Ślązak zachwyca

Ślązak zachwyca

Artykuły : 
Numer wydania: 

Niegdyś w Strzelcach Opolskich mieściła się państwowa stadnina koni, która była kolebką koni rasy śląskiej. W stadninie nie tylko hodowano konie, ale i użyczano ich do rekreacji czy prac polowych. Lokalni hodowcy mogli również wypożyczać ogiery do krycia swoich klaczy i tak populacja rosła.

 

Ślązak to zwierzę średniego wzrostu, dobrze ożebrowane, o posuwistym kłusie i dobrym stępie, bardzo spokojne, ułożone, a przy tym eleganckie i wszechstronne. Konie te najlepiej sprawdzają się w zaprzęgu, niegdyś używane były do prac polowych. W dzisiejszych czasach konie się podziwia, a pracę w polu wykonują maszyny.

 

Obecnie w Polsce mamy około 1500 klaczy śląskich i ponad 200 ogierów. W 1998 roku, gdy strzelecką stadninę zlikwidowano, konie zostały przeniesione do stajni na zamku w Książu. Geny praprzodków tych koni przetrwały do dziś i mieszkają w Porębie. Sebastian Kwoczała, młody hodowca, od 10 lat zgłębia tajniki hodowli i rozmnaża swoją pasją – jaką są konie rasy śląskiej.

 

- W domu rodzinnym konie mechaniczne wyparły na pewien czas te żywe. Pamiętam, jak dziś, gdy w wieku 6 lat u państwa Pisarskich usiadłem pierwszy raz na koniu - kucyku Dropsie. Długo się nie utrzymałem i od razu spadłem, ale się nie zniechęciłem i próbowałem dalej. To chyba wtedy połknąłem bakcyla, który przez lata przerodził się w ogromną pasję i zaangażowanie - opowiada pan Sebastian. - Mając zaledwie 14 lat, rozpocząłem podróżowanie wraz z innymi hodowcami z Terenowego Koła Hodowców Koni ze Strzelec Opolskich na wystawy i inne „końskie wydarzenia”. Następnie były debiuty w roli prezentera koni, przygotowując konie pod czujnym okiem śp. Jana Pisarskiego. Pierwsze medale dodają skrzydeł i motywacji. Dziś mamy możliwość wraz Piotrem Pisarskim, Urzędem Gminy Leśnica i Śląsko-Opolskim Związkiem Hodowców Konie w Katowicach organizować imprezę, na którą przez dwa dni zjeżdża się około 100 koni z najdalszych zakątków Polski. Mowa tutaj o Chempionacie Koni Rasy Śląskiej i Zawodach Zaprzęgowych w Porębie. Cały hodowlany świat związany z tą rasą kieruje swoją uwagę na tę malutką malowniczą wieś obok Góry św Anny.

 

Jak przekonuje pasjonat - nie ma dwóch tych samych koni, każdy jest inny, wyjątkowy. Konie uczą cierpliwości, sumienności i opanowania. Należy znaleźć nić porozumienia, aby współpraca człowieka ze zwierzęciem dobrze się układała.

 

- Gdy rodzi się źrebię, to ogromne przeżycie, nie tylko dla mnie, ale także dla innych hodowców którzy mnie wspierają. Czasem spędzamy całe noce w stajni, aby czuwać nad klaczą i być gotowym odebrać poród. Hodowla to nieodłączny element własnego życia, trzeba się temu poświęcić bezwarunkowo i oddać serce, a odpłaci podobną miarą – mówi pan Sebastian. - Wyhodowanie dobrego konia to lata doświadczeń, popełnionych błędów i zdobytej wiedzy z książek czy od innych hodowców. Już na początku analizujemy kandydata na ojca pod względem cech, uwarunkowań czy pochodzenia, tak aby kolejne pokolenia miały to co najlepsze. Oczywiście z genami jak na loterii bywa różnie. Pomimo najlepszych chęci i olbrzymiej wiedzy, cechy które chcieliśmy uzyskać, można zaobserwować dopiero w drugim czy nawet czwartym pokoleniu. Klacz w ciąży jest 11 miesięcy ten okres ma ogromne znaczenie dla przyszłego czempiona. Zbilansowana dieta, ruch na świeżym powietrzu i odpoczynek na zielonych pastwiskach tuż za domem na pewno temu sprzyjają.

 

Sebastian Kwoczała prowadzi na YouTube kanał, gdzie można znaleźć materiały m.in. z kwalifikacji ogierów. Te materiały są bardzo często przeglądane przez hodowców i sympatyków tej rasy. To taka kronika koni.

 

- Ciekawostką jest, że źrebię dostaje imię zaczynające się na pierwszą literę imienia swojej matki - opowiada. - Pierwszego konia otrzymałem od rodziców gdy miałem 17 lat – koń o imieniu Ara jest ze mną do dziś, to stary przyjaciel od lat. Moja hodowla stanowi zaledwie cztery konie, bo na więcej na razie nie mogę sobie pozwolić. To obowiązek 24 godz. na dobę, oczywiście zdarzają się wyjazdy co najwyżej dwudniowe. Wtedy wspierają mnie rodzice, dziewczyna i siostry, które karmią i oporządzają koniki. Moje konie osiągają wysokie wyniki na arenie ogólnopolskiej, stratuję również jako prezenter z końmi innych hodowców. Na swoim koncie mam już kilkukrotny tytuł najlepszego prezentera. Do konkursów koń musi się przygotować. Ćwiczy wtedy po 2-3 godz. dziennie, czasem to właściciel więcej biega niż koń, należy również pamiętać o odpoczynku i regeneracji. Pokazy odbywają się od kwietnia do lipca, później koń odpoczywa na pastwiskach i zbiera siły na kolejny rok. W koniach jest to co kocham, nieodłączny element mojego życia, który miejmy nadzieję, że kiedyś przekażę młodszemu pokoleniu, by koń śląski był zawsze żywy - dodaje.

 

Joanna Krok

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Basen w rękach rady
Gmina wysyła dzieci o wody
Kadłubiec pięknieje