Strzelali za późno

Strzelali za późno

Artykuły : 
Numer wydania: 

W meczu drugiego i trzeciego zespołu tabeli lepsi okazali się goście, którzy jednak w ciągu ostatnich 20 minut meczu stracili aż trzy bramki.

Obie drużyny przystąpiły do meczu bardzo zmotywowane, wszak stawką była pozycja wicelidera tabeli. Ale ta mobilizacja była chyba zbyt wielka, bo krępowała ruchy graczom obu drużyn, mnożyły się błędy i niecelne podania. Dopiero w 11 minucie jako piersi strzał na bramkę oddali goście. Dariusz Wawrzinek strzelał głową po dokładnym podaniu Wojciecha Wiluka, lecz piłka padła łupem Patryka Wientzka. W 25 minucie miejscowi powinni byli objąć prowadzenie. Błąd popełnił bramkarz Victorii, Marcel Frentzek, który nie złapał piłki w ręce, tylko odbił ją lekko pod nogi Denisa Losa. Ten był tak zaskoczony prezentem, że z kilku metrów fatalnie przestrzelił. W 34 minucie goście obejmują prowadzenie. Po rzucie rożnym niepilnowany Dariusz Wawrzinek umieszcza piłkę w siatce, mimo rozpaczliwej obrony Wienzka. Chwilę później piękna akcja trójki zawodników Victorii kończy się strzałem Wiluka w słupek. Ale już w 40 minucie soczystym uderzeniem z 30 metrów pod poprzeczkę popisał się Grzegorz Leżała i goście prowadzili już 2:0.

- Miałem piłkę na rękach, ale „przełamała” mi palce - powiedział później bramkarz Starego Ujazdu, Patryk Wientzek, który minutę po puszczeniu drugiej bramki został zmieniony. Przed przerwą okazję bramkową miał jeszcze Burda, lecz strzelił zbyt lekko.

Po zmianie stron wreszcie zaatakowali gospodarze i Piotr Stranczik w 52 minucie po serii pięciu rzutów rożnych trafił w słupek. Odpowiedź gości była zabójcza. Po błędzie obrony Rafał Piszczala strzela trzecią bramkę dla Victorii. Gospodarze dalej atakowali, lecz Denis Los z czterech metrów nie zdołał pokonać Frentzka. W 65 minucie goście strzelili kolejną bramkę. Z linii końcowej boiska rzut wolny wykonywał Leżała i dośrodkował prosto na głowę Piszczalli, który bez trudu skierował piłkę do siatki.

- To jest nokaut, tego się nie spodziewaliśmy - emocjonowali się kibice Victorii, którzy w kilkudziesięcioosobowym gronie pojawili się na stadionie w Ujeździe. Ale gospodarze podkręcili jeszcze tempo i w 71 minucie Stranczik zdobył bramkę w zamieszaniu pod bramką Victorii. Nerwowo w szeregach gości zrobiło się pięć minut później. Faulowany w polu karnym był Denis Janik, a rzut karny na gola zamienił niezawodny Stranczik. Kiedy w 80 minucie Dawid Skrzypczyk wykorzystał „prezent” Frentzka i zdobył trzeciego gola, wydawało się, że Stary Ujazd może ten mecz wygrać. Piłkarze Victorii opadli z sił i byli złamani stratą trzech goli, a gospodarze z każdą minutą podkręcali jeszcze tempo. W 88 minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Adrian Gnida i goście kończyli mecz w dziesięciu. Bronili się dość szczęśliwie, bo Frentzek obronił strzał Stranczika, a Klaudiusz Paterok z rzutu wolnego strzelił obok bramki.

- To był ciekawy mecz, kibice obejrzeli dużo bramek. Emocje też były spore, bo prowadziliśmy wysoko, a do końca drżeliśmy o wygraną. Mój zespół grał dzisiaj bardzo ofiarnie i walecznie, dlatego zdołaliśmy wygrać - powiedział po meczu trener Victorii, Wojciech Zyskowski.

WAR

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Tabele ligowe
Ciekawostki z murawy
Skatowe rozmaitości

Komentarze

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 17 Maj, 2016 - 17:21

Albo jestem roztargniny albo autor rzeczywiści ani razu nie umieścił w tekście pełnej nazwy grających drużyn.