Tajemnicze zniknięcie kierowcy

Tajemnicze zniknięcie kierowcy

Artykuły : 
Numer wydania: 

W grudniu na łamach „Strzelca” pisaliśmy o zdewastowanym samochodzie, który od kilku miesięcy stoi na parkingu w Suchej. Ma tablice rejestracyjne, więc wydawało się, że łatwo ustalić właściciela i zobowiązać go do usunięcia pojazdu z parkingu...

 

Policja powiadomiła właściciela, ale ten przedstawił umowę sprzedaży auta. Zaczęły się poszukiwania nowego właściciela...

 

Procedury trwają, tymczasem policja nie może sama usunąć samochodu. Zgodnie z ustawą o ruchu drogowym, byłoby to możliwe tylko w przypadku, kiedy auto nie miałoby tablic rejestracyjnych lub jego stan wskazywałby, że nie jest używane. Pojazd musiałby dodatkowo stać w miejscu, gdzie utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu ruchu. Policja mogłaby też podjąć czynności związane z usunięciem auta, gdyby kierowała nim osoba pod wpływem alkoholu czy innych środków odurzających, nie posiadająca dokumentów. Takie przesłanki nie zaszły, więc samochód stoi dalej, jest dewastowany, wzbudza zainteresowanie handlarzy częściami i denerwuje mieszkańców...

 

- Dlaczego tego samochodu nikt nie zabiera? - dopytuje Czytelnik. - Wcześniej szkło z wybitej szyby walało się po parkingu, a teraz z auta kapie olej...

 

Zwróciliśmy się do zarządcy drogi, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o interwencję w tej sprawie, bo samochód został pozostawiony na jej terenie.

 

- Odział w Opolu GDDKiA na podstawie ustawy o ruchu drogowym wystąpił do Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich z prośbą o wydanie dyspozycji usunięcia pojazdu osobowego, który znajduje się w pasie drogowym drogi krajowej w Suchej - mówi Małgorzata Kordek z GDDKiA.

 

Minęło kilka tygodni, a dyspozycji wciąż brak...

 

- Policja wysłała pismo do nowego właściciela, więc sprawa w dalszym ciągu jest w toku - tłumaczy Paulina Porada, ze strzeleckiej policji.

 

Procedura może trwać jeszcze kilka miesięcy. Wcale nie ma pewności, że drugi właściciel nie sprzedał trzeciemu itd. A samochód stoi i straszy, i demaskuje luki w polskim prawie.

 

Przypadek z Suchej nie jest odosobniony. Od dłuższego czasu inny wrak zalega na terenie Strzelec Opolskich.

 

- Parę metrów od ulicy Toszeckiej przy drodze gruntowej leżą kawałki auta - mówi Czytelnik. - Trudno stwierdzić, jakiej marki był ten samochód, najprawdopodobniej BMW. Myśliwi opowiadali, że kilka lat temu stał tu jako porzucony wóz, dzisiaj wygląda jak kupa części albo skasowany po wypadku wrak.

 

Samochód również został porzucony. Kierowca zniknął w tajemniczych okolicznościach. Szukano właściciela, ale bezskutecznie. Teraz po wozie zostało wielkie śmietnisko (patrz - zdjęcie na okładce). Złomiarze mieli idealne miejsce do wykręcania części, z dala od drogi, w otoczeniu drzew. Tak kończą samochody, których policja ani właściciele terenu nie usuwają, bo nie mają ku temu podstaw prawnych, albo ustalanie właściciela długo trwa. Być może te auta nie stwarzają zagrożenia w ruchu drogowym, ale na pewno nie są pożądanym elementem krajobrazu i zdecydowanie powodują zanieczyszczenie środowiska.

 

Beata Baryga

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Fryderyka zdmuchnęła autobus
Znów wyławiamy Perły
Dużo dymu
Było ślisko!
Zatrzymują się na ogrodzeniu
Numer nie istnieje
Obwodnica w Strzelcach za 7 lat?
Zdarzenia na autostradzie
Dom w wozie, wóz w domu
Nowy magazyn w Olszowej
Przychodnia bez pediatry

Odpowiedz