Olesno nie miało szans

Olesno nie miało szans

Artykuły : 
Numer wydania: 

PIŁKA NOŻNA: Puchar na Opolszczyźnie
 

W pierwszej rundzie piłkarskiego pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim Naprzód Ujazd Niezdrowice pokonał czwartoligowy OKS Olesno, sprawiając tym największą niespodziankę pierwszej rundy.

 

Lider opolskiej czwartej ligi przyjechał na mecz do Ujazdu bez kilku podstawowych graczy, za to w mocno odmłodzonym składzie. Przede wszystkim nie było w składzie OKS-u Wojciecha Hobera, super snajpera z Olesna, decydującego o obliczu czwartoligowej drużyny.

 

- Postanowiłem w tym spotkaniu sprawdzić zaplecze mojej drużyny i wystawiłem sporo młodzieży. Nie jest to lekceważenie przeciwnika, tylko prosta kalkulacja, bo mamy mecze co trzy dni, więc muszę oszczędnie szafować siłami swoich zawodników. No i chciałem się przekonać, jak młodzież spisze się na tle wymagającego przeciwnika w rywalizacji seniorów, a nie walcząc z rówieśnikami. Muszę powiedzieć, że spodziewałem się lepszej postawy swojego zespołu - powiedział po meczu trener OKS-u Olesno, Daniel Nowacki.

 

Spotkanie na boisku w Ujeździe od początku przebiegało pod dyktando naszej drużyny. Już w 10. minucie efektem tej przewagi była pierwsza bramka zdobyta przez Naprzód. Soczystym strzałem zza linii pola karnego popisał się Dawid Wanke, lecz piłka trafiła w poprzeczkę. Dopadł do niej Michał Koc i skierował ją do siatki, obok rozpaczliwie interweniującego Sebastiana Zawady. Zdobyta bramka uskrzydliła nasz zespół, który jeszcze intensywniej zaatakował przeciwnika, spychając drużynę Olesna do obrony, często bardzo rozpaczliwej. W 24. minucie Naprzód strzelił drugiego gola, a uczynił to Marcin Malcherek. Po kolejnym rzucie rożnym wykonywanym przez Krzysztofa Szadego, piłka trafiła na głowę Marcina, a ten skierował ją do siatki. Nie minęło nawet dziesięć minut, a na koncie gospodarzy było kolejne trafienie. Było ono dziełem Dawida Wanke, który z około 14 metrów posłał piłkę nie do obrony, pod poprzeczkę bramki Zawady.

 

Po zmianie stron i kilku zmianach w obu drużynach przyjezdni starali się zatrzeć złe wrażenie z pierwszej połowy. Ale nasza drużyna grała uważnie i nie pozwalała na zbyt wiele przeciwnikom. W ostateczności na posterunku był Dawid Olejnik, który obronił dwa bardzo groźne uderzenia Dawida Zuga oraz Damiana Gąsiorowskiego. Na cztery minuty przed końcem spotkania starania przyjezdnych zostały zwieńczone sukcesem. Olejnika zdołał pokonać Damian Gąsiorowski i tym samym ustalił wynik meczu.

 

- Myślę, że wygraliśmy zasłużenie i sprawiliśmy niespodziankę. Ale po prostu byliśmy skuteczniejsi od przeciwnika - powiedział po meczu Adrian Sładek, napastnik Naprzodu.

 

WAR

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Pucharowe niespodzianki