Pani Ewa ostrzega!

Pani Ewa ostrzega!

Artykuły : 
Numer wydania: 

Uczmy się na czyimś przykładzie...
W środę, popołudniową porą, zapukała do mnie przedstawicielka firmy sprzedającej energię. Akurat leciał Teleekspress - mówi pani Ewa, mieszkanka Ujazdu. - Nazwa firmy brzmiała dla mnie obco, ale kobieta powołała się na Tauron. Wypytywała, czy ostatnio dostałam nową ofertę, czy przypadkiem jej nie przeoczyłam albo nie wyrzuciłam do kosza.
Pani Ewa wpuściła przedstawicielkę do domu, mimo że godzina jej wizyty była zastanawiająca.
- Przyjechaliśmy w piątkę z Katowic. Koledzy poszli do innych domów. Mamy dużo pracy, dlatego wykonujemy ją również popołudniami - tłumaczyła mi kobieta. Była bardzo wiarygodna - opowiada pani Ewa. - Powiedziała, że dzień wcześniej odwiedziła Stary Ujazd i wielu mieszkańców zdecydowało się podpisać umowę z firmą, którą reprezentuje.
Propozycja przedłożona pani Ewie była „nie do odrzucenia”. Prócz bardzo taniego prądu, ujazdzianka miała być zabezpieczona w razie awarii. Firma deklarowała pokrycie do 1000 zł w miesiącu kosztów napraw czy innych działań w razie usterki. Podała też numer do elektryka „na wezwanie”.
- Namieszała mi w głowie tak, że podpisałam umowę... - przyznaje pani Ewa. - Nie wiem, jak to się stało. Przecież zawsze odsyłam domokrążców z kwitkiem, przecież odrzucam oferty różnych nieznanych operatorów telefonicznych... Dałam się złapać na rachunkach za energię - ubolewa.
Pani Ewa obdzwoniła sąsiadów. Dowiedziała się, że niektórzy mieszkańcy Ujazdu już kiedyś podpisali podobne umowy i teraz - zamiast jednego - dostają dwa rachunki za prąd. Wcale nie są zadowoleni z transakcji - tylko z pozoru tańszej.
- Rzeczywiście coraz więcej ludzi zgłasza się do mnie z umowami na dostawę prądu, które podpisali nieświadomi ich konsekwencji - mówi powiatowa rzeczniczka konsumentów, Małgorzata Płaszczyk-Waligórska. - Firmy, które nagabują do zawarcia umów, często nie podają, że oddzielnie trzeba będzie płacić za prąd, a osobno za jego dystrybucję. Nawet jeśli sam prąd jest tani, to drugi rachunek już nie wygląda ciekawie...
Pani Ewa, jak sama twierdzi, ma dobrego sąsiada...
- Od razu zadzwonił do Tauronu, a w internecie sprawdził firmę, z którą nieopacznie podpisałam umowę. Pomógł mi zredagować pismo o odstąpieniu od umowy zawartej w moim domu - a więc poza lokalem przedsiębiorstwa - mówi ujazdzianka.
- Pamiętajmy, że w ciągu 10 dni możemy odstąpić od takiej umowy bez konsekwencji - przypomina rzeczniczka konsumentów. - Firma nie ma prawa nałożyć na nas żadnej kary, choć takie przypadki niestety się zdarzają. Dochodzi też do sytuacji, gdy kurier z nową umową na energię elektryczną przynosi umowę na usługi telekomunikacyjne. Czytajmy, co podpisujemy! W razie kłopotów, zapraszam do siebie, do budynku starostwa (pokój nr 6) - mówi rzeczniczka.
JK

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Szykują piękną koronę
Przy kawie i ciastku
Lato jeszcze trwa
Pozbyli się azbestu
Co tu się dzieje?

Odpowiedz