PIŁKA RĘCZNA Zespół wykonał plan

PIŁKA RĘCZNA Zespół wykonał plan

Artykuły : 
Numer wydania: 

Piłkarze ręczni Autonomicznej Sekcji Piłki Ręcznej z Zawadzkiego zakończyli sezon 2016/2017 w pierwszej lidze na siódmym miejscu.

Drużyna z Zawadzkiego jako beniaminek rozgrywek zaczęła rywalizację w pierwszej lidze od dwóch porażek. Dopiero w trzecim meczu, z KSZO Odlewnia Ostrowiec Świętokrzyski, nasza drużyna odniosła pierwsze zwycięstwo. W dodatku był to mecz wyjazdowy. Na pierwszy sukces na własnym parkiecie trzeba było czekać aż do 1 października ubiegłego roku, kiedy to ASPR wygrał na własnym parkiecie derby z Olimpem Grodków. Później drużyna spisywała się nieźle, wygrywając mecze z zespołami dużo wyżej klasyfikowanymi w tabeli.

- Myślę, że to był bardzo udany sezon. Jako beniaminek osiągnęliśmy zakładane cele. Przed sezonem mieliśmy wiele obaw, czy odpowiednio wzmocniliśmy zespół, lecz nasi chłopcy pokazali na co ich stać, szczególnie w pierwszej rundzie, gdy bezproblemowo pokonywaliśmy kolejnych liderów - powiedział nam trener ASPR-u, Łukasz Morzyk.

Faktycznie drużyna z Zawadzkiego w trakcie rozgrywek zyskała miano „pogromcy liderów”, gdyż grała bardzo dobrze z drużynami, które akurat zajmowały czołowe pozycje w tabeli. Tak było, gdy na czele tabeli był Czuwaj Przemyśl, ale zawadzczanie mają „na rozkładzie” również inne drużyny, które zajmowały miejsce na podium. Drużyna zaczęła od przedostatniego miejsca w tabeli po pierwszej kolejce meczów, aby wysforować się na czwarte miejsce po dziewięciu kolejkach spotkań. Pierwszą rundę zawadzczanie zakończyli na ósmym miejscu z dorobkiem 13 punktów.

Rundę rewanżową Autonomiczna Sekcja Piłki Ręcznej Zawadzkie zaczęła od wygranej, ale później nie było już tak łatwo. Bywały mecze, w których nasz zespół prowadził albo przeważał od początku, a o zwycięstwo kibice drżeli w końcówce, gdyż zawadzczanie mieli przestoje w grze. Udawało się je przełamać i wówczas mecze kończyły się zwycięstwami, lecz nie zawsze było tak miło i przydarzały się też niemiłe porażki. W drugiej rundzie nasza drużyna zdobyła tylko jedenaście punktów, lecz ostatecznie wystarczyło to na siódme miejsce w tabeli, choć w wynikach za samą drugą rundę nasza drużyna uplasowała się dopiero na dziesiątym miejscu.

- Druga runda była już słabsza, czego powodem była spora liczba kontuzji. Z dobrej strony pokazała się nasza młodzież, która w drugiej części sezonu pomogła wyjść drużynie z kryzysu - skomentował to trener ASPR, Łukasz Morzyk.

Ważnym momentem w trakcie sezonu było dołączenie do składu sztabu trenerskiego znanego w Zawadzkiem trenera, Stanisława Pakuły.

- Stanisław Pakuła to doświadczony trener, który w wielu momentach pomógł zespołowi. Bardzo dobrze nam się współpracowało i chcemy, by w przyszłym sezonie ta współpraca była kontynuowana - mówi trener Morzyk. W Zawadzkiem nie mają wakacji, już myślą o nowym sezonie, który ruszy za kilka tygodni.

Czy w nowym sezonie zobaczymy w składzie więcej wychowanków Zawadzkiego niż w zakończonym - tego nie wiemy, ale i tak nasz zespół ma w składzie sporo graczy „własnego chowu”. Bo szkolenie młodzieży w ASPR zawsze jest bardzo ważne, co na każdym kroku podkreśla trener pierwszego zespołu seniorów, nierzadko stawiając wychowanków przed szansą, a nawet wyzwaniami w trudnych meczach. Zresztą podsumowanie występów w młodzieżowych rozgrywkach naszych drużyn jest pozytywne.

- Występy można uznać za udane, biorąc pod uwagę fakt, iż wszystkimi grupami graliśmy z o rok starszymi chłopakami. Może nie było wyjątkowych osiągnięć zespołowych, lecz indywidualnie Mateusz Czaja regularnie powoływany do reprezentacji Polski juniorów i wraz z Cezarym Kaczmarczykiem dostali się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego Gdańsk. Jeszcze czeka nas Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży, w której podstawowymi zawodnikami są nasi wychowankowie - podsumował Łukasz Morzyk.

W nowym sezonie klubowi nie będzie lekko, bo porzekadło sportowe mówi, iż najgorszy jest dla klubu drugi sezon po awansie. W klubie, aby uniknąć kłopotów już myślą o wzmocnieniach.

- Kadrę już mamy zamkniętą, wydaje mi się, że zespół będzie mocniejszy niż w poprzednim sezonie, ale czas pokaże. Cele pokaże początek ligi, ale na pewno w kolejnych sezonach chcemy grać w pierwszej lidze - powiedział nam trener Morzyk, który prowadzić będzie wraz ze Stanisławem Pakułą ASPR Zawadzkie także w przyszłym sezonie.

W kadrze zespołu jest kilka zmian. Pomyślano o wzmocnieniach i do Zawadzkiego powraca, znany już z występów w tym klubie, Michał Krygowski. W poprzednich dwóch sezonach grał w ekstraklasowym zespole Stali Mielec, gdzie w ostatnim sezonie zdobył 40 bramek. Jest to zawodnik mogący grać zarówno jako skrzydłowy, jak również jako rozgrywający.

Klub jest też końcowej fazie rozmów na temat pozyskania trzech graczy z drużyny ligowego rywala, Viretu Zawiercie. Chodzi o Sebastiana i Adriana Danyst oraz Dawida Mięsopusta. Dawid to skrzydłowy, Adrian jest kołowym, a Sebastian rozgrywającym. Na pewno klub chce i musi pozyskać bramkarza, więc prowadzone są rozmowy o wypożyczeniu jednego z dwóch młodych bramkarzy z Gwardii Opole, Dawida Skrzypczyka lub Mateusza Zembrzyckiego. Jeśli natomiast chodzi o ubytki kadrowe, to drużynę opuszcza Marceli Migała, którego w swoim składzie chce mieć Viret Zawiercie.

WAR

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
PIŁKA NOŻNA: Puchar na Opolszczyźnie Wylosowano puchar

Odpowiedz