Powstanie - agitacja i ofiary

Powstanie - agitacja i ofiary

Artykuły : 
Numer wydania: 
Plebiscyt z 20 marca 1921 roku miał zdecydować, do jakiego państwa przynależeć będą bogate ziemie śląskie. Sytuacja była skomplikowana. Śląsk od ponad półtora wieku należał do Prus, a potem Cesarstwa Niemieckiego. Praktycznie cała administracja, szkolnictwo, inteligencja i wyższe warstwy społeczne były zgermanizowane lub przyjechały tutaj z głębi Niemiec. Z kolei na wsi nadal mówiono po śląsku. Ostoją polskości był też w dużej mierze Kościół. Było oczywiste, że jakakolwiek decyzja o przynależności Śląska spowoduje wewnętrzne walki.

Zwolennikom przyłączenia Śląska do odrodzonej Polski sytuacji nie ułatwiała też wyraźna niechęć Anglii i Włoch, mocarstw mających wielki wpływ w Europie na ostateczny kształt przyszłej granicy.

Agitacja

Mieszkańcy Śląska nie byli biernymi uczestnikami wydarzeń. W miastach i wioskach oddolnie zawiązywano organizacje i prowadzono akcje propagandowe mające skłonić do głosowania za którąś z opcji. Czasem przybierały one dziwaczne formy.

W Suchodańcu zawiązała się lokalna grupa „Verband Heimattreuer Oberschlesien” (Związek Wiernych Ojczyźnie Górnoślązaków). Podczas zabawy 22 sierpnia 1920 r. organizacja ta otwarła stoisko, na którym sprzedawała po bardzo niskich cenach atrakcyjne towary. Przysporzyło jej to wielu sympatyków. W Rozmierce 8 maja 1920 r. w karczmie Aleksandra Hartwiga zorganizowano zabawę taneczną, podczas której właściciel otwarcie agitował na rzecz Niemiec. Później otrzymał za to gratyfikację w wysokości 3000 marek.

Agitacja po stronie polskiej opierała się w dużej mierze na Kościele Katolickim i wierze. Aktywnym działaczem był proboszcz w Rozmierzy, Josef Dwucet, który namawiał do głosowania za Polską przy każdej możliwej okazji. Czynił to, mimo wyraźnego zakazu władz diecezji. Agitację prowadził nie tylko z ambony. Wykorzystywał do tego celu nawet konfesjonał, używając niezbyt eleganckich argumentów. Groził mianowicie brakiem rozgrzeszenia wiernym, którzy głosowaliby za przyłączeniem Śląska do Niemiec. W Grodzisku bardzo aktywna w agitowaniu za Polską była rodzina Gomoła, która była za to szykanowana w czasach hitlerowskich.

To tylko przykłady ogólnego fermentu, jaki coraz bardziej podgrzewał atmosferę w każdym śląskim miasteczku, wsi, a nawet rodzinie. Bracia, rodzice i dzieci, kuzyni często stawali po przeciwnych stronach barykady. Powstawały liczne organizacje paramilitarne, które przygotowywały się na wypadek niekorzystnego dla ich stron wyników plebiscytu. Wkrótce okazało się, że nie zabrakło im zajęcia.

Przed plebiscytem doszło do incydentu, który mógł zakończyć się tragicznie dla papieskiego komisarza plebiscytowego - Johannesa Baptysty Ogno-Serra. Podczas jego przejazdu z Opola do Strzelec samochód, w którym podróżował, omal nie nadział się na stalowy drut przeciągnięty w poprzek drogi. Do tragedii nie doszło tylko dzięki spostrzegawczości i refleksowi szofera. Nikt nie przyznał się do zamachu, a obie strony oskarżały się o niego nawzajem.

Wynik plebiscytu w powiecie strzeleckim pokazał, że większość tutejszych mieszkańców chciała przyłączenia Śląska do Polski. Głosowało za tym 50,7% ludności, czyli 45 412 osób. Mimo to, Śląsk miał pozostać w granicach Niemiec, bo łączne wyniki z całego regionu były korzystniejsze dla Niemiec. W nocy z 2 na 3 maja wybuchło III powstanie śląskie.

Ofiary

Raczej nie ma już wątpliwości, że trzecie powstanie było świetnie przygotowaną akcją zaplanowaną w polskim sztabie wojskowym. Wielu ochotników przyjechało z centralnej i wschodniej Polski. Nie zmienia to faktu, że główną siłę po obu stronach stanowili miejscowi. Oni też głównie byli ofiarami walk.

Ziemia strzelecka była podczas powstania miejscem szczególnym, ponieważ to tutaj znajduje się najdalszy punkt, jaki zajęli polscy powstańcy. Na długi czas linia frontu zatrzymała się w Rozmierce, Grodzisku, Rozmierzy, Suchej, Suchodańcu i Izbicku. Wioski zajęli między 7 a 9 maja powstańcy z batalionu porucznika Karola Brandysa. Ich przeciwnikiem były oddziały Freikorpsu dowodzone przez pułkownika Wilhelma Schustera, które na przełomie maja i czerwca odbiły większość granicznych miejscowości.

Walki pociągnęły wiele ofiar, spośród których tylko część spoczęła w mogiłach pod swoimi nazwiskami.

Podczas kilku ataków niemieckich oddziałów na Rozmierz, Grodzisko i Rozmierkę zginęli:

Michael Schlappa, 21 lat, poległ 7 czerwca 1921 r.

Valentin Schulz, 21 lat, poległ 8 czerwca 1921 r.

Theodor Goczol, 19 lat, ranny 4 czerwca, przetransportowany do szpitali w Zawadzkiem, Lublińcu i Częstochowie, gdzie zmarł 6 czerwca. Pochowano go tam, gdzie sobie tego życzył - obok Jasnogórskiej Pani na cmentarzu św. Rocha.

Wszyscy pochodzili z Rozmierki. Dwaj pierwsi pochowani zostali na cmentarzu w Rozmierzy.

Z Jemielnicy polegli (lista niekompletna wg księgi zmarłych):

Melchior Kubica, 21 lat. Ranny pod Grodziskiem, zmarł 24 maja 1921 r. w Strzelcach Wielkich. Został pochowany w Jemielnicy.

Emanuel Warzecha ze Szczepanka, 21 lat. Poległ 7 czerwca 1921 r. pod Grodziskiem.

Richard Smiatek z Jemielnicy, 31 lat. Właściciel młyna. Był synem młynarza Emanuela Smiatek i Pauliny z d. Mendla. Poległ 7 czerwca 1921 r. pod Grodziskiem.

Duża część poległych nigdy nie została zidentyfikowana. W Rozmierzy znajduje się zbiorowa mogiła mieszkańców Rozmierki i nieznanych powstańców, którzy zginęli pod Górą św. Anny i w pobliżu Grodziska. Zmarli w szpitalu polowym w Rozmierce, który znajdował się w stodole u Bienka, za dzisiejszą karczmą „Pod Kasztanami”.

W walce ginęli miejscowi zaangażowani po obu stronach konfliktu. Na cmentarzu parafialnym w Grodzisku znajduje się mogiła Franza Smolarza z Suchodańca, który zginął walcząc po stronie niemieckiej. Urodził się 1 kwietnia 1902 r. Zmarł 1 czerwca 1921 r. W chwili śmierci miał 20 lat. Na tym samym cmentarzu pochowano jeszcze trzy osoby, które walczyły i zginęły za przyłączenie Śląska do Niemiec. Nie znamy ani ich nazwisk, ani miejsca pochówku. Być może spoczęli w sąsiedztwie mogiły Franza Smolarza. Piotr Smykała, Romuald Kubik

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 24 Czerwiec, 2013 - 13:14

I pomyśleć ze teraz ich wnukowie prawnukowie jada do Niemiec i tam wstydzą się polskiego pochodzenia ironia losu a dziadkowie przewracają się w grobach. P.P

Odpowiedz