fbpx Rożniątów 1945 rok – ciąg dalszy | Strzelec Opolski

Rożniątów 1945 rok – ciąg dalszy

Rożniątów 1945 rok – ciąg dalszy

Artykuły : 
Numer wydania: 
Po publikacji o sytuacji w Rożniątowie i Szymiszowie w 1945 roku do redakcji zgłosiły się osoby, które chciały się podzielić informacjami o tych tragicznych wydarzeniach.

BERNARD GATTNER Z ROŻNIĄTOWA

Jak się okazało, Bernard Gattner został zastrzelony na swoim podwórzu, lecz okoliczności jego śmierci były inne od podanych. Według poprzednich świadków tych wydarzeń, został zastrzelony, gdyż pracujący u niego Ukraińcy mieli się sowieckim żołnierzom skarżyć na złe traktowanie. Trzeba pamiętać, że od tamtych tragicznych dni minęło wiele lat i przekazywanie informacje mogą być zniekształcone.

Bernard Gattner urodził się w 1910 roku w Kadłubcu, gdzie mieszkał razem z rodzeństwem (7 braci i 3 siostry). Ożenił się 17 lutego 1936 roku z Josefą z d. Rudoll (1910-1998) z Wysokiej. Bernard i Josefa kupili spore gospodarstwo w Rożniątowie i tu zaczęli nowe życie.

Sielanka trwała do 1939 roku. Po wybuchu wojny Bernard Gattner w listopadzie został powołany do wojska, jednak po pewnym czasie wprowadzono nowe przepisy dotyczące ilości rodzeństwa na froncie. Bernard Gattner był jedyny spośród licznego rodzeństwa, który zawarł związek małżeński i miał dzieci. Z tego powodu, w listopadzie 1941 roku, został zwolniony z wojska. Jego bracia byli kawalerami i pozostali w wojsku. Czworo z nich poległo na froncie. Do domu w Kadłubcu wrócił tylko Wiktor i Heliodor, który potem po powrocie ożenił się z Josefą – żoną tragicznego zmarłego Bernarda.

W czasie wojny władze hitlerowskie przydzieliły dla gospodarstwa rolnego Bernarda Gattnera robotnika przymusowego z Ukrainy. Miał na imię Feliks. Władze nakazywały, by robotnicy rolni mieli osobne pomieszczenie do zamieszkania i spożywania posiłków. Nie chodziło tu o ich wygodę, lecz by ludzie „niższej rasy” nie przebywali w domach gospodarzy. Śląscy rolnicy masowo nie przestrzegali jednak tych surowych przepisów.

Przymusowi robotnicy często mieszkali razem z gospodarzami, a także spożywali posiłki przy jednym stole. Tak też było u Gattnerów. Feliks nawet mógł pisać do domu rodzinnego. Aby władze nie nabrały podejrzeń, listy były nadawane przez Gattnera, natomiast z Ukrainy list przychodził na adres gospodarzy, a Josefa oddawała pismo Feliksowi. Dla bezpieczeństwa swojego i ukraińskiego robotnika, listy zawsze były potem palone w piecu.

Wojna znana była głównie z doniesień prasowych, lecz już w grudniu 1944 roku mieszkańcy Śląska odczuwali zbliżający się front. W styczniu 1945 do Gross Strehlitz, a potem do Rożniątowa weszły oddziały radzieckie.

Bernard Gattner znał się z Emanuelem Biskupem – strzeleckim kupcem. Jeszcze przed wkroczeniem wojsk Biskup, za zgodą gospodarza, przywiózł do jego gospodarstwa sporo towaru ze swojego sklepu, znajdującego się przy ulicy Krakowskiej. Wiemy, że Emanuel i Marta Biskup zginęli z rąk sowietów 30 stycznia 1945 roku w swoim domu w Gross Strehlitz. Towar pozostał u Gattnerów, o czym sowietom doniosła nieznana osoba.

Żołnierze przyszli do ich domu i zażądali wydania towaru. Bernard Gattner odpowiedział, że nic nie ma, lecz sowieci znaleźli wiele nowych rzeczy – ubrań, materiałów do szycia itp. To ich rozwścieczyło. Siłą wyciągnęli Bernarda Gattnera na podwórze i strzelili mu w głowę. Potem jeden z żołnierzy radzieckich przyszedł powiedzieć Josefie, że mąż leży zabity na podwórzu. Stało to się 2 lutego 1945 roku.

Sąsiad o nazwisku Manka zrobił mu prostą trumnę z desek. Bernard Gattner został pochowany w ogródku. Pod koniec marca 1945 roku Josefa, żona zamordowanego, zdecydowała się o przeniesienie szczątków męża na cmentarz w Szymiszowie. Wydobyli z ogródka trumnę ze zwłokami, przenieśli na wóz zaprzęgnięty końmi i w ciszy przeszli przez wieś na cmentarz, gdzie złożono trumnę ze szczątkami. Wielu mieszkańców wsi zobaczyło z okien, gdy rodzina szła za wozem z trumną. Powoli się do nich przyłączali. Cichy kondukt pogrzebowy odprowadził Bernarda Gattnera na cmentarz w Szymiszowie.

PAUL PIESCHZAN Z ROŻNIĄTOWA

Paul Pieschzan (lat 35) został zakuty bagnetem w izbie, kiedy sowieci szukali kobiet. Prawdopodobnie stanął w ich obronie lub nie wskazał, gdzie przebywają. Został najpierw pochowany w ogródku a potem na cmentarzu.

UKRAIŃCY W ROŻNIĄTOWIE

Ukraińcy jakiś czas pozostali jeszcze w Rożniątowie. Jeden z nich zachowywał się bardzo groźnie. Nosił broń – lecz (jak się potem okazało) bez naboi. Wiele razy wygrażał, że pozabija szwabów. W wiadomym celu szukał we wsi kobiet.

Niedługo o jego wybrykach dowiedzieli się żołnierze sowieccy. Przyszli do Ukraińców i wezwali do siebie rozrabiakę. Jednemu z jego rodaków podano nabitą broń i kazano go zastrzelić. Zagrożono, że jeżeli tego nie zrobi, zostanie rozstrzelany. Ukrainiec nie chciał tego jednak zrobić. Sytuacja stawała się napięta. Widząc, co się dzieje, inny ze stojących obok Ukraińców wyrwał mu broń i zastrzelił swojego rodaka.

URSZULA BARTELT Z SZYMISZOWA

Przed wejściem żołnierzy sowieckich do Szymiszowa Urszula Bartelt wraz z siostrą zażyły tabletki nasenne. Zrobiły to, bo wciąż słyszały, że żołnierze sowieccy gwałcą i w okrutny sposób mordują. Po pewnym czasie siostra Urszuli się obudziła. Ona już nie. Zmarła z przedawkowania leków. Barteltowie mieszkali w Szymiszowie w familoku obok stacji kolejowej.

MARIA GRÜNBERG Z SZYMISZOWA

Maria Grünberg zginęła 1 lutego 1945 roku w domu oddalonym od Szymiszowa. W tym domu miały także być brutalnie zabite dwie inne kobiety (córki lub siostry Marii). Obie były tak zmasakrowane, że nie można było ich rozpoznać. Kobiety były przypalane. Nie znamy ich nazwisk ani imion. Rozpoznano tylko Marię Grünberg.

PIOTR SMYKAŁA

RED. ROMUALD KUBIK

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 12 Marzec, 2011 - 19:26

Bardzo ciesz mnie to ze ktoś interesuje się tym co ja. Bardzo dziękuje Panu Piotrowi i Romualdowi za ich poświęcony czas.Za te wszystkie artykuły i za ten który mówi o mojej wiosce Rożniątowie. Dziękuje jeszcze raz i liczę na więcej. Tylko tak dalej panowie.

Odpowiedz