O Maryjannie i… babach

O Maryjannie i… babach

Artykuły : 
Numer wydania: 

[img_assist|nid=900|title=|desc=|link=popup|align=left|width=150|height=113]Jakichże to przyśpiewek nie było na ubiegłowtorkowym spotkaniu członków koła emerytów i rencistów z Barutu. O zakochanym w Maryjannie, która z innym poszła na randez vous, o cyganach i gonieniu bab w las śpiewało rozbawione towarzystwo, któremu wiernie jak zawsze wtórowała na akordeonie Jadwiga John.
- Najważniejsze, że dopisują nam humory i możemy wspólnie się pośmiać i pośpiewać – mówiła przewodnicząca koła, Elżbieta Frey.
Dla emerytów z Barutu podobne spotkania wiele znaczą. Radość przebywania razem chcą dzielić z innymi – zapraszają więc wójta Joachima Jelitę, który chętnie przybywa do świetlicy, przewodniczącego powiatowego koła emerytów Władysława Habra i wielu innych gości, zawsze mile przyjmowanych. Emeryci składają się na poczęstunek, często wspomagają ich sponsorzy – tym razem pieczywo podarował Andrzej Baliński. Na stole znalazły się pączki i owocowe ciastka, kawa i herbata, była też ciepła kolacja – kotlet, galareta, sałatka… Pyszności, palce lizać!
- Okazją do dzisiejszego spotkania jest Dzień Babci i Dziadka, a także zakończenie kolęd – przyznaje Elżbieta Frey, niegdysiejsza sołtyska wsi, teraz aktywna emerytka. – Niektórzy mówią, że lepiej przyjść tu, do świetlicy, gdzie jest wesoło i gwarno niż siedzieć w fotelu przed telewizorem. Spotykamy się zatem co tydzień, od czasu do czasu jeździmy na basen. Planujemy też kolejną większą imprezę…
Barutczańskie koło ciągle się rozrasta. Ostatnio przybyło pięciu nowych członków, którzy w klubowe łaski wkupywali się szampanem. Toast wzniesiono za pomyślność wspólnych spotkań.
JL

Odpowiedz