Niesamowite! Książka odnaleziona po latach

Niesamowite! Książka odnaleziona po latach

Artykuły : 
Numer wydania: 

O tej książce nikt jeszcze w Jemielnicy nie słyszał - mówi Piotr Jelitto, młody jemielniczanin i pokazuje „Die Schlacht von Himmelwitz” („Bitwa pod Jemielnicą”), której autorem jest Josef Wiessalla. - Została wydana w 1943 roku - pod koniec wojny w dalekim Berlinie. Wtedy mieszkańcy mieli inne zmartwienia niż czytanie książek. Półtora roku później, w styczniu 1945, Jemielnicę zajęły wojska radzieckie. Zakup książki, dostępnej na rynku niemieckim, stał się dla nich niemożliwy. Dodatkowo jej autor zmarł w marcu `45 podczas obrony Wrocławia, a nakład nie został wznowiony po jego śmierci - wyjaśnia.

Piotr Jelitto natrafił na legendę, pisaną przestarzałym niemieckim, wiosną 2013 roku.

 

- Całkiem przypadkowo - opowiada. - Przygotowywałem pracę magisterską z dziedziny finansów i w ramach rozrywki wpisałem słowo „Himmelwitz” do wyszukiwarki przeszukującej zasoby książkowe Uniwersytetu w Mannheim. Pokazała się właśnie ta pozycja. Książka znajduje się w Niemieckiej Bibliotece Narodowej oraz w Austriackiej Bibliotece Narodowej. Warto dodać, że również w amerykańskim uniwersytecie nad Oceanem Spokojnym (University of California w Berkeley) oraz w publicznej bibliotece w Nowym Jorku. Jej egzemplarze znalazłem też w internetowych antykwariatach. Udało mi się kupić trzy, dwa sprzedano innym, a dwa są jeszcze dostępne w internecie.

Justyna Kubik

 

Legenda o bitwie pod Jemielnicą

Wątek legendy osadzony jest w realiach wojny trzydziestoletniej - konfliktu wewnętrznego w Cesarstwie Niemieckim, trwającego od 1618 do 1648 roku, między wiernymi cesarzowi katolikami oraz protestantami. Opowieść zaczyna się, kiedy Szwedzi, jako sojusznicy protestantów, stoją u granic katolickiego Górnego Śląska, a nieopodal w Jemielnicy skoncentrowane są wojska cesarskie.

Chłopi z okolic klasztoru jemielnickiego otrzymali rozkaz wypłaty olbrzymich kontrybucji w naturze na rzecz wojsk cesarskich, a klasztor jemielnicki upominał się o zaległą dziesięcinę oraz opłatę za czynsz od ziemi użytkowanej przez wieśniaków. Spełnienie roszczeń obydwu stron było jednak niemożliwe. Wśród mieszkańców pobliskich wiosek krążyła ponadto plotka, że chłopi będą zmuszeni do służby wojskowej.

W poszukiwaniu wyjścia z sytuacji, sołtysi okolicznych miejscowości zebrali się na naradę. Jednym z nich był poważany przez wszystkich za rozsądek i spokój Hermann Becke. Przekazał on zgromadzonym tajemną propozycję klasztoru, pozwalającą ludowi uniknąć olbrzymich danin na rzecz wojska. Plan polegał na przetransportowaniu całego ruchomego dobytku mieszkańców wiosek do zakonu i ukryciu chłopów w jego podziemiach. Na ogół klasztoru  i dział armatnich na umocnieniach strzegli kanonierzy. Jednak nazajutrz po naradzie umocnienia miały być puste, gdyż kanonierzy mieli udać się na suto zakrapianą ucztę do mnichów. Jak przekonywał Becke, zakonnicy celowo będą upijać wojsko, a gdy kanonierzy stracą kontakt z rzeczywistością, mnisi wprowadzą chłopów do podziemi, zaś następnego dnia powiedzą kanonierom, że chłopi uciekli do lasu. Według umowy z klasztorem, wieśniacy mieli powrócić do swoich domostw dopiero, gdy linia frontu się oddali. Natomiast zakonnicy zobowiązali się oddać ludowi dobytek pomniejszony o wartość czynszu i dziesięciny.

Jeden z uczestniczących w naradzie chłopów sprzeciwił się pomysłowi. Był nim Forster - powszechnie znany z impulsywności oraz chytrości. Próbował zniechęcić wieśniaków do ukrycia się w klasztorze, ponieważ ich obecność mogłaby skomplikować jego tajną misję, o której nikt z obecnych na zebraniu nie wiedział. Forster w przeszłości dotkliwie pobił chorążego wojsk cesarskich, który zabiegał o względy jego żony. Pułkownik postanowił nie skazywać Forstera na śmierć przez powieszenie, lecz zarządził rzadko stosowaną i o wiele okrutniejszą karę zwaną „ścieżką zdrowia”. Przestępca musiał przebiec pomiędzy dwoma szpalerami żołnierzy, którzy bezustannie bili go kijami. Nieszczęśnicy padali zwykle już po paru metrach, umierając wolniej i w większych męczarniach, niż w przypadku egzekucji na szubienicy. Pułkownik zarządził ową karę, ponieważ chciał założyć się z innymi żołnierzami, że Forster będzie wyjątkiem i dobiegnie do końca ścieżki. Półżywemu Forsterowi udało się przebiec całą ścieżkę i zgodnie z obowiązującym prawem, został wypuszczony na wolność. Poprzysiągł on jednak zemstę przed diabłem. Przedostał się do obozu Szwedów i został ich szpiegiem. Najeźdźcy wyszkolili go w tworzeniu map i obsłudze armat. Teraz Forster miał przyczynić się do zajęcia przez Szwedów opactwa jemielnickiego.

Po naradzie chłopi jednak przystali na propozycje cystersów. Na czele z Beckem i Forsterem przybyli ze swoim dobytkiem do klasztoru. Przeor witał ich z uprzejmością, ciesząc się jednocześnie ze swojej przebiegłości i z bogactw, które zobaczył na przyjeżdżających wozach. Mnisi skrzętnie ukryli dobytek chłopów, a następnie urządzili im wytworną ucztę w podziemiach. Gdy wieśniacy upili się, wezbrał w nich żal za to, że byli wyzyskiwani zarówno przez wojska cesarskie, jak i przez klasztor. Postanowili wziąć szturmem rezydencję cysterską, w której znajdowali się nie tylko mnisi, ale również pijani kanonierzy. Przeczuwając nieszczęście, roztropny Becke w ostatnim momencie umiejętnie zabarykadował drzwi do rezydencji zakonników. Podchmieleni chłopi próbowali się wedrzeć do budynku, a pijani kanonierzy chcieli za wszelką cenę wydostać się na dziedziniec klasztorny w celu podjęcia walki. Przerażeni mnisi próbowali uspokoić kanonierów i przeczekać w zabarykadowanej rezydencji aż wszyscy wytrzeźwieją.

W tym czasie Forster wraz z paroma innymi chłopami przebywał na klasztornych umocnieniach. Przechwalał się przed nimi, że potrafi obsługiwać armaty. Po czym oddał salwę, która była znakiem dla Szwedów, że jemielnickie działa znalazły się pod jego kontrolą. Następnie zmienił ustawienie armat i ze wzgórza klasztornego ostrzeliwał główny obóz wojsk cesarskich na przedpolach Jemielnicy, siejąc w nim spustoszenie. Gdy z drugiej strony na obóz cesarski nadciągnęli Szwedzi, wojska cesarskie wpadły w panikę i uciekły w popłochu. Zadowoleni ze zwycięstwa najeźdźcy podziękowali Forsterowi za jego pomoc. Udzielili wieśniakom gwarancji, że nie doznają żadnego uszczerbku wskutek okupacji klasztoru i okolic. W świetle nieprzewidywalnych zdarzeń, chłopi zadecydowali, że pozostaną na jeszcze jakiś czas w klasztorze, aby bezpiecznie przeczekać zawirowania wojenne.

W ciągu następnych dni mnisi zaczęli obawiać się, że okupacja może zakończyć się grabieżą klasztoru. Dlatego znów przekonali chłopów do udziału w tajnym przedsięwzięciu. Tym razem mającym ocalić skarb cysterski przed Szwedami. Wedle umowy wieśniacy mieli opuścić opactwo, lecz pozostawić swój dobytek w zakonie. W workach zbożowych mieli wynieść złoto i srebro z klasztornego skarbca, a następnie ukryć je w lesie do czasu aż Szwedzi opuszczą Jemielnicę. Chłopi po raz pierwszy w historii mieli w swoich rękach dobra klasztorne. Cystersi pouczyli wieśniaków o cnotach chrześcijańskich i zagrozili piekłem w razie przywłaszczenia sobie skarbu, zaś Szwedów okłamali, że chłopi opuszczą klasztor ze swoim dobytkiem.

Szwedzi dotrzymali udzielonych chłopom gwarancji i nie naprzykrzali się tym, którzy powrócili do swoich domostw. Po paru dniach jednak najeźdźcom zabrakło pieniędzy i zaczęli się interesować skarbem cysterskim. Przeor oznajmił im wówczas, że skarbiec jest pusty, gdyż ograbiły go już wcześniej wojska cesarskie. W międzyczasie pojawiła się w okolicy plotka, że chłopi dysponują niewyobrażalnymi bogactwami. Do dowódcy Szwedów doprowadzono Vinzenta Dupę, pijaka i chwalipiętę, który na rauszu pochwalił się posiadanym złotem. Strażnicy odebrali mu figurki dwóch złotych lisów i zażądali wyjaśnień. Pojmany Dupa nie chciał zdradzić mnichów, bojąc się piekła po śmierci. Wymyślił, że chłopi ukradli oddziałom cesarskim ich kasę wojenną, a następnie podzielili ją miedzy sobą. Generał przywołał Forstera oraz Becke i zażądał natychmiastowego wydania kosztowności przez wieśniaków. Forster postanowił utrzymać generała w błędzie, iż złoto pochodzi z uprowadzonej kasy wojennej. Domagał się, aby było ono pozostawione w rękach wieśniaków ze względu na pomoc w zajęciu klasztoru. Generał zgodził się pozostawić tylko część skarbu. To rozwścieczyło Forstera. Opuścił Jemielnicę i udał się na południe.

Becke wyjawił wtedy generałowi, że złoto nie pochodzi ze skradzionej kasy wojennej, lecz jest skarbem klasztornym. Aby usprawiedliwić chłopów, podkreślił, iż cystersi w zamian za pomoc w uchronieniu ich złota obiecali zwolnić lud z dziesięciny, którą musiał on od wieków składać klasztorowi. Słysząc o podstępie zakonu, dowódca wpadł w złość i chciał nawet wymordować zakonników. Niemniej ustalił z Beckem, że Szwedzi odbiorą chłopom skarb, ale oszczędzą życie zakonnikom, jednocześnie zmuszając kościół do podpisania aktu oswobadzającego okoliczne wsie od danin. Otrzymawszy skarb, Szwedzi zdziwili się jego wielkością, wyprawili wystawną ucztę w opactwie cysterskim, podczas której wręczyli Beckemu akt wyzwalający chłopów od danin.

Po kilku dniach rozległy się huki armat, a zwiadowcy szwedzcy donieśli swojemu generałowi o ofensywnych ruchach wojsk cesarskich. Wojska szwedzkie zostały okrążone. Generał podejrzewał zdradę i przywołał Becke. Chłop zakomunikował Szwedom, że to Forster po opuszczeniu klasztoru dostarczył wojskom cesarskim informacji o rozmieszczeniu i sile oddziałów szwedzkich oraz przygotował dla nich plan pułapki na Szwedów. Becke dodał, że Forster może pomóc Szwedom w ucieczce, ale tylko wówczas, jeżeli oddadzą oni skarb mnichom. Przybywszy do klasztoru, Forster pokazał generałowi własnoręcznie sporządzoną mapę z przygotowanym przez siebie planem ataku wojsk cesarskich na klasztor. W planie pułapki, według którego wojska cesarskie miały wkrótce zaatakować Szwedów, Forster celowo umieścił błąd, który był znany tylko jemu. Wykorzystanie tego błędu umożliwiłoby Szwedom wyjście z opresji. Generał był zaskoczony umiejętnościami strategicznymi i bystrością umysłu Forstera, i przystał na jego propozycję. Przebiegły chłop wraz ze Szwedami opuścił Jemielnicę. Zgodnie z obietnicą wyprowadził ich z okrążenia. We wsi trwało święto. Wojskowi cieszyli się z wyzwolenia kolejnych ziem spod władzy wroga, mnisi z ocalonego skarbu, a chłopi z aktu zwalniającego ich z danin. Kiedy Forster powrócił, przeor klasztoru cystersów nakazał mu uklęknąć, po czym położył dłonie na jego głowie i pobłogosławił go.

Przekład z języka niemieckiego oraz streszczenie Piotr Jelitto

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 3 Czerwiec, 2014 - 12:40

Brawo, teraz już wszyscy wiedzą, że młody Pan Jelito pisze unikalną rzecz czyli pracę magisterską.
Teraz niech jeszcze zachęci do tego Pana Wójta.

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 4 Czerwiec, 2014 - 08:21

Ja w odróżnieniu do Ciebie nie muszę ,za wiele robić. Kulturę wyniosłem z domu i nikogo nie obrażam.

Portret użytkownika rex
Wysłane przez rex (niezweryfikowany) w 4 Czerwiec, 2014 - 08:59

Kolega opowiadał mi przed laty, że rodzina Smiatek, która mieszka przy wiatrakach i tartaku w drodze na Centawe, pochodzi od Szwedzkich żołnierzy. Uważalem, że to jakis wymysł. Przeczytałem legendę o bitwie w Jemielnicy i myslę, że cos jest na rzeczy. Pani redaktor, czy gazeta może sprawdzić ta rewelację?

Portret użytkownika Marek W.
Wysłane przez Marek W. (niezweryfikowany) w 7 Czerwiec, 2014 - 18:54

A czy rodzina Smiatek odpowiedziała już za nielegalne wycięcie lasu ?

Portret użytkownika Kukuk
Wysłane przez Kukuk (niezweryfikowany) w 5 Czerwiec, 2014 - 17:10

a czy gmina kupi te ksiazki w internetowych antykwariatach ktore sa dostepne w necie? co szef na to?

Odpowiedz