Okradają rolników

Okradają rolników

Artykuły : 
Numer wydania: 

5000 zł do wzięcia!

 

Kradzieże samochodów czy rowerów zdarzają się każdego dnia. Rzadko jednak zdarza się, żeby ukradziono rolniczy traktor.

Gospodarstwo Eugeniusza Zwolińskiego znajduje się głęboko w polu przy wjeździe do Płużnicy. To niemal sama granica gmin Strzelce Opolskie i Toszek. Kradzież miała miejsce przed dwoma tygodniami w sobotę, 28 listopada. Dzień wcześniej rolnik orał jeszcze ciągnikiem pole. Skończył, kiedy zaczynało już zmierzchać, więc zostawił traktor na terenie gospodarstwa z przypiętym pługiem. Miał go odmontować później, bo były potrzebne do tego dwie osoby.

- Gdy wróciłem, ciągnika już nie było - opowiada Eugeniusz Zwoliński. - Tam, gdzie przedtem stał, został tylko pług, co świadczyć może, że złodziei było co najmniej dwóch. Szybkozłącze było bardzo ściśle przyśrubowane, więc je po prostu wyrwali.

Kradzieży nie widzieli, jak twierdzą, okoliczni mieszkańcy. Złodzieje wyjechali z gospodarstwa polną drogą, wjechali na drogę asfaltową i skierowali się do Toszka. Tam, na ulicy Oracze, ciągnik widziało w sobotnią noc dwóch świadków.

- Jednym ze świadków był myśliwy - relacjonuje rolnik. - Zwrócili uwagę na traktor, bo pojazd nie miał przednich świateł i tylko jedno tylne działające.

Ulica Oracze omija centrum Toszka i można nią dojechać do pobliskich wiosek. Można też dojechać znacznie dalej, w głąb województwa śląskiego. Mało prawdopodobne jest jednak, by ciągnik ujechał daleko bez świateł.

- To jest typowa maszyna do pracy na polu - mówi Zwoliński. - Bardzo powolna. Maksymalnie jeździ 20 km/h. Jest też za ciężka, by załadować ją na zwykłą lawetę samochodową. Waży około 5 ton.

Traktor został prawdopodobnie ukryty w którejś z okolicznych wiosek. W Toszku ślad po nim się urywa. Właściciel natychmiast zaalarmował policję i podał, kogo podejrzewa o grabież. Jak sam twierdzi, podobne kradzieże zdarzają się niezwykle rzadko. Kilka lat temu ukradziono traktorek innemu rolnikowi. Była to jednak nieporównywalnie mniejsza maszyna i o wiele mniej warta. Policja na razie prowadzi śledztwo i jak dotąd nie chwali się jego wynikami.

W tej sprawie jest wiele dziwnych okoliczności. Traktor przez ostatnie miesiące stał nieczynny. Brakowało mu akumulatora. Zamontowano go dopiero 3 dni przed kradzieżą. Złodzieje musieli więc o tym wiedzieć lub obserwować gospodarstwo. Co więcej - nie była to pierwsza próba kradzieży. Przed rokiem ktoś w ten sam sposób odjechał traktorem z gospodarstwa, lecz porzucił go przy wjeździe na główną drogę. Być może złodziej został przez kogoś spłoszony.

- To jest ciągnik w bardzo dobrym stanie technicznym - mówi Eugeniusz Zwoliński. - Niedawno przeszedł generalny przegląd silnika. Jego rynkowa wartość to około 40-50 tysięcy złotych. Złodzieje nigdzie go nie sprzedadzą ani nie zarejestrują, bo do tego potrzebne są dokumenty. Jeżeli będą chcieli sprzedać go na części, to w dokumentach wpisane są też numery seryjne najważniejszych części pojazdu.

Właściciel wyznaczył nagrodę za wskazanie złodzieja. Za informacje, które pomogą w odzyskaniu ciągnika, oferuje 5000 złotych. Skradziony traktor to Ursus C1614 koloru żółtego z 1990 roku. Pojazd posiada silnik o mocy 160 KM i napęd na przednie koła. Z informacjami można dzwonić pod numer 660 180 831.

Romuald Kubik

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Wojewoda ze Strzelec
Groźny wypadek pod Dolną
Uwaga! Zamknięte ulice!
Babcia wpuściła złodziejki
Na zakupach złapał poszukiwanego
Wynosili granulat z fabryki
Zmiany dyżurów aptek
Tu matkę potrąciło auto
Rolniku, spiesz się! Masz 3 dni

Odpowiedz