Nowy kierownik, nowe plany

Nowy kierownik, nowe plany

Artykuły : 
Numer wydania: 

W toszeckim OPS-ie od 1 lutego urzęduje nowy kierownik. Po pięciu latach ze stanowiska zrezygnował Jakub Janiak, który aktualnie pełni funkcję dyrektora OPS w Radzionkowie. Jego stanowisko przejął Arkadiusz Łuków z Toszka, znany mieszkańcom jako trener Toszeckiej Grupy Kolarskiej.

Jakie są Pana kwalifikacje i doświadczenie w pracy na tym stanowisku?

- W pomocy społecznej pracuję 16 lat, na różnych szczeblach, działach, stanowiskach i punktach w Ośrodku Pomocy Społecznej w Gliwicach. Przez trzy lata zarządzałem 18-osobowym zespołem pracowników socjalnych w Punkcie Rejonowym przy ul. Dziewanny w Gliwicach. Następnie powierzono mi zespół 14-osobowy w ścisłym centrum Gliwic przy ul. Zwycięstwa. Po kolejnych dwóch latach zmieniłem swój profil zawodowy i rozpocząłem pracę w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Gliwicach, gdzie zajmowałem się problemami związanymi z przemocą oraz Procedurą Niebieskiej Karty. Pracowałem ze sprawcami jak i z ofiarami przemocy.

Od dziesięciu lat jestem również czynnym mediatorem sądowym zarejestrowanym przy gliwickim sądzie okręgowym. Byłem także współtwórcą pierwszego w Polsce Ośrodka Mediacji Społecznych w Gliwicach. Po dwóch latach jego działalność przeniosła się do stowarzyszenia, które otworzyłem. Stowarzyszenie Mediatorów Społecznych „Mediare” działa do dziś i świadczy pomoc osobom, które szukają porozumienia z drugą stroną konfliktu. Oprócz tego jestem socjoterapeutą. Jeśli chodzi o wykształcenie, to skończyłem Uniwersytet Opolski na wydziale Nauk Społecznych i Politologii. Dodatkowo kończyłem studia podyplomowe z zakresu pedagogiki.

Dlaczego postanowił Pan zostać kierownikiem jednostki w Toszku?

- Myślałem już o tym dużo wcześniej. Od 17 lat mieszkam w Toszku, dlatego też jestem związany z tą gminą, a ostatnio nawet coraz bardziej m.in. z powodu klubu kolarskiego, który prowadzę. Stwierdziłem więc, że jest to czas, by jeszcze bardziej zaangażować się w społeczność lokalną i mieć swój wkład w kształtowanie polityki społecznej tej gminy. Chciałbym też swoje bogate doświadczenie spożytkować w miejscu, w którym obecnie żyję i funkcjonuję jako mieszkaniec.

Jaka jest Pana wizja ośrodka?

- Jeszcze za wcześnie mówić o jakichkolwiek zmianach. Jestem po pierwszym spotkaniu zespołu, wymieniliśmy się spostrzeżeniami. Zapowiedziałem, że będę obserwować pracę pracowników, a moje drzwi dla pracowników są otwarte. Mogą przyjść z każdym problemem, będę ich zapraszał także na indywidualne rozmowy, by dowiedzieć się, w jaki sposób pracują, co chcieliby zmienić. Na podstawie tych obserwacji jestem w stanie zaproponować zmiany, takie, które jeszcze bardziej usprawnią funkcjonowanie tego ośrodka, lub takie, które będą po prostu potrzebne.

Nie przyszedłem tutaj jako rewolucjonista, bo to w pomocy społecznej jest zupełnie niepotrzebne. Wiem, że mam zespół doświadczonych pracowników, którzy nie pracują od wczoraj i każdy na swój sposób jest profesjonalistą w tym co robi.

Potrzeby, jakie widziałbym w gminie, dotyczą m.in. seniorów. Budowa Ośrodka Dziennego Pobytu dla osób starszych, gdzie osoby starsze mogłyby od godzin rannych do popołudniowych spędzać czas w swoim gronie. Zaproponowany zostanie program zajęć, na który seniorzy także będą mieć wpływ. Jeśli natomiast chodzi o młodzież, to mam pewien pomysł związany z mediacjami. Jako mediator chciałbym w naszych szkołach, przy współpracy dyrektorów, uruchomić program mediacji rówieśniczych w szkole. Na początek widzę więc przestrzeń dla zmian w obszarze funkcjonowania osób starszych i naszej młodzieży. To moje otwarcie.

Sabina Grzesik-Kandziora

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Złapano złodzieja na gorącym uczynku!
Uroczyście w przedszkolu...
Straż pożarna w oczach dzieci
Charytatywnie dla dzieci!

Odpowiedz