fbpx Strzelać nie kazano | Strzelec Opolski

Strzelać nie kazano

Strzelać nie kazano

Artykuły : 
Numer wydania: 

[img_assist|nid=211|title=|desc=|link=popup|align=left|width=150|height=99]Debiut beniaminka z Błotnicy Strzeleckiej nie był najgorszy lecz zabrakło w meczu bramek, choć do ich strzelania oba zespoły miały wiele okazji.
Przed meczem przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny podokregu Strzelce Opolskie Roland Banduch wręczył przedstawicielom Plonu dyplom z okazji awansu zespołu do klasy B. Później zaczął sie mecz, w którym nie brakowało sytuacji bramkowych natomiast kibice nie zobaczyli gola.
Goście w pierwszej połowie nastawili się na solidną obronę z rzadka tylko kontrując poczynania miejscowych. Plon zaczął ustawieniem z dwoma napastnikami, ale już w piątej minucie Janusz Moczygemba strzelił zza lini pola karnego w słupek. Goście pierwszą okazję bramkową mieli w 11 minucie. Wzdłuż lini brakowej dośrodkował Michał Gawlik, lecz nikt z jego kolegów nie zdołał wepchnąć piłki do siatki.
Po kwadransie gry zaznaczyła się lekka przewaga miejscowych. W zamieszaniu pod bramką Łukasza Kluge Grzegorz Trzeciak z pięciu metrów strzelił obok słupka. Kilka minut później strzał Aleksandra Brycha z woleja przeleciał nad poprzeczką. W końcówce pierwszej części meczu dwie okazje bramkowe mieli goście. Tomasz Ulrich zdecydował się na strzał z 35 metrów a piłka odbiła się od ziemi przed bramkarzem, który obronił ją z wielkim trudem. Dwie minuty później Mariusz Niemiec wyprzedził obrońców lecz jego strzał był minimalnie niecelny.
Po zmianie stron w 55 minucie Michał Raszka strzałem z linii pola karnego trafił w poprzeczkę. Siedem minut później Brych zdecydował się na strzał z 30 metrów, lecz piłka znów trafiła w poprzeczkę. Chwilę później rzut wolny wykonywali goście. Mariusz Niemiec strzelał głowa, lecz piłka poszybowała nad poprzeczką.
W 72 minucie wyborną okazję miał Mariusz Bula. Będąc w sytuacji jeden na jeden z Andrzejem Mamczurą nie zdołał strzelić gola. Trzy minuty później Wojciech Tomczyk zauważył, że bramkarz Kadłubca wyszedł na kilka metrów z bramki. Usiłował zaskoczyć go wysoką piłką, lecz przeleciała ona nie tylko nad bramkarzem, lecz również nad bramką. Później oba zespoły zdawały się już czekać na końcowy gwizdek sędziego pogodzone z remisem.
Tekst i foto: Piotr WARNER

Odpowiedz