Słońce, jarmark, Jemielnica

Słońce, jarmark, Jemielnica

Artykuły : 
Numer wydania: 

Jemielnica była piękna, słoneczna i radosna. Tak witała gości, którzy 1 maja przyjechali na ósmy już jarmark cysterski.

 

- Ludzie przybywają tu dobrowolnie, z własnej woli. Nie muszą tego dnia pracować - mówi wójt Marcin Wycisło i przypomina: W czasach słusznie minionych majówka kojarzyła się z przymusowym świętowaniem.

 

Na gości czekało wiele atrakcji. O godz. 14.00 ulicą Wiejską przeszedł pochód, na czele którego szli jak zwykle rycerze i cystersi - w te role wcielili się między innymi członkowie Stowarzyszenia Odnowy Wsi Jemielnica oraz gminni urzędnicy.

 

Na scenie można było podziwiać wstępy uczniów gimnazjum, jemielnickiej orkiestry dętej, zaproszonych zespołów. W przykościelnych ogrodach rozłożyli obóz rycerze, można było postrzelać z łuku, podpatrzeć, jak kiedyś robiono garnki, jak wyplatano z wikliny kosze. Pokaz rzemiosł dawnych cieszył się dużym zainteresowaniem gości. Z kolei wzdłuż zabytkowej ulicy Wiejskiej stanęły kramy z różnościami, np. miejscowymi specjałami.

 

Nowością na tegorocznym jarmarku była rekonstrukcja bitwy pod Jemielnicą. Rycerze wraz z cystersami przenieśli widzów do XV wieku, kiedy to pod mury klasztorne przybyli husyci plądrujący ziemie śląskie. Pertraktacje z najeźdźcą nie przyniosły efektu. Klasztor został zaatakowany. Odtworzono wystrzały z armat, bitwę na strzały, a nawet straty w ludziach...

 

Wieczorem na scenie pojawił się Toby z Monachium.

 

- Z roku na rok atrakcji jest więcej - zauważa Joachim Jelito, były wójt i inicjator jarmarku. - Cieszę się, że mój następca robi wszystko, by ta impreza była coraz lepsza. Widać, że jest ona bardzo potrzebna.

 

JK

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Świętowały rodziny
Dyszka dla fundacji

Odpowiedz