fbpx Strzelce - styczeń 1945 | Strzelec Opolski

Strzelce - styczeń 1945

Strzelce - styczeń 1945

Artykuły : 
Numer wydania: 

Jakiś czas temu w Strzelcach Opolskich na jednej z wystaw można było zobaczyć fotografie miasta sprzed wojny. Rynek wyglądał wtedy zupełnie inaczej i wszystkie kamieniczki wokół centrum miały niepowtarzalny średniowieczny charakter. Dzisiejszy wygląd Strzelec zawdzięczamy niedbałej o historię odbudowie miasta po wojennych zniszczeniach.

Te zniszczenia nie były jednak spowodowane walkami, lecz prawdopodobnie jedną awanturą, jaka wybuchła pewnej styczniowej nocy 1945 roku. Opisywaliśmy już na łamach Strzelca Opolskiego jak najprawdopodobniej przebiegało wkroczenie wojsk radzieckich do miasta. Dziś wracamy do tego tematu z dwóch powodów. Po pierwsze - niniejsze wydanie tygodnika znajdzie się w kioskach dokładnie w 64. rocznicę opisywanych tutaj wydarzeń. Po drugie - udało się znaleźć nowe świadectwa o tamtych chwilach i być może rozwiązać zagadkę, która przez lata obrosła w legendę – dlaczego spalono nasze miasto? Aby jednak sobie na to odpowiedzieć, musimy cofnąć się do późnego wieczoru 20 stycznia 1945 roku.

Przeczucie końca
Pod koniec roku 1944 wśród mieszkańców Strzelec narastał niepokój z powodu zbliżającego się frontu wschodniego. Zachowania były podzielone. Część osób wyjeżdżała z miasta a część pozostawała w nadziei, że ofensywa Armii Czerwonej zostanie zatrzymana. Niepewności sprzyjał fakt, że wieści z frontu dochodziły z opóźnieniem, a to, co podawały oficjalne komunikaty, było w dużej mierze niewiarygodne. Wyjazdy rozpoczęły się mniej więcej w połowie stycznia, lecz każdego dnia liczba opuszczających miasto wzrastała. Wyjechali między innymi urzędnicy miasta, sklepikarze, handlarze i rzemieślnicy. W domach jednak zostały osoby starsze, schorowane i takie, które nie miały gdzie się udać.
Wkroczenie wojsk radzieckich było zupełnie niespodziewane. Stało się to w sobotę 20 stycznia o godzinie 23.00. Wojsko weszło do miasta właściwie nie napotykając żadnego oporu. Pojazdy pancerne wjechały do centrum miasta i rozlokowały się na rynku i okolicznych uliczkach. Niedzielnego ranka mieszkańcy zastali miasto wypełnione wojskiem.
Naoczne relacje świadków kłócą się z tym, co do tej pory było wiadomo o tamtych dniach. Według nich, mimo że żołnierzy było prawdopodobnie więcej niż mieszkańców, zachowywali się oni bardzo kulturalnie, a nawet przyjaźnie. Wiadomo, że piekarz Max Mehlich musiał upiec chleb dla głodnych żołnierzy, a ci mu w tym pomagali. Zwracali przy tym uwagę domownikom, którzy nosili na wierzchu biżuterię, żeby pochowali ją przed nadciągającą drugą falą armii. Ostrzegali, że można nawet z tego powodu zginąć. Świadkowie tamtych chwil twierdzili, że tych pierwszych żołnierzy można było polubić. Potem przyszli jednak następni.
Front przesunął się w kierunku Toszka i po kilkudziesięciu godzinach nadeszła druga fala żołnierzy. Ci byli brutalni. Plądrowali domy. Czasem je palili. Mordowani byli zwykli mieszkańcy. Wiadomo między innymi, że na Adamowicach zginęli Thomas Janiel, masarz Puzik i kobieta o nazwisku Kaleta. Jej mąż został ranny, uciekł i słuch po nim zaginął.

Ofiary
Pierwsi zabici padli jeszcze przy wkraczaniu Armii Czerwonej do miasta. Młodzi chłopcy z organizacji Arbeitdienst pod dowództwem starszego mężczyzny pełnili służbę na wiadukcie kolejowym na trasie do Zawadzkiego. Poddali się bez walki. Zostali rozstrzelani i pochowani w pobliskim ogródku.
W czasie radzieckiej ofensywy na Strzelce zginęło w okolicach miasta kilkudziesięciu żołnierzy i członków różnych formacji mundurowych. Dokładnej liczby nie znamy. Nie znamy ich imion i nazwisk. Ci, którzy się poddali, zostawali zaraz rozstrzeliwani. Po opanowaniu miasta przez następne kilka tygodni dochodziło do starć między radzieckimi i niemieckimi żołnierzami.
Do krótkotrwałej walki doszło koło młyna Thiela (ulica Młyńska). Wynikiem starcia było kilkudziesięciu zabitych i rannych. Na placu obok młyna leżały przez wiele tygodni zwłoki ofiar.
W okolicy tzw. Siedmiu Domów (dzisiaj ulica Wilkowskiego) na zachodzie miasta w ręce żołnierzy sowieckich dostał się niemiecki żołnierz około 50-letni Hyacinth Glinka, pochodzący z Grodziska (Grodisko). Na tej ulicy mieszkała jego kuzynka i w chwili wkroczenia wojsk sowieckich (20 stycznia 1945 r.) właśnie u niej przebywał. Kiedy żołnierze znaleźli jego mundur – zabrali Hyacintha Glinkę i rozstrzelali w pobliskim lesie.
Wiadomo, że w okolicach Strzelec zginął także inny żołnierz pochodzący z Grodziska – Karl Switulla. Jego miejsce pochówku jest nieznane.
30 stycznia 1945 r. zamordowani zostali Marta i Emanuel Biskup. Prowadzili sklep w swojej kamienicy i tam zginęli. Małżeństwo Luci i Pius Gabor zostało wywleczone ze swojego domu i pod miastem rozstrzelane w jednej z remiz. Stało się to po 25 stycznia 1945 r. Luci i Pius Gabor byli właścicielami sklepu obuwniczego oraz producentami obuwia marki Salamander.
Najsłynniejszym morderstwem tamtych dni było zabójstwo ks. proboszcza Karla Lange. Stało się to późnym wieczorem 24 stycznia 1945 r. Prawdopodobnie po tym brutalnym morderstwie dzień później doszło do strzelaniny w centrum miasta. Nie wiadomo, kto zaczął, ale w strzelaninie zginęło kilku żołnierzy radzieckich. Wśród poległych miał być oficer sowiecki i prawdopodobnie to było przyczyną spalenia miasta.
Wiadomo na pewno, że centrum miasta płonęło 26 stycznia 1945 r. Tego dnia wiele osób straciło życie z rąk sowietów. Poległego oficera radzieckiego przeniesiono do pierwszego domu po lewej stronie na dzisiejszej ulicy Wilkowskiego. Tutaj w jednym z pokoi zwłoki zostały umyte i przygotowane do pochówku. Żołnierze przenieśli je w otwartej trumnie na rynek, gdzie pochowali przed samym pomnikiem strzelca. Później, w maju 1945 r. władze polskie ustawiły pamiątkową tablicę. Około 1947 r. szczątki oficera wraz innymi poległymi żołnierzami Armii Czerwonej zostało przeniesione na cmentarz w Koźlu.
Na dzisiejszej ulicy Strzelców Bytomskim także doszło do walk. Wydarzenie miało miejsce w późniejszym okresie bez udziału żołnierzy niemieckich. Wśród czerwonoarmistów doszło do nieporozumienia o alkohol i dlatego zginęło kilku żołnierzy i cywilów. Ofiary zostały później pochowane na końcu ulicy w lesie. Wśród zabitych był Josef Klosak – mistrz gorzelnictwa z Rozmierki.

Krajobraz zniszczeń
Zabici leżeli wszędzie. Trzeba pamiętać, że była to wyjątkowo sroga zima i nie było jak pochować zabitych – nawet jeżeli ktoś chciał się tego podjąć. Trupy mogły być też specjalnie pozostawione, by przestrzegały innych przed oporem. Po walkach z 25 stycznia 1945 r. wiele zabitych osób leżało na ulicach i placach przez kilka tygodni aż do pierwszej odwilży. Według uzyskanych informacji, miało być kilkudziesięciu zabitych. Zwłoki zgromadzono przede wszystkim na Wielkim Folwarku przy dzisiejszej ulicy Marka Prawego. Co się stało ze zwłokami - nie wiadomo. Nie wiemy, czy zostały pogrzebane lub spalone.
W połowie lutego 1945 r. z rozkazu komendanta miasta wielu mężczyzn, a nawet kobiety zostały internowane do budowy okopów, rozbiórki zakładów i pomocy w różnych pracach na terenie miasta i powiatu. Większość internowanych wywieziono później do Związku Radzieckiego, skąd wrócili nieliczni. Ilu mieszkańców wywieziono, ilu zmarło, zostało zabitych, a ilu powróciło z ze wschodu – nie wiadomo.

Legendy i Fakty
Publikacje, jakie ukazywały się po wojnie, a traktowały o tamtych dniach, opierały się na dwóch filarach – propagandzie i domysłach. Trudno było wytłumaczyć, dlaczego „sojusznicze” wojska spaliły piękne średniowieczne miasteczko. Trzeba pamiętać, że centrum Strzelec było wypalone jeszcze w latach 60–tych, kiedy wzięto się ostatecznie za likwidację wojennych szkód. Aby znaleźć uzasadnienie tych zniszczeń, stwarzano opowieści – legendy. Kiedy jedna legenda pojawiała się wydana drukiem w gazecie lub książce, wkrótce znajdował się inny autor cytujący ją i traktujący jako pewnik. W ten sposób powstało mnóstwo historii związanych z wkroczeniem wojsk sowieckich, które z prawdą miały niewiele wspólnego.
Jedną z takich żelaznych legend jest śmierć niemieckiego generała Johannes’a Block’a. Był on dowódcą 56 Korpusu Pancernego IX Armii Polowej i miał zginąć właśnie w Gross Strehlitz. Po wielu latach poszukiwań Piotrowi Smykale udało się ustalić, że dokończył on swego żołnierskiego żywota pod Baranowem Sandomierskim nad Wisłą 26 stycznia 1945 r. Resztki jego korpusu uciekły na zachód, więc nie mogły mieć nic wspólnego z wydarzeniami w Strzelcach. Przez długie lata podtrzymywano jednak tę legendę, gdyż gloryfikowała dokonania Armii Czerwonej w Strzelcach.
Wiele publikacji podaje, że miasto zniszczone zostało podczas walk. Miasto rzeczywiście zostało zniszczone i to w 80%, lecz długo po przejściu frontu.
Jedną ze strzeleckich legend był desant niemieckich spadochroniarzy, jaki miał być zrzucony w okolicach Strzelec. Miało ich być od 150 do 300 i wszyscy mieli zginąć jeszcze w powietrzu, zastrzeleni przez żołnierzy Armii Czerwonej. Pogłoski mówią, że spadochroniarze zostali pochowani w Rożniątowie. Tymczasem, nie ma tam śladu takiego pochówku.
Wiadomo, że podczas walk zginęło w Rożniątowie około 30 żołnierzy niemieckich i sowieckich. W rejonie Strzelec miało zginąć łącznie około 130 żołnierzy niemieckich i tylko część z nich straciło życie z bronią w ręku. Większość stanowili maruderzy i zagubieni, którzy zostali rozstrzelani zaraz po poddaniu się czerwonoarmistom.
Piotr Smykała
Romuald Kubik
Jeżeli posiadają Państwo ciekawe informacje na temat historii regionu
- prosimy o kontakt z autorami

Komentarze

Portret użytkownika KristofOSer
Wysłane przez KristofOSer w 20 Styczeń, 2009 - 21:17

KristofOSer

Portret użytkownika KristofOSer
Wysłane przez KristofOSer w 21 Styczeń, 2009 - 13:19

Fragmenty niedawno wydanej książki księdza prałata dr Andrzeja Hanicha (proboszcz parafii św.Jerzego w Prószkowie koło Opola)-"Czas przełomu.Kościół katolicki na Sląsku Opolskim w latach 1945-1946" z miejscami dotyczącymi tego co się działo w styczniu 1945 w Strzelcach i powiecie strzeleckim.Sama książka (350 stron+liczne przypisy i biogramy+wykaz źródeł i opracowań)poświęcona jest losom duchowieństwa na Górnym Sląsku w okresie przedwojennym,w czasie wojny i w najszerszym zakresie w tych dwóch pierwszych powojennych latach ale można tam znaleźć wiele dodatkowych informacji o tym co się działo w tym samym czasie na Górnym Sląsku.Książka ukazała się w grudniu 2008 wydana przez Redakcję Wydawnictw Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego i Wydawnictwo Swiętego Krzyża w serii."Z dziejów kultury chrześcijańskiej na Sląsku",51 opracowanie w tej serii(Opole 2008,ISBN 978-83-60244-90-6;ISBN 978-83-7342-180-6).
-"W Strzelcach Opolskich w odwecie za zabicie swego oficera przez młodego fanatyka z "Hitlerjugend" czerwonoarmiści podpalili centrum miasta.Spłonęło wówczas w rynku 70%(według innej wersji 90%) budynków,w tym miejscowy zamek.Wielu mieszkańców zostało zastrzelonych,niektórzy spłonęli żywcem w swoich mieszkaniach.Na ulicach leżały trupy-zwłaszcza kobiet-bestialsko pokaleczone i zdeformowane,wśród nich grupa 16-17 letnich chłopców z "Hitlerjugend"(121)Na terenie parafii Ujazd(tj.w miejscowościach Ujazd,Stary Ujazd i Niezdrowice) z rąk żołnierzy radzieckich śmierć poniosło prawie 80 osób.W miejscowościach należących do parafii Kamień Sląski(Górażdże gdzie zginęło 20 osób,oraz Kamionek,Miedzina,Poznowice,Siedlec i Sprzęcice)z rąk czerwonoarmistów życie straciło 44 cywilnych mieszkańców oraz licznie poddający się żołnierze niemieccy(łącznie na terenie tej parafii zostało zabitych 300 osób).W Leśnicy,przez którą rankiem 24 stycznia przejechał zabłąkany czołg niemiecki i doszło do wymiany strzałów i walki na rynku,w wyniku której zginęło trzech żołnierzy radzieckich,w trakcie pacyfikacji,jaką przeprowadził przybyły specjalnie w tym celu oddział wojskowy,czerwonoarmiści zamordowali 33 mieszkańców,w tym 15 kobiet i młodocianych chłopców,a w miejscowym Zakładzie Zdrowia i Opieki(Heil-und Pflegeanstalt)63 spośród 130 przebywających tam sierot,dzieci i osób upośledzonych.Po zdobyciu Gliwic....z rąk żołnierzy radzieckich zginęło ponad tysiąc osób,głównie starców,kobiet i dzieci,natomiast nieco wcześniej,bo przed samym wejściem Armii Czerwonej,124 mieszkańców popełniło samobójstwa ze strachu przed spodziewanymi okropnościami.W zajętym 24 stycznia Zabrzu powtórzyły się wszystkie przerażające rzeczy,które miały miejsce w Gliwicach...Wielkiej masakry na ludniści cywilnej czerwonoarmiści dopuścili się w podbytomskich Miechowicach gdzie wymordowali prawie 400 osób,a wiele kobiet zgwałcili."
-"W Strzelcach Opolskich zginął proboszcz parafii,ks.Karol Lange(21.02.1870-24.01.1945).Naraził się żołnierzom radzieckim,przed którymi ukrywał się w krypcie kościoła miejscowe kobiety.Miary żołnierskiej wściekłości na tego kapłana dopełnił brak kosztowności i zegarka,po które żołnierze ci przyszli na farę i domagali się ich od mieszkańców strzeleckiej plebanii.Za to właśnie ks.K.Langego zabrali z plebanii i w niewielkiej odległości od kościoła zamordowali ciosami bagnetów.(41)
Do zabójstw księży dochodziło również podczas wymuszania na nich precjozów,a zwłaszcza zegarków(których najczęściej już nie mieli).Tak było w przypadku ks.Józefa Schrody(24.02.1874-23.01.1945),proboszcza w Kielczy,który został zamordowany,ponieważ w uzębieniu miał kilka złotych koronek,które zauważył pijany oficer radziecki i chcąc je zdobyć,włożył księdzu lufę pistoletu do ust i pociągnął za spust"
-"Ksiądz Emil Kutz(31.12.1893-1.02.1945),proboszcz w Płużnicy Wielkiej,został zastrzelony na plebanii przez patrol NKWD;ks.Maksymilian Gerlich(13.11.1870-25.01.1945),proboszcz w Ujeździe,wraz ze swoją siostrą zostali brutalnie pobici i spłonęli w podpalonej przez czerwonoarmistów plebanii;podobnie i ks.Alfons Siersetzki(28.08.1904-25.01.1945),proboszcz w Jaryszowie,również ze swoją siostrą zostali brutalnie pobici przez żołnierzy radzieckich i spłonęli w podpalonej przez nich plebanii."
Według szacunków autora(ks.A.Hanich) w powiecie strzeleckim w ciągu tych paru dni w styczniu 1945 ok.2850 osób zostało zabitych .Liczba rannych,pobitych,zgwałconych kobiet jest nie do ustalenia.
Przypisy (121) i (41) opracował autor na podstawie relacji ks.Ernesta Lange,brata ks.Karola Lange zamieszczonych w: S.Schulz"Ksiądz Karol Lange(1870-1945),Opole 1993 i w: J.Kaps"Vom Sterben schlesischer Priester 1945-1946.Ein Ausschnitt aus der schlesischen Passion",Köln 1988

KristofOSer

Portret użytkownika KristofOSer
Wysłane przez KristofOSer w 22 Styczeń, 2009 - 21:25

Korekta do tego ostatniego zdania:" w ciągu tych paru dni w styczniu 1945 ok.2850 osób zostało zabitych".Te 2850 osób zostały zabite nie wciągu tych paru dni "wyzwolenia" w styczniu 1945 tylko w okresie od stycznia do maja 1945,ale większość z tego przypada na ten pierwszy okres w czasie przejścia frontu w styczniu 1945.Ksiądz prałat dr Andrzej Hanich szacuje liczbę ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej na Górnym Sląsku na ponad 66 tysięcy.Nie uwzględnione są tu zabici i zaginieni w powiecie głubczyckim oraz w powiatach gliwickim ,bytomskim i zabrskim z powodu braku danych.Jeżeli byłaby możliwość doliczenia liczby zabitych i zaginionych w tych trzech powiatach Rewiru Górnośląskiego,które były najludniejsze(1/3 ludności Górnego Sląska wg spisu z 1939 roku) to przekroczyła by ona grubo liczbę 100 tysięcy zabitych i zaginionych w okresie od stycznia do maja 1945 roku.Przytoczony wyżej frgment książki ks.A.Hanicha o tym co się działo w Gliwicach,Zabrzu i Bytomiu potwierdza tylko ten szacunek.Według spisu z 1939 roku Górny Sląsk zamieszkiwało prawie 1,5 mln osób.Jeżeli od tej liczby odejmie się liczbę ewakuowanych przed nadejściem frontu w styczniu 1945-250 tysięcy,przebywających w wojsku mężczyzn i zabitych na różnych frontach żołnierzy pochodzących z Górnego Sląska można przyjąć że w tym okresie przebywało tam ok.1 mln osób....Co 10 mieszkaniec Górnego Sląska został zamordowany przez zdziczałe hordy "wyzwolicieli"!

KristofOSer

Portret użytkownika Rafal. M
Wysłane przez Rafal. M w 24 Styczeń, 2009 - 14:20

Z opowieści mojej babci która to wszystko przeżyła pamiętam jak mówiła ze wojska Niemieckie przeszły przez miasto nie robiąc nic zaś gdy do miasta wkroczyły oddziały Radzieckie zaczęło się piekło....
Zamordowali proboszcza, gwałcili kobiety, mordowali, grabili.......
Wtedy większość mieszkańców Strzelec było narodowości Niemieckiej, wiec trzeba było ich wymordować....
Szkoda tylko ze tak mało ludzi zna ta prawdziwa historie, nie ta zakłamaną PRL-owską!
Ja nie wierze w żadne zapisy książkowe, wierze w to co mi opowiadają, opowiadali moi bliscy którzy to przeżyli....

Portret użytkownika wroc1
Wysłane przez wroc1 w 25 Styczeń, 2009 - 18:41

historia to całość a nie wycinki, trzeba pamiętać o tym dlaczego armia czerwona znalazł się w 1945 na śląsku, zresztą barbarzyńcy ze wschodu na zajmowanych terenach postępowali identycznie jak podobno najbardziej cywilizowany naród Europy, czyli Niemcy na terenach ukrainy i rosji!
mimo wszystko ile razy widzę ruiny zamku myślę jaka to szkoda, że to akurat nasze Strzelce musiały spłonąć

Portret użytkownika KristofOSer
Wysłane przez KristofOSer w 3 luty, 2009 - 12:26

Odpowiedź do wypowiedzi "wroc1" :
W ostatnią niedzielę w jednym z programów na TVP Historia historyk z Muzeum wojska Polskiego w Warszawie stwierdził
że zdziczenie i bestialstwo wojsk radzieckich na terenach zdobywanych w 1945(ziemiach należących wtedy do państwa niemieckiego )wielokrotnie przekroczyło to co robili Niemcy na ziemiach opanowanych ZSRR.
Była to wypowiedź nie jakiegoś niemieckiego historyka tylko polskiego!!!!
Oczywiście los Zydów to inna sprawa i nie była poruszana w tym programie.
Jeżeli ktoś ma okazję oglądać niemiecką telewizję to można czasami zobaczyć programy które poruszają te sprawy.Ale te programy dotyczą głównie ziem które zostały zajęte przez Armię Czerwoną na zachód od Odry i Nysy Łużyckiej.O Sląsku i innych ziemiach które zostały przyłączone do Polski się przeważnie nie mówi.Temat ten aż do lat 90 był praktycznie przemilczany ,nie tylko na Wschodzie ale i też na Zachodzie.Na Zachodzie ukazywały się jedynie opracowania naukowe,te były raczej mało dostępne.
Wyjątkiem była tu napisana przez brytyjskiego pisarza Corneliusa Ryana książka "Ostatnia bitwa" z lat 70.W Polsce ukazała się dopiero w latach 90.Była to trzecia część trylogii Corneliusa Ryana-1.część "Najdłuższy dzień",2.część"O jeden most za daleko"(te dwie zostały sfilmowane i są dobrze znane) , 3.część"Ostatnia bitwa" i tam jest mowa o zachowaniu czerwonoarmistów w czasie walk w 1945.
W ostatnich latach ukazała się (ponownie wydana,ukazała się także w okresie krótko po wojnie ale pozostała niezauważona) książka "Anonyma-Eine Frau in Berlin" jest to dziennik jednej z kobiet która przeżyła to wszystko.To co tam opisuje działo się wszędzie tam gdzie pojawiła się Armia Czerwona.
http://www.neubuch24.de/details.php?navId=21600&product=A5516659
W 2008 na podstawie tej książki nakręcono fim pod tym samym tytułem(co-produkcja niemiecko-polska),był też program niemieckiej telewizji.
http://de.wikipedia.org/wiki/Anonyma_%E2%80%93_Eine_Frau_in_Berlin

KristofOSer

Portret użytkownika uwazny czytelnik
Wysłane przez uwazny czytelnik (niezweryfikowany) w 19 Sierpień, 2013 - 21:39

Chcialbym wyrazic moje uznanie panom Smykale i Kubikowi za uporzadkowanie wydarzen zwiazanych zajeciem Strzelec Opolskich w 1945 roku przez Armie Czerwona.
Wyssane z palca opisy desantu spadochroniarzy niemieckich i ciezkich walk o "Twierdze Strzelce Opolskie" znalazly swoj koniec.
Nareszcie bede mogl spokojnie spac!
Dalej tak trzymac!

Portret użytkownika Irek.
Wysłane przez Irek. (niezweryfikowany) w 22 Wrzesień, 2013 - 15:34

Witam,
w Strzelcach i okolicach nie było ''Volksdeutschy'', ponieważ mieszkańcy mieli tak zwany status ''Reichsdeutsche''. Co oznaczało, ze byli w świetle prawa takimi samymi Niemcami, jak berlińczyk czy inny mieszkaniec rzeszy. W takiej sytuacji ubieganie się o status ''Volksdeutsch'' było niemożliwe.
Agresja, którą tu kominiarz zaprezentował, bierze się z braku wiedzy o sytuacji jaka panowała na naszej ziemi, co przedstawiłem na przykładzie wyżej.

Pozdrawiam Autorów i dziękuję, za podzielenie się informacjami.

Portret użytkownika romek
Wysłane przez romek (niezweryfikowany) w 10 Grudzień, 2013 - 12:08

a czegoś ty się spodziewał po głupim sprzedajnym polaczku jak się tak nie których słucha to włos się na głowie jeży że ludzie mogą być tak tępi .Polska to jedyny kraj gdzie tak zwani patrioci przepili i przeżarli swój kraj i do dzisiaj nic się nie zmieniło

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 10 Grudzień, 2013 - 12:59

Włos się na głowie jeży gdy czyta się takich jak ty. Niemcy podczas panowania Hitlera bardzo często traktowali Ślązaków jako Niemców II/III kategorii. Spora grupa Niemców wręcz nienawidziła Ślązaków, bo uznawano ich za nieczystych rasowo (przykładów nie trzeba daleko szukać, choćby człek o nazwisku Petersen, dowódca niemiecki, który wysyłał Ślązaków na stepie ukraińskim z pistoletami na czołgi, przez co wielu Ślązaków rozjechanych zostało żywcem przez T-34(o nienawiści Petersena do Ślązaków mówi bardzo ciekawa relacja Józefa Sosny z Miedźnej). Czystość rasowa w III Rzeszy była podstawą, stąd też III Rzesza Ślązaków traktowała jako pożytecznych idiotów. Niemcom bardzo odpowiadało to, że Ślązacy dobrowolnie wstępowali do SS, a następnie wiernie wykonywali rozkazy służąc w obozach koncentracyjnych, takich jak np. Oświęcim.
Sprzedajni to byli "ślązacy", którzy gdy Hitler miał mocną pozycję to wstępowali do SS i uważali się za prawdziwych Niemców. Gdy III Rzesza zaczęła dostawać w dupę naglę "ślązacy" stawali się wrogami III Rzeszy.

Portret użytkownika czytelnik  Andrzej
Wysłane przez czytelnik Andrzej (niezweryfikowany) w 19 luty, 2014 - 23:16

Czytam z uwagą i tak się zastanawiam jestem polakiem pochodzącym z dolnego śląska od ponad 20 lat mieszkam na śląsku Opolskim w śród Ślązaków to oni pomagali mi w ciężkich chwilach mam dla nich szacunek my Polacy kochamy narzekać Hitler zły Stalin zły dzisiaj niema ani jednego ani drugiego w Polsce dobrobyt mamy to kurcze pytam dlaczego młodzież nasza jedzie do Niemiec na niekoniecznie przymusowe roboty dlaczego nasi synowie i córki uciekają z ukochanej ojczyzny

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 20 luty, 2014 - 06:04

Nasze dzieci uciekają bo nie sa nami , starymi omotanymi ludźmi którzy wiecznie całymi latami czekają na cud ,że coś się poprawi będzie normalnie itd. Nie łudźmy sie w tym kraju jeszcze przez dziesięciolecia nic sie nie zmieni na lepsze uważam że wręcz przeciwnie sytuacja będzie się pogaszać , dysproporcje w zarobkach i cenach względem zachodu będą się powiększać a standarty naszego życia będą coraz niższe . W tym śmiesznym kraju przydałby się zryw podobny do czasów solidarności lub obecnej Ukrainy wtedy rządzący zaczylibymoże zwracać uwagę na nas społeczeństwo .

Portret użytkownika bulsara
Wysłane przez bulsara (niezweryfikowany) w 20 luty, 2014 - 06:59

Co cie tu trzyma? Wnioskuje, ze tez jestes lub Twoi rodzice przyjezdnym. Dlatego nie marudz tylko badz konsekwentny i jedz na ta Ukraine (prawdopodobnie stamtad pochodzisz)jezeli Ci sie podoba co sie w "obecnej" Ukrainie dzieje. Nie ogarnales do tej pory jakie masz szczescie w tym kraju i na tych terenach mozesz zyc. Nie szkoda bedzie, jezeli jeszcze jeden slepy zniknie. Cale szczescie, ze wiekszosc zauwaza pozytywne zmiany. Takich marudow tutaj nie potrzeba, tu sa normalni ludzie potrzebni.

Odpowiedz