Na wiecznej służbie...

Na wiecznej służbie...

Artykuły : 
Numer wydania: 

Dwudziestego piątego lutego zmarł Józef Fila - strażak, działacz społeczny, a przede wszystkim życzliwy człowiek - takim go zapamiętamy. Lubił rozmawiać, zapraszał do stołu, dzielił się swoimi wspomnieniami. Kochał ludzi, kochał życie...

 

Od 2011 roku pełnił funkcje prezesa OSP w Boryczy. Ze strażą związany był praktycznie całe swoje życie.

 

- W tym roku obchodziłby jubileusz 65-lecia służby - przypomina Stefan Szłapa. - Warto przypomnieć, że to dzięki jego pracy i zaangażowaniu możliwa była organizacja wielu imprez. W 2007 roku w ramach obchodów 80-lecia naszej jednostki odbyły się w Boryczy pierwsze w historii strażackie zawody gminne - na terenie przy stawie, który był własnością

 

śp. Józefa. Od tego czasu teren ten stał się dosłownie strażackim poligonem ćwiczebnym. To był człowiek sumienny, niezawodny, z inicjatywą i pomysłami - podkreśla Szłapa i przywołuje inne wydarzenia z udziałem Józefa Fili:

 

- W sierpniu 2007 na przekazanym przez Józefa kamieniu umieszczono tablicę pamiątkową z okazji 15-lecia największego pożaru lasu w Kuźni Raciborskiej. W 2011 roku testowaliśmy na jego stawie motopompę, 25 sierpnia 2012 osobiście odsłaniał tablicę pamiątkową z okazji 85-lecia powstania naszej OSP. W kwietniu 2016 roku zorganizował ognisko dla uczczenia 1050. rocznicy Chrztu Polski, gościł nad swoim stawem uczestników Światowych Dni Młodzieży, w ubiegłym roku był inicjatorem ustawienia „maibaumu” z okazji 90-lecia powstania naszej jednostki. Zawsze brał czynny udział w dożynkach gminnych i parafialnych...

 

Józef Fila za strażacką służbę został wyróżniony Złotym Znakiem Związku oraz brązowym i złotym medalem za zasługi dla pożarnictwa.

 

***

 

Trzynastego stycznia odszedł Leon Staś - były sołtys Krośnicy i zasłużony strażak.

 

Był prezesem OSP Krośnica, odznaczonym Złotem Krzyżem Związku. W straży aktywnie działał z górą pół wieku.

 

- Być strażakiem to wielki honor – mówił na obchodach 100-lecia swojej jednostki w 2001 roku. - Jedno z pierwszych zdarzeń, do których wyjechałem, to był pożar lasów raszowskich w 1947 roku, mocno zapadły mi w pamięć rozbiórka starej remizy w wiosce, budowa i modernizacja nowej... - wyliczał.

 

Krośnica zawdzięcza mu jeszcze wiele innych inicjatyw. Leon Staś zapadnie w pamięci mieszkańców nie tylko jako strażak i samorządowiec, ale też jako osoba niezwykle pomocna, zawsze uśmiechnięta i przyjazna.

 

Będzie nam Was obu brakowało!

 

bea

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Zebrania w strażach
Usuń truciznę!
Komu pękła rura?
Seniorzy nie chcieli się spotkać...

Odpowiedz