Podróżowanie za grosze?

Podróżowanie za grosze?

Artykuły : 
Numer wydania: 

Leśnicki Ośrodek Kultury i Rekreacji już po raz trzeci zaprosił młodzież oraz dorosłych na spotkanie Klubu Podróżnika. Odbyło się ono 18 listopada w Galerii Sztuki w Leśnicy. Prelekcję poprowadził mieszkaniec Raszowej Marian Smiatek, który opowiedział o swojej 9-miesięcznej podróży autostopem po Europie oraz Ameryce Południowej i Środkowej.

- Byłem w drodze od sierpnia 2014 do maja 2015 - mówi młody podróżnik. - Trudno jednoznacznie określić, skąd wziął się pomysł, aby udać się w taką wyprawę. Był to długi proces, podczas którego czytałem wiele książek, reportaży i blogów o tematyce podróżniczej. Poznałem dzięki temu wiele inspirujących historii zwykłych ludzi, robiących niezwykle rzeczy. W końcu, gdy zdałem sobie sprawę, że ja też mogę coś takiego zrobić, podjąłem decyzję, że ruszam w podróż. Przygotowania do wyjazdu polegały na zakupie potrzebnego sprzętu, załatwieniu kilku formalności, np. szczepień, ubezpieczenia itp., oraz ustaleniu zarysu pierwszego etapu podróży. Cala reszta wychodziła w trakcie.

Marian Smiatek odwiedził ponad 30 krajów. Pierwszym etapem były kraje bałkańskie: Serbia, Macedonia, Albania, Bośnia, Czarnogóra i Chorwacja. Później przyszła kolej na Włochy i Hiszpanię. Kolejnym etapem była Ameryka Południowa i Środkowa, gdzie odwiedził m.in. Argentynę, Boliwię, Peru, Ekwador, Kolumbię, Panamę, Nikaraguę, Honduras, Belize i Meksyk.

- Moim ulubionym krajem zdecydowanie jest Argentyna, mieszkałem i pracowałem tam przez ponad trzy miesiące - mówi. - Pozostanie ona w mojej pamięci jako niezwykle przyjazny i bogaty kulturowo kraj, zamieszkany przez bardzo otwartych i gościnnych ludzi. Udało mi się tam nawiązać sporo przyjaźni i zachować wiele miłych wspomnień. Pozostałe kraje, które bardzo polubiłem, to Ekwador, Kolumbia i Belize.

Większość swojej wyprawy młody podróżnik z Raszowej odbył autostopem.

- Tam, gdzie podróżowanie autostopem nie było możliwe, korzystałem z transportu publicznego. Najczęściej nocowałem w namiocie, w hostelach lub korzystając z gościnności spotkanych po drodze ludzi. Starałem się odwiedzać zarówno miasta, jak i małe wioski. Zawsze starałem się poznać codzienne życie lokalnej ludności. Była to wyprawa niskobudżetowa, więc całkowite koszty były stosunkowo niewielkie. Całość sfinansowałem ze swoich oszczędności oraz dorabiając po drodze. Trzeba było jedynie przywyknąć do pewnych niewygód. W naszych czasach podróżowanie jest całkiem łatwe i nie trzeba mieć wielkich pieniędzy, żeby zwiedzać inne kraje. Internet dostarcza nam wielu narzędzi, które umożliwiają eksplorowanie świata w bardzo ekonomiczny sposób.

Czy samotne podróżowanie niesie ze sobą jakieś niebezpieczeństwa?

- Pewne obawy miałem jedynie przed podróżą - mówi Marian Smiatek. - Gdy ją rozpocząłem, cały strach zniknął. Miałem wielkie szczęście do spotykania po drodze dobrych i przyjaznych ludzi. Świat nie jest taki zły, jak pokazuje go telewizja. Niby podróżowałem samotnie, ale większość czasu i tak spędzałem wśród poznanych ludzi. Często spotykałem też innych podróżników i pewne odcinki pokonywaliśmy wspólnie. Do najciekawszych momentów zaliczyłbym mieszkanie w wiosce hippisów w Argentynie, wyprawę na pustynię solną w Boliwii, trekking po Andach w Ekwadorze, prace przy budowie szkoły w Argentynie oraz wolontariat w Hiszpanii...

uj

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Św. Marcin zawitał do Lichyni
Pal i pozwól żyć innym
Odtwarzają czereśniowe aleje

Odpowiedz