fbpx Nie pij przy dziecku, bo cię aresztują | Strzelec Opolski

Nie pij przy dziecku, bo cię aresztują

Nie pij przy dziecku, bo cię aresztują

Artykuły : 
Numer wydania: 

[img_assist|nid=4600|title=|desc=|link=none|align=left|width=150|height=150]W drugi dzień świąt policja wsadziła za kraty kobietę, ponieważ ta piła alkohol w obecności córki. Dwuletnie dziecko umieszczono w rodzinie zastępczej. Teraz sąd ma rozstrzygnąć, czy i kiedy dziewczynka będzie mogła wrócić do matki. Konsumpcja nie odbywała się pod mostem ani na ulicy, lecz w czterech ścianach prywatnego mieszkania, jako że w ten sposób spędza święta większość Polaków.

Odgłosy rodzinnej biesiady rozeźliły usłużnych sąsiadów, którzy zadzwonili po stróżów prawa, a ci podjęli bezwzględną akcję, mimo że impreza nie odbiegała od polskich standardów. Nie było burd, nikt nie naruszył prawa.

Tak sobie myślę, czy nie powinienem pójść na komisariat, żeby dobrowolnie poddać się karze. Przez lata długiego życia wielokrotnie bowiem zdarzało mi się z okazji różnych świąt wypić w obecności dzieci oraz wnuków. Co prawda są to dziś dorośli i porządni ludzie, ale nie mam pewności, czy moja zbrodnia uległa już przedawnieniu. W Polsce nie można przecież być pewnym niczego, a codzienne paradoksy przeradzają się w coraz większą paranoję.

Gdy w drugi dzień świąt namysłowscy policjanci rozdzielali matkę od dziecka – nie biorąc pod uwagę, że największą krzywdę wyrządzają zszokowanej dwulatce – media rozpisywały się o innym przypadku. Sąd II instancji w Opolu uniewinnił właśnie wcześniej skazanego na karę więzienia mężczyznę za to, że spacerował ulicami z dzieckiem, będąc również po spożyciu. Mądry sędzia argumentował, że gdyby z tego powodu skazywać ludzi, to polskie więzienia byłyby pełne przestępców. Widać policja w Namysłowie nie czyta gazet, skoro jak gdyby nic uznała, że matka, która wypiła przy świątecznym stole, stanowi zagrożenie dla dziecka.

Dla jasności: jeśli ktoś po spożyciu alkoholu narusza prawo czy stwarza zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci, należy go izolować. Mam jednak uzasadnione podejrzenie, że polskie państwo coraz bardziej troszczy się o nasze bezpieczeństwo w sposób, jaki był domeną ustroju słusznie minionego i na zawsze miał być wypleniony z rzeczywistości demokratycznej. Dzisiaj policja podczas świąt zagląda ludziom pod stół, jutro zacznie sprawdzać, kto w czyim łóżku sypia, ponieważ w pewnych sytuacjach zajęcie to również może stwarzać zagrożenie. Takie zachowania stróżów prawa są możliwe tylko w państwie, które pozornie uśmiecha się do swoich obywateli, a faktycznie chce ich mieć non stop pod kontrolą.

Rząd przed końcem roku przygotował kuriozalne rozporządzenie nakładające na operatorów sieci komórkowych obowiązek rejestrowania i archiwizowania danych o tym, gdzie znajduje się właściciel telefonu w czasie prowadzenia rozmowy. To przecież nic innego jak elektroniczne śledzenie każdego naszego kroku. To niemal takie same elektroniczne kajdanki, jakie nałożono Romanowi Polańskiemu, który w przeciwieństwie do nas wszystkich jest jednak formalnie oskarżony. W planowanym na przyszły rok narodowym spisie powszechnym mają się natomiast znaleźć pytania wykraczające daleko poza zakres badań statystycznych, m.in. o to jaką religię ktoś wyznaje oraz czy jest w konkubinacie.

Jeśli w kontekście tych inwigilacyjnych zapędów Donald Tusk z uśmiechem zapowiada wprowadzenie dowodów osobistych wyposażonych w elektroniczny chip, trudno pozbyć się oczywistych obaw. Premier zapewnia, że dowody mają wyłącznie podnieść komfort kontaktów obywatela z urzędami. Znający się na rzeczy twierdzą jednak, że chipy można tak przeprogramować, aby umożliwić machinie państwa gromadzenie nieograniczonych informacji o obywatelach. Kto zagwarantuje, że kiedyś, przez kogokolwiek nie zostanie to wykonane? W trosce o „nasze bezpieczeństwo” rzecz jasna, jeśli wyższa konieczność będzie tego wymagać.

Z powodu owej rzekomej troski coraz częściej słychać głosy, żeby dać Polakom prawo powszechnego dostępu do broni. Przed świętami przekonywał telewidzów do tego pomysłu Janusz Palikot. Trudno się czasem połapać, kiedy poseł żartuje, ale jeśli w tym przypadku zabrał głos na serio, chciałoby się rzec: panowie politycy, puknijcie się czasem w głowę! Nie lufą pistoletu, broń Boże, lecz wskazującym palcem.

KAROL CEBULA

Komentarze

Portret użytkownika Henryk
Wysłane przez Henryk (niezweryfikowany) w 6 Styczeń, 2010 - 08:47

Z żalem trzeba stwierdzic , że życie coraz częściej dogania filmy , uznawane do niedawna za science fiction .

Portret użytkownika flores
Wysłane przez flores (niezweryfikowany) w 11 Styczeń, 2010 - 15:36

Idiotyzm poprostu! Bo przyjmują do policji albo nieuków,którzy nie ogaraniają albo dziobaków, którzy kują na blaszkę regułki zamiast użyć własnej mózgownicy.

Odpowiedz