Uchwała psu na budę?

Uchwała psu na budę?

Artykuły : 
Numer wydania: 

O samorządowych kłopotach, związanych z reformą szkolnictwa, pisaliśmy w jednym z poprzednich numerów. Jeszcze dwa tygodnie temu nie były znane rozstrzygnięcia, związane z reorganizacją gminnych placówek oświatowych. 30 stycznia, tuż po spotkaniu z Opolskim Kuratorem Oświaty, Michałem Siekiem, burmistrz Kolonowskiego Norbert Koston podzielił się najświeższymi ustaleniami z członkami Gminnej Komisji Oświaty.

Władze gminy długo zastanawiały się, jak rozwiązać kwestię wykorzystania budynku gimnazjum czy małej ilości pomieszczeń w szkołach podstawowych (szczególnie w Staniszczach Małych), które już wkrótce będą szkołami ośmioklasowymi. Nad racjonalnym wyjściem z sytuacji zastanawiali się także radni.

- Liczyliśmy na rozwiązanie, które umożliwia ustawa, tzn. podział na roczniki młodsze i starsze w ramach podstawówki - mówi Katarzyna Gotwald, przewodnicząca komisji oświaty. - Uczniowie klas 5-8 lub 6-8 mogliby być dowożeni z mniejszych miejscowości do budynku obecnego gimnazjum. Odbywałoby się to na podobnych zasadach, jak to ma miejsce teraz w przypadku gimnazjalistów. Niestety, na takie rozwiązanie nie zgodził się kurator.

Okazuje się bowiem, że ustawa o systemie oświaty dopuszcza co prawda w wyjątkowych sytuacjach wiele różnych rozwiązań, jednak na każde z nich musi się zgodzić... wojewódzki kurator oświaty.

- Wychodzi na to, że cokolwiek uchwalimy na najbliższej sesji [13 lutego - red.] i tak na nic się nie zda - martwi się przewodnicząca. - Tak naprawdę nie mamy żadnego wyboru, bo decyzja już zapadła.

Nie mniej zmartwiony sytuacją jest burmistrz. Tym bardziej, że do tej pory lokalna polityka oświatowa funkcjonowała bez zarzutu - Kolonowskie było bodaj jedyną gminą w regionie, która do oświaty dopłacała w minimalnym stopniu.

- Kiedy likwidowaliśmy szkołę w Spóroku, a potem gimnazjum w Staniszczach Małych, nie odbyło się to całkiem bezboleśnie - mówi Norbert Koston. - Dysponowaliśmy jednak konkretnymi argumentami finansowymi, mogliśmy policzyć, czy gmina na tym zyska, czy straci. Czas pokazał, że wyszło nam to na dobre. Teraz niczego nie możemy być pewni.

Mimo deklaracji, że reforma jest przygotowana rzetelnie i dokładnie przewidziano wszelkie rozwiązania, nie wiadomo na przykład, czy subwencja oświatowa będzie zależała od liczby oddziałów, czy liczby uczniów. Jeśli od liczby oddziałów - gmina na tym nie straci, jeśli od liczby uczniów - może być problem. Nie wiadomo także, jak będzie wyglądać siatka godzin, którą - podobnie jak reorganizację placówek - zatwierdza kurator. A od tego zależy, czy nauczyciele ze zlikwidowanego gimnazjum znajdą pracę w gminnych podstawówkach.

- Na razie dyrektorzy deklarują chęć zatrudnienia nauczycieli gimnazjalnych - kontynuuje burmistrz. - Teoretycznie pracy powinno więc wystarczyć dla wszystkich, choć etaty pewnie będą „łatane” w różnych szkołach. Czy tak się stanie - tego na razie także nie wiadomo... Pozbawiono nas jakiejkolwiek decyzyjności w zakresie reformy oświaty. A przecież to my jako gmina ponosimy koszty utrzymania reformowanych placówek oświatowych.

Anna Szaton

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Być jak Klose...
Na narty z Odnową
Co kwartał za wodę i ścieki!
Wszystkiego najlepszego!

Komentarze

Portret użytkownika Kolon
Wysłane przez Kolon (niezweryfikowany) w 9 luty, 2017 - 14:42

Co ty bredzisz? Jeszeli już coś piszesz, to przynajmniej na temat. Widocznie ci przeszkadza ustawienie polityczne tych panów.

Odpowiedz