Przytul alpakę!

Przytul alpakę!

Artykuły : 
Numer wydania: 

Niezwykła hodowla w Raszowej
 

Alpaka to południowoamerykański, trawożerny ssak z rodziny wielbłądowatych. Jest to zwierzę udomowione, hodowane dla wełny i mięsa. Przypomina nieco lamę, ale jest od niej mniejsze i bardziej podobne do owcy. Alpaki nie występują w formie dzikiej. Są hodowane na zboczach Andów w Ekwadorze, Boliwii, Peru i Chile. Teraz spotkać je można także w... Raszowej, gdzie firmę Moje Alpaki założyła Karolina Gerke-Szyndzielorz. Firma powstała 4 września ubiegłego roku.

 

Skąd pomysł na taką działalność?

 

- Dobrych parę lat temu przeczytałam artykuł o ludziach hodujących alpaki i tworzących niesamowite rzeczy z ich wełny - mówi pani Karolina. - Zgłębiając temat, znalazłam informacje o alpakoterapii, wtedy jeszcze mało znanej w Polsce, teraz mam wrażenie, że tak powszechnej jak inne formy animaloterapii. Temat krążył w przestrzeni przez parę lat, wszyscy bliscy już słyszeli o alpakach. Zasiałam trawę pod wybiegi, przeczytałam chyba wszystkie możliwe artykuły dotyczące hodowli, zrobiłam kurs alpakoterapii i inne hodowlane i... milion razy już temat pożegnałam. W 2017 roku znalazłam możliwości dofinansowania i zrobiłam biznes plan, który spotkał się z akceptacją i dzięki dotacji pomysł został sfinalizowany. Mogłam zrobić ogrodzenie, zaadaptować pomieszczenia i znaleźć swoje alpaki. Znalazłam, zupełnie nieoczekiwanie, potomków alpak, które mnie 10 lat temu zainspirowały. Dzisiaj są z nami Sammy i Tor, a niebawem dołączą kolejne. Nasze alpaki przyjechały z hodowli rodzimej spod Rzeszowa już z imionami. Z uwagi na to, że większość alpak reaguje na nie, nie zmienia się ich. Pomimo długoletniego przygotowania (czytania, rozmów, odwiedzania hodowli), nie wszystko da się zaplanować i przewidzieć. Cały czas się uczymy, ale najważniejsze rzeczy są już zapewnione - mówi hodowczyni.

 

Jak się okazuje, nie tak łatwo znaleźć swoją alpakę.

 

- Można sprowadzić z zagranicy, ale dla początkującego hodowcy dobrze, gdy są to zwierzęta urodzone w Polsce, zaadaptowane już do naszych warunków, klimatu i przy okazji z kontaktem do macierzystej hodowli na miejscu - wyjaśnia Karolina Gerke-Szyndzielorz. - Kolejnym i chyba najważniejszym aspektem jest oczywiście postawienie sobie celu: nasze alpaki mają być głównie przeznaczone do alpakoterapii i wszystkich innych form kontaktu z człowiekiem. Wybiera się więc młode osobniki, preferowane są samce, zawsze muszą być w parze lub więcej (alpaka to zwierzę o silnym instynkcie stadnym, samotnie by nie przeżyła). Dobrze, żeby nie wykazywały na starcie zachowań lękowych. I to nie koniec. Po przyjeździe zaczyna się praca na miejscu - adaptacja do nowego opiekuna, miejsca, odczulanie na dotyk, nauka pobierania marchewki z ręki, ramion, ewentualnie ust, chodzenie na smyczy, wchodzenie do samochodu, pomieszczeń itd. Jak to wszystko opanują - można jechać do klienta - zdradza pani Karolina.

 

Dlaczego alpaki a nie na przykład jelenie?

 

- Wystarczy, że ktoś je zobaczy, i razu się uśmiecha. Oczywiście przemawia za nimi również szereg predyspozycji: szybko się uczą, reagują na imiona, bardzo dobrze znoszą jazdę w samochodzie, są ciekawskie, a w dodatku ich wełna jest całkowicie hipoalergiczna, nie łapie kurzu. Nie pozostawiają również zapachów i przez to mogą pracować z osobami z nadwrażliwością sensoryczną.

 

Oprócz alpakoterapii i warsztatów, drugą gałęzią firmy jest szycie i filcowanie poduszek, zabawek i innych produktów z wełny tych zwierząt.

 

- Na dzień dzisiejszy powstają autorskie projekty jeszcze nie z wełny naszych alpak (strzyżenie przeprowadza się późną wiosną) - mówi właścicielka firmy. - Szyję hobbystycznie od paru lat i przyszedł czas, aby tę sferę również pokazać. Z zawodu jestem psychologiem, aktualnie uzupełniam wiedzę z terapii pedagogicznej i arteterapii, którą włączam do pracy z alpakami. Wszystkie istotne zagadnienia związane z tematem i działalnością firmy można znaleźć na profilu Moje Alpaki na Facebooku.

 

Urszula Janda

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Zerwał plakat, ale nikomu po gębie nie dał!
Kiedy zniknie ta rudera?
Nasikał w barze
Nowa broń na piratów
Uwaga, objazd!
Za mandat zapłacisz kartą
Wiedzą, jak walczyć z bezrobociem
Zdradził go zapach marihuany

Odpowiedz