Trzy dekady po papieskiej wizycie

Trzy dekady po papieskiej wizycie

Artykuły : 
Numer wydania: 

Druga wizyta papieża Jana Pawła II w kraju miała odbyć się już w 1982 roku. Datę wybrano nieprzypadkowo, bo obchodzono wtedy 600-lecie obecności na Jasnej Górze cudownego obrazu Matki Boskiej. Jesienią 1981 roku episkopat podjął stosowne przygotowania. Omawiano to podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu 23 listopada, lecz nie podjęto żadnej wiążącej decyzji. Władze grały na zwłokę, bo w planach miały już wprowadzenie stanu wojennego 3 tygodnie później.

Rozmowy o wizycie papieskiej wznowiono dopiero po 10 miesiącach, pod koniec 1982 roku. Ostatecznie porozumienie osiągnięto 9 marca 1983 roku, ale warunkiem postawionym przez władze był absolutny spokój społeczny w kraju. Komuniści odrzucili symboliczny, sierpniowy termin pielgrzymki. Nie zgodzili się także na wizyty w Gdańsku i Szczecinie. Postawili także jeszcze jeden warunek. Z ust Ojca Świętego nie mogło paść słowo „Solidarność”.

I nie padło. Władze nie mogły jednak zamknąć ust milionom ludzi, którzy spotkali się z papieżem podczas 8-dniowego pobytu w Polsce. Gdzie tylko pojawiał się Jan Paweł II, pojawiał się również las transparentów z napisem „Solidarność”, a tłum skandował nazwę zdelegalizowanego związku. Pielgrzymka przebiegała pod hasłem „Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja”, co w zestawieniu ze stanem wojennym (w czerwcu był jeszcze „zawieszony” - zniesiono go dopiero 22 lipca 1983 r.) miało szczególny wydźwięk.

Pobyt w Polsce był bardzo intensywny. Papież odwiedził 9 miast. Szóstego dnia, 21 czerwca 1983 roku, zawitał na Górę św. Anny. Tej wizyty w ogóle nie miało być. Pierwotny plan zakładał, że papież przeleci tylko nad Górą św. Anny śmigłowcem w drodze z Wrocławia do Krakowa. O to, aby było inaczej wystarał się osobiście biskup Alfons Nossol. Najpierw przekonał do swego pomysłu kardynała Józefa Glempa, który pożyczył mu pieniądze na samolot i następnego dnia opolski biskup jadł już kolację z papieżem. Tam przekonał Ojca Świętego, że Ślązacy bardzo boleśnie odczują pominięcie ich podczas papieskiej wizyty. Ostateczna decyzja o odwiedzeniu Góry św. Anny zapadła nazajutrz.

Początkowo planowano wykorzystać do tego celu amfiteatr mieszczący 30 tysięcy ludzi. Okazał się on jednak za mały. Dla spodziewanych tłumów pielgrzymów przeznaczono podklasztorne błonia. Przygotowaniami kierował ks. Stefan Baldy, proboszcz opolskiej katedry. Pracowało przy nich 500 osób, które wyznaczały sektory i budowały drewniany ołtarz przypominający kształtem kalwaryjskie kapliczki. Problemem było niedojrzałe jeszcze zboże rosnące na błoniach. Rolnicy zgodzili się je ściąć, a z zakonnikami zawarli umowę, że dostaną w zamian tyle zboża, ile zwykle z tych pól zbierają. Na zorganizowanej później zbiórce zboża zebrano go trzy razy więcej niż było potrzeba.

Aby godnie przyjąć wielkiego gościa, cała Opolszczyzna przygotowywała się miesiącami. Takich porządków nie widziano tutaj nigdy. Grabiono liście, wycinano krzaki, prostowano i pokrywano asfaltem drogi. Każdy dom i ogrodzenie były udekorowane. Szczególnego wysiłku wymagało przygotowanie mieszanego chóru, który liczył 1700 osób. Orkiestra liczyła 2000 muzyków. Całość koordynował o. Teofil.

Na nieszporach zjawiło się około milion osób. Wiernych było tak wielu, że w ostatnim momencie trzeba było przygotować dwa dodatkowe sektory. Jan Paweł II przybył na miejsce helikopterem, witany przez biskupa Alfonsa Nossola. O 1700 papież odprawił nieszpory maryjne, podczas których ukoronował obraz Matki Boskiej Opolskiej. Wybuch entuzjazmu papież skwitował słowami: - Od dziecka chodziłem na nieszpory, a także jako kapłan odprawiałem i śpiewałem nieszpory, ale pierwszy raz mi się zdarzyło, by w nieszpory śpiewano „sto lat”. To jakaś nowa liturgia.
Podczas homilii papież złożył hołd chrześcijańskiej tradycji Ślaska Opolskiego. W kazaniu wspominał dzieje Śląska, nawoływał do pojednania. Oddał też cześć powstańcom śląskim. Wizyta zakończyła się o godzinę później niż planowano. Ojciec Święty wsiadł do helikoptera o 19.30 i jeszcze trzykrotnie okrążył błonia z wiernymi.

Po papieskiej wizycie pozostało wspomnienie największego zgromadzenia religijnego w dziejach Góry św. Anny i pozostawiona na pamiątkę główna część ołtarza. Trzy dekady po pielgrzymce stoi jako świadectwo wielkiego wydarzenia. Niestety nie wszyscy potrafią to uszanować. Kiedy byłem tam ostatnio, napotkałem ślady wandalizmu - wyrwane metalowe schody. Zniknęła też kopia figurki św. Anny Samotrzeciej, stojąca na ołtarzu.
Romuald Kubik

Źródła: Góra Świętej Anny. Sanktuarium Diecezji Opolskiej, Opole 1987.

Odpowiedz