Praca i chęci niewiele dadzą

Praca i chęci niewiele dadzą

Artykuły : 
Numer wydania: 

Choć od kilku dni na niebie widoczne są deszczowe chmury, rolnicy odczują skutki tegorocznej suszy. Straty na łąkach, pastwiskach i uprawach zbóż często wynoszą ponad 60%, ale są też takie miejsca, gdzie szacuje się je na poziomie 5-10%, co oznacza, że mimo wszystko będzie można uzyskać z nich dobry plon.

 

- Na około 800 rolników na terenie gminy Strzelce Opolskie do urzędu wpłynęło dotychczas kilkadziesiąt wniosków o szacowanie strat spowodowanych suszą. Problem polega na tym, że do końca nie wiedzieliśmy, czy możemy szacować straty, ponieważ podstawą do określenia, czy wystąpiło niekorzystne zjawisko w postaci suszy, są raporty Instytutu Upraw, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach – mówi Jacek Kusidło, kierownik referatu rolnictwa w Urzędzie Miejskim w Strzelcach Opolskich. – Na razie podstawę szacowania stanowią tylko raporty z maja, które potwierdzają, że susza wystąpiła na takich uprawach jak zboża ozime i jare. W związku z tym gminna komisja powołana przez wojewodę opolskiego może szacować straty w tych uprawach – dodaje.

 

Nie ma sporządzonych raportów odnośnie strat na łąkach i pastwiskach, ale w protokole można wpisywać poniesione na tych obszarach straty, jeśli wyniosły maksymalnie 50-60%.

 

Jak przyznaje Jacek Kusidło, główny problem w szacowaniu szkód wywołanych suszą, polega na tym, że prawo nie jest dostosowane do tego niekorzystnego zjawiska.

 

- W protokole należy wpisać całą produkcję gospodarstwa, czyli również produkcję zwierzęcą. Dopisanie jej do protokołu powoduje, że znacznie wzrasta dochodowość gospodarstwa, a co za tym idzie, ogólna strata w gospodarstwie jest niewielka. To jest trochę nielogiczne, ponieważ rolnik, który posiada zwierzęta, potrzebuje paszę i jeśli nie ma wystarczających zapasów, będzie musiał ją kupić. To oznacza, że poniósł jeszcze większą stratę - informuje.

 

W 2015 roku, kiedy wystąpiła susza, Rada Ministrów podjęła decyzję, że pomoc otrzymają ci rolnicy, których straty wyniosły powyżej 30%. W gminie Strzelce na sporządzonych wtedy blisko 400 protokołów, tylko kilka spełniło ten warunek.

 

- Teraz też według protokołów straty najczęściej wynoszą poniżej 30% w skali całego gospodarstwa. Te, które przekroczą wyznaczony próg procentowy, myślę, że będzie można policzyć na palcach jednej dłoni. Mimo naszej pracy, mimo chęci i zaangażowaniu rolników, niestety niewiele to da – mówi kierownik referatu rolnictwa.

 

Jak zaznacza, na terenie gminy Strzelce Opolskie nie ma bardzo dużych strat, biorąc pod uwagę, jak widzi to prawo. Ogólnie jednak plony są znacznie obniżone i część rolników poniesie spore straty.

 

- Szkody w naszej gminie są na poziomie między 30 a 65%, tak wygląda to na polach. Problem polega na tym, że wniosek należy złożyć przed żniwami, przed momentem, kiedy zboże będzie młócone. Wnioski złożone po tym terminie muszą zostać rozpatrzone, ale w uprawach już zebranych z pola należy wpisywać straty na poziomie zero procent - mówi. - Okolice wokół miasta wyglądają przyzwoicie np. Suche Łany. Generalnie najgorzej przedstawia się sytuacja w Grodzisku oraz w innych rejonach gminy, gdzie jest najgorsza gleba – dodaje Kusidło.

 

JG

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Z uśmiechem przez wakacje
Nowa dyrektorka
Rysuj z OSP
Stawiają na rodzinę

Odpowiedz