fbpx Praca z niezwykłą perspektywą | Strzelec Opolski

Praca z niezwykłą perspektywą

Praca z niezwykłą perspektywą

Artykuły : 
Numer wydania: 

Ostatnio pisaliśmy o zagrożeniu pożarowym, jakie występuje w lasach. Obecnie wprowadzono jego trzeci, najwyższy poziom. W takich sytuacjach nadleśniczy może wprowadzić zakaz wstępu do lasu, ale leśnicy nie chcą na razie tego robić. Człowiek w lesie to zagrożenie, ale też pomoc - biegacze, rowerzyści, spacerowicze - często bywają źródłem informacji o niebezpieczeństwie.

 

Podstawowy system ochrony przeciwpożarowej opiera się jednak na niezwykle odpowiedzialnej pracy obserwatorów na dostrzegalniach. W Nadleśnictwie Zawadzkie stoją trzy wieże przeciwpożarowe, wybudowane w 2005 roku: w Kielczy, Kolonowskiem i Wierchlesiu. Obecnie, gdy dzień jest najdłuższy, dyżury są tam prowadzone od 9:00 do 21:00. Obserwatorzy są wystawieni na ekstremalne warunki pogodowe. Kiedyś jeden z pracujących na wieży mężczyzn wystawił termometr za okno - rozbiło skalę. Wewnątrz wieży temperatura nieraz sięga 40oC.

 

- Radzimy sobie w różny sposób: pijemy dużo wody, jeden z kolegów schładzał nogi w misce z wodą - każdy sposób jest dobry - opowiada pan Tadeusz*, jeden z obserwatorów. - Trzeba pamiętać, że wieże stoją w głębi lasu, nie ma tam żadnej infrastruktury. Komunikujemy się przez radio między sobą i z nadleśnictwem, tą drogą zbieramy też komunikaty pogodowe.

 

Strażnicy na wieżach są wywoływani co godzinę, pozwala to sprawdzić nie tylko, czy nie widać zagrożenia, ale też, czy wszystko z nimi w porządku. Obserwatorzy siedzą samotnie przez 12 godzin, muszą w tym czasie zachowywać całkowitą czujność.

 

- To nie praca dla każdego. Wiele osób przychodzi i od razu zrezygnuje - mówi pan Tadeusz. - To kwestia charakteru, nie każdy potrafi trwać w takiej monotonii i ciszy. Dodatkowo ciąży na nas niesamowita odpowiedzialność za las - wspólne dobro. Cały czas towarzyszy mi ta świadomość.

 

Obserwatorzy zaopatrzeni są w lornetki oraz specjalną lunetę z kierunkomierzem, która mierząc kąty i odległości i pozwala podać do nadleśnictwa maksymalnie przybliżoną lokalizację zauważonego miejsca zadymienia.

 

- Po jakimś czasie nabiera się doświadczenia, wie się już na przykład, gdzie znajdują się zakłady pracy, domy, z których dym może wydobywać się z całkowicie naturalnych przyczyn, są to tak zwane dymy gospodarcze - tłumaczy obserwator. - Gdy dym pojawia się w innym miejscu albo nie jesteśmy pewni, od razu informujemy nadleśnictwo.

 

Od osoby na wieży zależy pierwszy moment zauważenia pożaru, ale obserwatorzy mają też inne zadania, na przykład naprowadzają samoloty i helikoptery gaśnicze. Z ziemi byłoby to niemożliwe.

 

Praca na dostrzegalni przeciwpożarowej jest niezwykle trudna i odpowiedzialna. Niektórzy twierdzą, że system dostrzegalni przeciwpożarowych to metoda przestarzała, nadal jednak okazuje się skuteczna na terenach tak zalesionych, jak nasze.

 

MM

 

*Na prośbę rozmówcy imię zmieniono.

 

 

 

Odpowiedz