fbpx Panie Prezydencie | Strzelec Opolski

Panie Prezydencie

Panie Prezydencie

Artykuły : 
Numer wydania: 

Dostałem tak ciekawy, świetnie i rzetelnie napisany list, że nie mógłbym nie zapoznać naszych Czytelników z jego treścią.
Mam nadzieję, że zamiast mojego felietonu z przyjemnością go Państwo przeczytają.
Karol Cebula

Panie Prezydencie,
W ostatni piątek w Lubinie zapowiedział Pan walkę z „potężnymi”, „wysoko usytuowanymi” i bogatymi ludźmi. Bo – jak Pan podkreśla – „trzeba przeciwstawić się planowanemu, misternie skonstruowanemu planowi budowy Rzeczypospolitej dla bogaczy, Rzeczypospolitej, która skonstruowana jest w ten sposób, aby przewagę mieli ci, którzy mają pieniądze i właściwie by tylko oni decydowali o państwie.” Przeciwstawia się Pan władzy elit na szczeblu lokalnym i centralnym.
Otóż każda władza, czy chcą tego jej członkowie czy nie, staje się elitą. Pan należy do elity od momentu swojego wejścia w życie publiczne i objęcia pierwszego publicznego stanowiska. Demokratycznie wybrani do rady gminy czy Sejmu RP najbiedniejsi czy bezdomni stają się elitą. Bez elit nie byłoby państwa zarządzanego sprawnie. Stracilibyśmy drogowskazy. Dlatego elity należy pielęgnować. Pan je potępia. Opinia publiczna musi poznać kto konkretnie konstruuje spisek budowy Rzeczypospolitej dla bogaczy, gdzie, kiedy i jaki. Bogaczy w Polsce wg standardów europejskich jest kilkuset. Nie jest prawdopodobne, aby planowali przejęcie Rzeczypospolitej, nie ma partii, która robiłaby to w ich imieniu. Jeżeli przyjąć, że bogatymi są wszyscy, których nie obejmuje 20-procentowa strefa biedy w naszym kraju, to bogaczami jest 80 procent Polaków. W takim przypadku warto budować Polskę dla takiej liczby obywateli i negacja tego jest zupełnym nieporozumieniem. Przyjmując, że bogaczami wg polskich standardów są osoby pobierające miesięcznie trzykrotną średnią pensję, to trzeba do nich zaliczyć m.in. osoby prowadzące działalność gospodarczą. Przedsiębiorców. Jest ich dzisiaj 3 miliony 636 tysięcy. Tyle tylko, że ci ludzie nigdy nie mieli i nie mają swoich reprezentantów politycznych. Nigdy nie mieli przewagi w państwie, o którym Pan mówi. I nigdy, jak Pan utrzymuje, nie decydowali o państwie. Mimo że dostarczają na jego utrzymanie miliardy złotych (tylko wpływy z CIT za 2006 r. wyniosły 19,4 mld zł), mimo że swoimi pomysłami tworzą miejsca pracy i źródła utrzymania dla milionów rodzin, że wspomagają biednych Polaków setkami milionów złotych działań charytatywnych. Wszystkie kolejne władze w Polsce, poczynając od roku 1989, oparte były o siłę i interesy pracowników najemnych i związków zawodowych. Tak jest i teraz. Rzucanie na ludzi zamożnych podejrzeń o próbę zawłaszczenia Polski jest całkowicie bezzasadne. Dwa lata temu w dużej mierze także przedsiębiorcy głosowali za PiS i Pańską kandydaturą. Obiecywał Pan bowiem wspólne zbudowanie umowy społecznej, w której byliby prawdziwymi partnerami dla rządu i związków zawodowych, na miarę swojej pozytywnej roli w państwie i wagi dla społeczeństwa. Jeszcze w liście, który otrzymałem od Pana 24 czerwca ub.r. deklarował Pan: „Polsce potrzebna jest swego rodzaju nowa umowa społeczna, jednocząca partnerów społecznych wokół diagnozy najważniejszych problemów (…) Zamierzam jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wspierać ideę umowy społecznej moim zaangażowaniem i opieką. To bardzo istotne, że prace nad nią przybrały już konkretny kształt (…) Liczę, że Business Centre Club będzie środowiskiem, które znacząco włączy się w ten proces (…).”
Włączyliśmy się.
Ale Pan się nie włączył.
Ani rząd, mimo że 3 kwietnia br. Pański brat, premier Jarosław Kaczyński podpisał z nami porozumienie o rozpoczęciu wspólnych negocjacji. Niespełna pięć miesięcy później zaprzeczył idei umowy społecznej zawierając separatystyczne porozumienie z tylko jednym związkiem zawodowym NSZZ „Solidarność” (m.in. o podwyższeniu płacy minimalnej i podwyżce wynagrodzeń w sferze budżetowej). Koniunkturalnie, bez oglądania się na inne związki i pracodawców oraz skutki finansowe przyjętych zobowiązań. Bo trwa kampania wyborcza.
Problemy, o których Pan mówi w przytoczonym liście, a o których obywatele mało wiedzą upajając się wzrostem gospodarczym i europejskimi funduszami, są ciągle aktualne i niezwykle poważne. Mamy 500 miliardowy dług wewnętrzny, rośnie zadłużenie Polaków w bankach, marnotrawione są pieniądze w budżecie państwa, fundusze europejskie wykorzystujemy w niespełna 40 procentach, import jest większy od eksportu o 3 mld zł, płaca polskiego pracownika to zaledwie 25 procent płacy pracownika europejskiego, szara strefa sięga 30 procent. Gospodarka nie jest przygotowana na recesję. Zabiegając o władzę, partia, której był Pan członkiem, a dziś jest orędownikiem, złożyła wyborcom 245 obietnic działań mających zlikwidować te mankamenty.
Po dwóch latach nie zrealizowała nawet 10 procent.
Likwidacja tych bolączek wymaga ogólnospołecznego zaangażowania, w tym przede wszystkim owych „bogaczy”. I zgody narodowej. Tymczasem nie tylko odstąpił Pan od umowy społecznej, ale wypowiada Pan słowa, które antagonizują Polaków. Już dzisiaj 77 procent naszych rodaków nie ufa sobie, 60 proc. nie ufa wymiarowi sprawiedliwości, 75 proc. nie udziela się społecznie, młodzież ucieka z Polski nie tylko „za chlebem” ale od „Poldołu” jak określa naszą Ojczyznę.
Wypowiedział Pan 2 lata temu tzw. wojnę układom i patologiom. Korupcji, która w największym stopniu niszczy środowiska gospodarcze. Ale po dwóch latach nie ma winnych, nie ma wyroków, nie ma skazanych. Dalej funkcjonują układy, tyle, że związane z nową władzą. Pańskie słowa wypowiedziane w Lubinie zmniejszają szanse na ich wyeliminowanie. Dlatego, jako wiceprzewodniczący Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych i przewodniczący Zespołu ds. rozwoju dialogu społecznego w Polsce wzywam Pana, jako reprezentanta wszystkich Polaków, do wyłączenia się z kampanii wyborczej, która wymusza wypowiadanie oskarżeń i uniemożliwia powrót do koncepcji umowy społecznej.
Marek Goliszewski
Prezes BCC
Wiceprzewodniczący Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych Przewodniczący Zespołu ds. rozwoju dialogu społecznego w Polsce

Masz inne zdanie?
Zgadzasz się z autorem?
Napisz cebula@strzelecopolski.pl
lub Redakcja ul.Piłsudskiego 9

Odpowiedz