fbpx Obóz pracy w Błotnicy Strzeleckiej | Strzelec Opolski

Obóz pracy w Błotnicy Strzeleckiej

Obóz pracy w Błotnicy Strzeleckiej

Artykuły : 
Numer wydania: 
Czy w domu mówiono po niemiecku? Czy członkowie rodziny uczestniczyli w zjazdach lub zebraniach NSDAP? Czy agitowali na rzecz władz niemieckich? To były główne kryteria wpisywania osób na listy do wysiedlenia, które tworzono niedługo po przejściu frontu. W 1945 zajęli się tym ówcześni, już polscy, sołtysi. Niekiedy listy tworzone były przez osoby wcześniej upokorzone przez władze niemieckie lub swoich niemieckich sąsiadów. Listy wędrowały do służby bezpieczeństwa i milicji.

Masowe wysiedlenia zaczęły się latem 1945 roku, choć w niektórych wioskach pierwsze wywózki odbywały się wcześniej - już w połowie lutego 1945 roku. Dokonywały ich wtedy władze sowieckie. Przesłuchania odbywały się w kilku miejscach Strzelec. Nie obyło się bez tortur i głodzenia więźniów. Piwnice pewnej kamienicy stojącej w strzeleckim rynku były określone przez świadków jako katownia. Wielu przesłuchiwanych zmarło. Nieliczni szczęśliwcy wrócili do domów, a większość wywieziono na wschód.

Jak przebiegały takie akcje? Znamy opis na przykładzie Rozmierzy. Do wsi około 4 rano wjechały samochody z milicjantami ubranymi po cywilnemu. Na lewej ręce mieli założone biało-czerwone opaski. Obstawiano całe gospodarstwo. Dopiero potem jeden z funkcjonariuszy walił w drzwi. Jeżeli mieszkańcy próbowali uciekać oknem, zostali szybko wyłapani i ładowani na pakę ciężarówki. Z wyznaczonego domu brano wszystkich – mężczyzn, kobiety i dzieci. Sprawna akcja trwała często kilka minut i mieszkańcy byli wywożeni w nieznanym dla nich kierunku. Ich domy przekazywano polskim repatriantom.

OBOZY

Było ich wiele i różnych rozmiarów. Najczęściej obozy przejęto po władzach niemieckich i tam, gdzie wcześniej trzymani byli Żydzi bądź jeńcy wojenni, trafiali teraz mieszkańcy wyznaczeni do wysiedlenia. Jednym z największych obozów wysiedleńczych był ten zlokalizowany w Błotnicy Strzeleckiej.

Wysiedlenia dawały nowej władzy tanią siłę roboczą i domy dla ludzi ze wschodu. Darmowi robotnicy wykorzystywani byli do usuwania zniszczeń wojennych i demontażu fabryk. Rosjanie rozbierali skomplikowane urządzenia, które później wędrowały na odkrytych wagonach tysiące kilometrów, by trafić w ręce ludzi, którzy nie mieli pojęcia jak je poskładać z powrotem. Dzięki tej polityce najnowocześniejsze w świecie zakłady pracy zamieniały się na wschodzie w góry złomu.

Wysiedleni byli skutecznie oddzieleni od reszty mieszkańców. Dawało to możliwość ich bardzo szczegółowej obserwacji i wyłapywania członków NSDAP, SA i SS. Do obozów trafiali ludzie przeznaczeni do późniejszego wysiedlenia do Niemiec.

Obóz w Błotnicy Strzeleckiej znajdował się w miejscu dzisiejszego zakładu wytwarzania pasz. Składał się z kilku drewnianych baraków, które pierwotnie były mieszkaniami emerytów kolejowych, a potem przymusowych robotników z Ukrainy. Robotnicy po przejściu frontu zmienili właścicieli i pracowali odtąd pod lufami żołnierzy sowieckich. Wiadomo na przykład, że część Ukraińców po przejściu frontu przebywało na folwarku Szymonia w Rozmierce, gdzie pod eskortą żołnierzy sowieckich pracowali w polu i oborze. Traktowani byli jak zdrajcy. Z relacji wiadomo z całą pewnością, że dużą liczbę Ukraińców sowieci rozstrzelali w pobliskich lasach. Znany jest też przypadek, kiedy to sowiecki sołdat skopał w Rozmierce ciężarną ukraińską dziewczynę, bo „nosi w łonie Germańca”. Dziewczyna poroniła.

Błotnicki obóz był jednym z większych. Na terenie ziemi strzeleckiej były też małe obozy, w których przetrzymywano po kilkanaście osób. Znajdowały się one między innymi w Strzelcach Wielkich, Mokry Łanach, Suchych Łanach, Ligocie Dolnej, Zalesiu. Ich „pensjonariuszy” wywieziono głównie na wschód.

Do obozu pracy w Błotnicy Strzeleckiej zostały doprowadzone osoby ze Strzelec Wielkich, Piotrówki (72 rodziny), Jemielnicy, Rozwadzy, Rozmierzy, Rozmierki, Izbicka (40 rodzin), Suchodańca (68 rodzin) oraz z Opola. Spis osób osadzonych znajduje się w Archiwum Państwowym w Opolu.

Obóz zamieszkiwali przeważnie starcy, kobiety i dzieci. Spali na drewnianej podłodze – jeden obok drugiego. Toaleta znajdowała się w jednym baraku. Myli się tam oraz korzystali z ubikacji - dwóch belek na środku baraku nad ściekiem – rowem w podłodze. W innym baraku była kuchnia. Więźniowie w mieszczącym się tam kotle mogli gotować posiłki. Tylko, że nie było z czego - nie dostawali prowiantu. Do kotła trafiało więc to, co kobiety znajdowały na okolicznych polach. Przeważnie były to buraki, z których przygotowywano lurowatą zupę. Warunki sanitarne szybko dały się we znaki. Więźniowie obozów zaczęli zapadać na dur brzuszny i tyfus.

W obozie funkcjonowała kolejka wąskotorowa. Głodne dzieci bawiły się nią i jeździły całymi dniami czekając, aż rodzice wrócą z przymusowych prac. Krewni osadzonych codziennie wystawali pod bramami obozu czekając na wieści o swoich bliskich. Przynosili ze sobą paczki, które były dokładnie przeszukiwane. Normą było, że strażnicy wyjmowali z nich dla siebie wartościowe przedmioty, np. ubrania, mydło. Często paczki w ogóle nie trafiały do adresatów. Rodziny, świadome, co robią strażnicy, często próbowały przerzucać żywność przez 4-metrowy płot obozu. Czasem się to udawało i wielu osadzonym ratowało życie.

OŁOWIANE TRUMIENKI

Osadzeni w obozach wykorzystywani byli nie tylko do pracy w folwarkach. Młodzi mężczyźni pracowali przy rozbiórce niemieckiego pomnika na Górze św. Anny. Zostali skierowani do tej pracy „ze względów moralnych”. Przy niszczeniu monumentu przez 3 tygodnie pracowało 80 osób.

Imponujący pomnik, wybudowany za czasów hitlerowskich, krył szczątki niemieckich żołnierzy poległych podczas walk z polskimi powstańcami. Była to niska rotunda, która z zewnątrz wydawał się dość niewielka. Dopiero wchodząc do jej wnętrza można było docenić ogrom budowli. Znajdowała się tam Totenhalle – sala zmarłych, w której w ołowianych trumienkach spoczywały szczątki. Na środku hali osadzona była rzeźba umierającego germańskiego wojownika.

Wysłani z obozu najpierw wysypali szczątki z ołowianych trumien, które złożono w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym na Górze św. Anny. Metalowe trumny wywieziono w nieznanym kierunku. Więźniom kazano później skuwać mozaikę w środku mauzoleum. Kiedy w budowli nie pozostało już nic do zdemontowania, sprawą zajęli się saperzy. Po założeniu ładunków pomnik wysadzono, a huk eksplozji słychać było w oddalonych miejscowościach.

OBOZOWE ŻYCIE

Racja żywnościowa więźniów wynosiła 200 g chleba na śniadanie. Po pracy dostawali czasem zupę, a czasem maślankę z ziemniakami. Z przekazów ustnych wiadomo, że w obozie z pewnością zmarła jedna osoba. Był to starszy mężczyzna, były niemiecki żołnierz. Jego personaliów ani miejsca pochówku nie znamy. Osoby, które zachorowały lub były w złym stanie zdrowia - zwalniano. Wiele zmarło już w domu z powodu chorób, którymi zarazili się w obozie. Część chorych nie miała gdzie wrócić. Ich domy zostały przekazane repatriantom. Często umierali w strzeleckim szpitalu lub – przygarnięci – w domach przyjaciół.

Brakuje dokumentów potwierdzających torturowanie więźniów. Z ustnych przekazów wiadomo jednak, że przynajmniej jedna kobieta była przetrzymywana w karcerze na mokrej podłodze przez trzy dni. Komendantem obozu był Józek Kubicki (lub Kubacki). Znane są też imiona niektórych strażników – Antek, Staszek i Józek. Ci byli najokrutniejsi. Komendant miał narzeczoną z Jemielnicy, która często przyjeżdżała do Błotnicy Strzeleckiej. Jeździli motorem dookoła obozu.

Komendant osobiście rewidował kobiety odwiedzające obóz. Rekwirował żywność a kobiety trafiały na noc do bunkra.

GLIWICE

Część Ślązaków umieszczono w obozie pracy w Gliwicach-Łabędach. Tam nadzorcami byli Rosjanie. Dowiedział się o tym starosta strzelecki, Zygmunt Nowak. Pewnego dnia wyruszył do Łabęd konwój samochodów, w którym wzięli udział także funkcjonariusze MO i UB. Zygmunt Nowak zabrał ze sobą najlepszą walutę – morze wódki.

Po dłuższym „przekonywaniu” strażników dobito targu. Z obozu udało mu się wydobyć 643 osoby, które pieszo, pod eskortą milicji przeszły do obozu w Błotnicy. Był początek sierpnia 1945 roku.

Wiele osób było wygłodzonych i schorowanych. Wiadomo, że Paul Kachel (1927-1949) z Jędryń zmarł później na gruźlicę, której nabawił się w obozie. Starosta kazał wydać przybyłym pożywną grochówkę z kartoflami i chleb z kawą.

8 i 9 sierpnia w Błotnicy odbyły się przesłuchania prowadzone przez komisję weryfikacyjną. Miały one zadecydować o zwolnieniu osadzonych. Odbywały się pod kierownictwem kpt. Barana (kierownika miejscowego urzędu bezpieczeństwa), por. Piechucha i ob. Laska. W tych dniach przesłuchano łącznie 220 uwięzionych. Zweryfikowano 214 osób, które zostały zwolnione z obozu. Każdej wydano odpowiednie zaświadczenie i zobowiązano, by po przybyciu do miejsca zamieszkania, w ciągu 24 godzin, zgłosiła się do miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa, ewentualnie do najbliższego posterunku Milicji Obywatelskiej.

Sześć osób przesłuchiwanych w obozie pracy w Błotnicy Strzeleckiej, zadeklarowało się, że są Niemcami. Pięcioro z nich należało do partii nazistowskiej, a jedna brała udział w walkach powstańczych po stronie niemieckiej. Cała szóstka pozostała w obozie.

Obóz pracy zlikwidowano w październiku 1945 r. W tym czasie przebywało tu jeszcze 476 więźniów. Część (112) zdecydowała się na dobrowolny wyjazd do Niemiec, a 364 osóby zostały przydzielone do pracy na folwarkach. Po krótkim czasie, po uzyskaniu pozytywnej weryfikacji, zostały zwolnione do miejsc zamieszkania. Część baraków przystosowano na mieszkania, inne rozebrano na opał, bo zbliżała się zima.

Zwolnieni z obozu pieszo wędrowali do swoich gospodarstw, które były zajęte przez repatriantów. Dochodziło do kłótni, ale często przez jakiś czas razem mieszkali w zgodzie. Zdarzały się przypadki, że repatrianci opuszczali posesję prawowitych właścicieli i wyjeżdżali. W innych przypadkach przyjeżdżała powiatowa komisja i dochodziło do uzgodnienia, kto ma być gospodarzem. Wszystko zależało od dobrej woli każdej ze stron. Wielu wracających zastawało już tylko doszczętnie ograbione gospodarstwa.

PIOTR SMYKAŁA

ROMUALD KUBIK

Zmarli po wyjściu z obozu:

Maria Gaschin (ur. 30 listopada 1908 r.) z Rozmierzy. Zmarła po opuszczeniu obozu pracy 12 października 1945 r. mając 36 lat. Z obozu została przywieziona na wózku do domu już nieprzytomna z wysoką gorączką. Potem została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła.

Josef Niestroj z Rozmierzy zmarł w szpitalu strzeleckim 26 września 1945 r.

Frieda Schulz z Rozmierzy zmarła w czasie transportu do Niemiec 20 października 1945 r. w Berlinie.

Franz Spur z Rozwadzy zmarł po uwolnieniu z obozu w wieku 61 lat.

Zdarzały się przypadki ucieczek z obozu. Uciekł między innymi Wilhelm Gaschin (ur. 1936 r.) z Rozmierzy. Po latach, w 1957 r. udało mu się wyjechać do Niemiec do ojca Paula Gaschina (1904-1973). Z obozu uciekli także młodzi chłopcy z Rozwadzy: Oskar Giemza (lat 12), Franz Kura (lat 14).

Z Rozmierzy umieszczono w obozie w Błotnicy między innymi:

Augustyna i Jadwigę Skrzypczyk oraz dzieci Annę, Helenę, Jerzego, Franciszka, Jadwigę i Augustyna

rodzinę Polaczek

Paulinę i Emanuela Mrohs oraz ich dzieci Emmę, Alfreda (ur. 1930 r.), Antoniego i Johanna

Paulinę Ploch

Anastazję i Wilhelma Metzner oraz ich dzieci Jana, Gintra i Engelberta

rodzinę Josefę i Josefa Niestroj – zmarł

Marię Gaschin – zmarła

Friedę Rieckhoff

Friedę Schulz – zmarła

Annę Gawlik.

Dzięki Helmutowi Polewce z Rozwadzy wiemy, kto był w obozie pracy w Błotnicy Strzeleckiej.

Z Rozwadzy (pow. krapkowicki) w obozie znaleźli się między innymi:

Gertrud Beer (lat 46)

Anna (lat 49) i Klara (lat 18) Domin

Pelagia (lat 45) i Phillipp (lat 69) Dyballa

Franciska Gach (lat 42)

Emilia (lat 53), Maria (lat 24) i Oskar (lat 12) Giemza

Marta (lat 42), Paul (lat 52) i Urszula (lat 17) Golombek

Edmund (lat 52) i Anna (lat 29) Greschista

Johann (lat 48), Klara (lat 40), Hedwig (lat 19) i Rudolf (lat 11) Jonza

Elisabeth (lat 44), Christine (lat 13), Siegfried (lat 11) i Luise (lat 9) Klein

Maria Klencz (lat 55)

Cäcilie (lat 45), Gerda (lat 13) i Irmgard (lat 11) Klöppel

Agnes (lat 44), Franz (lat 14), Erich (lat 12), Josef (lat 10), Reinhold (lat 8) i Heinrich (lat 6) Kura

Klara (lat 49), Hubert (lat 17), Anna (lat 15) i Elisabeth (lat 9) Macha

Eufemia (lat 38) i Alfred (lat 17) Morawietz

Katharina (lat 49) i Luzie (lat 16) Ocipinski

Anna (lat 39), Erich (lat 16) i Walter (lat 10) Schulwitz

Konstantin (lat 57), Franciska (lat 45), Elfriede (lat 23), Regina (lat 21) i Luzie (lat 13) Stach

Franz (lat 61), Berta (lat 55), Klara (lat 25), Urszula (lat 19), Bernhard (lat 17) i Elisabeth (lat 22) Spur

Alfons Wilkens (lat 21)

Maria Wolny (lat 48)

Renata (lat 8) i Rita (lat 4) Zipper.

Z Rozmierki do obozu trafili między innymi:

Hedwig Markieton. Została osadzona 28 sierpnia 1945 r. Zwolniona z obozu została 12 października 1945 r. po weryfikacji. Jej posiadłość po przybyciu do Rozmierki była zajęta przez nowych gospodarzy.

Henryk Skoberla. Gospodarstwo po zwolnieniu także zajęte przez repatriantów.

Franciska Polaczek. Gospodarstwo po zwolnieniu zajęte przez repatriantów.

Z Szymiszowa w obozie znalazła się między innymi:

Hedwig Gospodarek. Została wysiedlona 14 czerwca 1945 r. Jej mąż w 1937 r. został zmuszony do wstąpienia do NSDAP pod groźbą utraty pracy. Potem został przez żołnierzy sowieckich internowany na wschód. Hedwig Gospodarek po zwolnieniu z obozu powróciła do Szymiszowa, a gospodarstwo było już przejęte przez repatriantów.

Z Suchodańca w obozie przebywali między innymi:

Elisabeth (ur. 1932 r.) i Josef (ur. 1929 r.) Koziol. Zostali wysiedleni 25 sierpnia 1945 r. razem z matką, a potem dostał się tam ich ojciec, który dopiero opuścił obóz koncentracyjny Mauthausen. Uznano to za pomyłkę i zostali wszyscy zwolnieni po weryfikacji 8 września 1945 r.

Elisabeth Skowronek razem z siedmiorgiem dzieci dostała się do obozu 27 sierpnia 1945 r. Po trzech tygodniach wszyscy zostali zwolnieni. Ich posiadłość zajęli repatrianci.

Albert Krawczyk osadzony 25 sierpnia 1945 r. Został zwolniony po 4 tygodniach.

Anna Drzymotowa wysiedlona 25 sierpnia 1945 r.

Adolf Utykała wysiedlony 27 sierpnia 1945 r.

Barbara Krawczyk wysiedlona 28 sierpnia 1945 r.

Johann Kuczera

Hyacinth Hurek

Katharina Piechaczek

Johann Hermansa.

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 9 Listopad, 2010 - 20:51

Panie to CYNIZM my te fakty znamy i wiemy o blotnicy, lambinowicach, swietichlowicach,oswiecimiu i wiele innych.
A traktowanie dramatu ludzkiego jako kielbasy wyborczej to swinstwo.
"Niech slazacy nie mysla ze ich arz tak nienawidze".

Portret użytkownika 81
Wysłane przez 81 (niezweryfikowany) w 10 Listopad, 2010 - 10:41

O czyim dramacie piszesz? Czyżby o dramacie Niemców?
Widzisz, my Polacy w niczym nie byliśmy lepsi od Niemców....
Tuszowaliśmy to jedynie skutecznie przez wiele lat.....

Portret użytkownika czytel
Wysłane przez czytel (niezweryfikowany) w 10 Listopad, 2010 - 12:16

O czym ty człowieku piszesz? O jakiej kiełbasie wyborczej?
Usiądź lepiej na chwile gdzieś wygodnie i zastanów się zanim coś napiszesz

Portret użytkownika czytelnik 2
Wysłane przez czytelnik 2 (niezweryfikowany) w 11 Listopad, 2010 - 09:33

artykuł ten jest głosem poparcia dla działań Pani Eriki S. Piszecie Panowie redaktorzy o obozach i dramacie niemców po wojnie, (która wywołali niemcy), a przeciesz my Polacy powinniśmy z kwiatami podziękować niemcom za sześć lat mordów, przesiedleń, tortur. Poszukajcie Panowie redaktorzy chociaż jedną rodzine polską w której niemcy nie zabili nikogo w czasie 2 wojny, którą wywołali niemcy. Sprawcie jakie racje żywnościowe były w Oświeńcimiu,warunki sanitarne na Majdanku i ilu wieżniów zmarło wkrótce po opuszczeniu tych obozów które wybudowali Niemcy. I jeszcze jedno 20 lat temu nie napisalibyście takich bzdur, to sprawcie ilu działaczy mniejszości niemieckiej przyczyniło się do tego że możecie takie artykuły pisać.

Portret użytkownika 81
Wysłane przez 81 (niezweryfikowany) w 11 Listopad, 2010 - 10:13

Klonują u was takich imb..... jak ty?
Czytając takie wypociny żałuje ze "ten" człowiek nie pożył dłużej...
Mielibyśmy spokój z takimi "inteligentami " jak ty!

Portret użytkownika BUBU
Wysłane przez BUBU (niezweryfikowany) w 11 Listopad, 2010 - 10:17

Ot głos niczym z z sumienia wyrwany....
Co do pani. S to ma kobieta racje. Niemcy płacą za swoje przewinienia, Polacy też powinni ale ty męczennika z siebie robisz jak miliony tych co to nic nie mieli ale teraz się domagają....
P.S
Wojny nie wywołali Niemcy baranie a Austriacy!!!
Historia się kłania!

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 17 Sierpień, 2013 - 23:04

Cóż za przejaw intelektu. Myśleć przez kilka godzin aby wreszcie wydusić z siebie: to do tego czytelnika...

Ślepi, głusi i niemowy to są tacy jak ty. Jesteś ślepy na zbrodnie Niemców na Polakach, Żydach, Ślązakach,... Jesteś głuchy lub udajesz głuchego gdy tylko padają takie nazwiska jak: rtm. Pilecki, Irena Sendler, Jerzy Różycki, Witold Urbanowicz. Jesteś niemową gdy ktoś każe ci powiedzieć co robili Niemcy w Oświęcimiu, w okupowanej Warszawie... Milkniesz gdy ktoś wspomina ci jak niemieccy oficerowie nienawidzili Ślązaków (choćby przykład Petersena który swoją "miłość" do Ślązaków pokazał np. podczas boju na stepie ukraińskim).

Portret użytkownika czytelnik 2
Wysłane przez czytelnik 2 (niezweryfikowany) w 11 Listopad, 2010 - 17:10

81 to "imb" pasuje do wpisu poniżej, widać że obaj jesteście z mniejszości niemieckiej. W waszych wpisach są wyzwiska i grożby inaczej nie potraficie. A co do historii, to w 1920 roku Polacy obronili europe przed bolszewikami, a niemcy wniesli komune do europy wschodniej na własnych plecach

Portret użytkownika 81
Wysłane przez 81 (niezweryfikowany) w 11 Listopad, 2010 - 18:02

Chętnie bym z tobą pogadał ale o czym?
Masz racje, gdyby nie Polska Europa nie miałaby prawa istnieć....
Plakac się chce kolego czytając takie PRL-owskie brednie!!!
Wyssałeś głupotę z mlekiem matki?
A tak dla twojej informacji nie mam nic wspólnego z mniejszością...
Polak ze mnie jak ta lala i mam już dosyć zakłamanych wątków historycznych rozpowszechnianych przez takich ignorantów jak ty!
Jakie to prymitywne, fuj!

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 16 Sierpień, 2013 - 21:16

Jakie to ciekawe. Prymityw 81 w Narodowe Święto Niepodległości pisze o prymitywizmie. Toż to wyczyn na skale światową!

Bitwa Warszawska jest uznawana na całym świecie jako 18. przełomowa bitwa w historii świata. Historycy na całym świecie nie mają co do tego wątpliwości. No ale 81, który pod górkę miał do szkoły i jeszcze metalowe zabawki, pisze o "PRL-owskich bredniach". W USA, w Wielkiej Brytanii, itp. nie było PRLu, a tam nikt nie ma wątpliwości co do znaczenia Bitwy Warszawskiej, więc przestań 81 bzdury pisać o "PRL-owskich bredniach" i nie ośmieszaj się!

Portret użytkownika Henryk Mościbrodzki
Wysłane przez Henryk Mościbrodzki w 15 Sierpień, 2013 - 19:34

Jak czytam te komentarze pod tym artykułem, dochodzę do wniosku, że co niektórzy dostają przysłowiowego małpiego rozumu.

Dobrze stało się, że Strzelec Opolski coś tam napisał na temat obozu w Błotnicy Strzeleckiej, bo dzięki temu dowiedziałem się, że taki obóz faktycznie istniał w tej miejscowości. Maja żona pochodzi z Kotulina, gdy zapytałem ją na temat obozu w Błotnicy Strzeleckiej, odparła, że nic nie wie na ten temat, również i jej rodzice w domu nic nie mówili na temat obozu w Błotnicy. Niestety, analogiczna wiedza jest też na temat obozu w Toszku, czyli zero wiedzy w temacie.

Portret użytkownika smok
Wysłane przez smok w 8 Styczeń, 2019 - 18:31

I pomyśleć, że to ludzie ludziom zgotowali taki los. Obyśmy nigdy już nie musieli przechodzić takiej gehenny. Szanujmy się nawzajem, bądźmy bogaci różnorodnością i mądrzy historycznym doświadczeniem.

Odpowiedz