Nasze dziedzictwo

Nasze dziedzictwo

Artykuły : 
Numer wydania: 

Kołocz śląski stał się marką kojarzoną z naszym regionem. Wpisany jest na listę kulinarnego dziedzictwa Opolszczyzny, jest także produktem chronionym przez Unię Europejską. Producenci powinni wyrabiać go tradycyjną metodą i na bazie naturalnych, wysokiej jakości składników. Jak się go robi, rozprowadza i na co dzień dba o jego jakość, mówili w czwartek właściciele cukierni Grabowski z Otmic.

W siedzibie cukierni spotkali się przedsiębiorcy należący do sieci kulinarnego dziedzictwa oraz urzędnicy pomagający im w rozwoju, między innymi z takich instytucji jak ZUS, urząd skarbowy czy urząd marszałkowski.

Cukiernicy pokazali swoją produkcję - w ostatnich dniach nastawianą między innymi na wytwarzanie pierników. Zdradzali też tajniki dobrego kołocza.

- Każdy robi go tak samo, a z każdej cukierni smakuje on inaczej - przyznaje Paweł Grabowski. - Każdy ma swoją tajemnicę. Trzeba dbać nie tylko o proporcje i składniki - trzeba też piec z sercem... Od lat ciasto to króluje na weselach. Jest rozdawane przez młodych przed uroczystością. Teraz kroimy je i pakujemy ozdobnie - mówi Paweł Grabowski. - Dawniej kołocz weselny po wyjęciu z pieca kładziono na słomę, by „odpoczął”. Słoma wchłaniała zbierającą się parę, przez co spód nie robił się mokry. Weselnicy nieraz natrafiali na kawałki siana w cieście. Teraz stygnie on na drewnianych tacach.

Goście z całego województwa odwiedzili też wytwórnię makaronów w Krośnicy „Śląski bifej”. Tu tradycyjne nudle do rosołu i nie tylko są wyrabiane ręcznie, według receptur naszych babć. Produkty manufaktury makaronów zdobywają uznanie w całej Polsce i też mają certyfikat kulinarnego dziedzictwa.

bea

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Zaśpiewali w Walcach
Grudzień z atrakcjami
Pomagajmy mądrze...
Były tańce i wróżki
Bawili się w Poznowicach

Odpowiedz