że Platforma Obywatelska obwieszcza triumfalnie, iż kupiła za 2500 zł kota Sylwestra, który występował w poprzedniej kampanii PiS, a prezydencki minister w majestacie urzędu odpowiada z rechotem, że Donald Tusk dał się nabrać, gdyż prawdziwy pluszak zdobi pokój jego dzieci, albo czy normalne jest obdarowywanie się partii czekoladą i szarym mydłem?
Tymczasem rodzinne domy codziennie opuszczają tysiące Polaków, w tym strzelczanie, a zajęty kampanią wyborczą i pseudośledztwami premier nie znalazł od 16 lipca wolnej chwili, aby podpisać rozporządzenie umożliwiające utworzenie strefy ekonomicznej w Strzelcach Opolskich, które jest warunkiem powstania kilkuset miejsc pracy w firmie Kronospan.
To jest faktyczny symptom stanu państwa i samopoczucia obywateli. Jeśli ekipa Kaczyńskich zacznie po wyborach tropić rzekomą oligarchię, biznes znad Wisły szybko wyniesie się do krajów, w których będzie miał święty spokój. Już teraz polskie firmy zmieniają adres na Czechy lub Słowację, gdzie nie są solą w oku władzy i płacą niższe podatki. Wtedy Jarosław Kaczyński znów rozwiąże parlament, bo tylko taki ruch mu pozostanie. I może jeszcze promienniej się uśmiechnie. A po nocnym balu na Wiejskiej ogłosimy światową licytację naszego polskiego kota. Należy jednak wątpić, czy ktoś zechce go kupić.
Karol Cebula
Masz inne zdanie?
Zgadzasz się z autorem?
Napisz cebula@strzelecopolski.pl
Lub Redakcja ul.Piłsudskiego 9

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 23 Sierpień, 2010 - 17:14

Witamy, jesteśmy rodziną wielodzietną, mamy 7 pociech w wieku od 2 do 15 lat. Bardzo się kochamy, wspieramy i szanujemy. Nie ma w naszej rodzinie patologii ani alkoholu, chociaż dla większości naszego społeczeństwa rodzina wielodzietna tak się kojarzy. Prowadzimy z mężem małe gospodarstwo rolne, niska cena mleka doprowadziła do tego, że musimy coraz częściej stawać przed wyborem co w danej chwili jest dla nas najważniejsze. Obecnie sen z oka spędza nam wyprawka szkolna dla 5 dzieci (I, II i V kl podstawówki oraz I i III gim.). Marzy się nam także odnowienie ścian 2 pokoi i kuchni, w których mieszkamy, bo są w opłakanym stanie. Wiem, że są inni, którzy mają gorzej i dlatego jeśli znalazłby się ktoś, kto by nas wspomógł w jakikolwiek sposób, bylibyśmy bardzo wdzięczni.

Z poważaniem Jolanta Rudnicka

Odpowiedz