Surykatka a sprawa polska

Surykatka a sprawa polska

Artykuły : 
Numer wydania: 
Jestem w panice. Mam tylko jedno dziecko! To za mało, aby mój głos liczył się w przyszłych wyborach. Taka Kowalska ma lepiej – nie dość, że jest chudsza, ma przystojniejszego męża, to ma jeszcze czworo dzieci. Czworo! I jak pójdzie zagłosować na swoją ulubioną partię, moją ulubioną mniej - przebije mnie! Znowu będzie lepsza... Myślicie państwo, że bredzę, że mam gigantycznego poweekendowego kaca?! Nic z tych rzeczy.

Głosowanie rodzinne to nowy pomysł Jarosława Gowina – założyciela partii Polska Razem. Polityk nawołuje „do zaprzestania dyskryminacji polskich rodzin”. Chce różnych ulg rodzinnych, a także zmian w ordynacji wyborczej. Siła głosu każdego wyborcy tkwiłaby w rodzinie - im więcej dzieci - tym więcej głosów. Jeśli pomysł wejdzie w życie... marny mój los.

Wyprzedzam rzeczywistość, myśląc o prokreacji, ale... za wiele w tym względzie już nie zwojuję. Może wynajmę surykatkę – czyli panią, która mi kilkoro dzieci urodzi, dzięki czemu zyskam więcej głosów? I to jest też pomysł dla partii Gowina...

Mam jednak jeszcze inny problem. Rzadko się zgadzam ze swoim mężem. Raczej nie głosujemy tak samo. Jak więc podzielimy głos naszej małoletniej pociechy? Będę musiała ją przekupić cukierkami, by zagłosowała jak mamusia... a jak tatuś mnie przebije i sięgnie do portfela? Dziecko jest interesowne... Muszę więc od dziś ją politycznie urabiać... Mała może jednak mnie zaskarżyć do rzecznika praw dziecka, że naciskam, decyduję o jej politycznych sympatiach, ograniczam jej swobody obywatelskie... A jak sama zechce decydować i swoimi słodkimi oczami zmusi mnie, bym zagłosowała wbrew sobie - za nią?! Już się boję!

Panie Gowin, ma Pan dwie zalety – jak zauważył Jarosław Kaczyński - jest Pan wysoki i przystojny. Niech więc się Pan cieszy urodą i już więcej niczego nie wymyśla! Niech lepiej pozostanie po staremu, że dzieci i ryby głosu nie mają... No właśnie, a gdyby tak do rodziny dołączyć jeszcze ryby... Mam w domu akwarium, a Kowalska nie!

Beata Kowalczyk

Komentarze

Portret użytkownika silco
Wysłane przez silco w 10 Grudzień, 2013 - 12:03

Na kaca jest jedno niezawodne lekarstwo, dzień wcześniej nie pic.
Pani mąz po przeczytaniu tego powinien dojść do wniosku że trzeba żone wymienić na młodszy i ładniejszy model co może pani uświadomić ze z jego urodą wcale nie jest tak zle, a i sprawa głosu dziecka też się rozwiąze bo, nie ważne przy którym z was zostanie, nie trzeba będzie go przekupywać a pani zostanie więcej czasu na pisanie czegos bardziej interesującego.

silco

Portret użytkownika czytelniczka z Wrocka
Wysłane przez czytelniczka z ... (niezweryfikowany) w 10 Grudzień, 2013 - 14:32

PO pierwsze SUROGATKA, a nie surykatka,

a po drugie jest tyle wazniejszych spraw na glowie, czy nie szkoda Wam czasu i miejsca na pisanie o niczym, zajmijcie sie lepiej otwieraniem oczu na przekrety na najwyzszych szczeblach wladzy jak chocby ponizej

Wielkie sekrety
Były główny ekonomista Banku Światowego – Joseph E. Stiglitz (laureat nagrody Nobla z ekonomii) – wywołał skandal, gdy w 2000 roku publicznie skrytykował Międzynarodowy Fundusz Walutowy, mówiąc, że nie liczy się on z opinią państw, którym pomaga, a jego transakcje to spekulacje finansowe służące lobby wpływowych bankierów. Stiglitz został zmuszony do odejścia. Odchodząc, zabrał ze sobą setki tajnych dokumentów. Wynikało z nich, że MFW żądał od państw ubiegających się o pożyczkę podpisania ponad 100 tajnych artykułów obejmujących zobowiązania do sprzedaży kluczowych dla państwa aktywów, jak instalacje wody pitnej, linie kolejowe, elektrownie, firmy telekomunikacyjne. Jak wynika z książki napisanej na podstawie relacji Stiglitza (John Perkins „Wyznania ekonomisty od brudnej roboty"), równocześnie w szwajcarskich bankach otwierano konta dla polityków, reprezentujących te kraje. Na te konta transferuje się setki milionów dolarów tytułem odwzajemnienia się. Przywódcy państw odbiorców pomocy muszą jedynie wyrazić zgodę na wyprzedaż po niskich cenach aktywów państwowych, by w ten sposób otrzymać dziesięcioprocentową prowizję, która w całości jest przelewana na ich tajne konta w bankach szwajcarskich. W rozmowie z Perkinsem Stiglitz tak o tym mówi: „Żebyście widzieli, jak szeroko otwierają się im oczy na widok przelewów na kilkaset milionów dolarów". Idąc za Stiglitzem – laureatem nagrody Nobla – warto zadać pytanie, jakie korzyści osiąga polska klasa polityczna z reprezentowania interesów banków a nie swoich wyborców.
Leszek Szymowski

źródło: Warszawska Gazeta, nr 48

Portret użytkownika smok
Wysłane przez smok w 10 Grudzień, 2013 - 20:34

Jestem w panice. Mam tylko jedno dziecko!

To Gowin temu winien? Trzeba było o tym wcześniej pomyśleć, a nie płakać teraz nad rozlanym mlekiem.
Feministka.

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 13 Grudzień, 2013 - 13:40

Przepraszam - SZACUN! Napisałem przed przeczytaniem drugiego artykułu... Pani Beato jest Pani WIELKA... :-)

Odpowiedz