Na haju mimo woli

Na haju mimo woli

Artykuły : 
Numer wydania: 

Niektórym ta historia może wydać się dziwna. A jednak jest przestrogą dla innych, znakiem ostrzegawczym: uważaj, co pijesz i z kim pijesz!

Wakacje i wolne weekendy to dobry czas na rozrywkę. W ciągu dnia - basen, spacer po parku, przejażdżka rowerowa, wieczorem - dyskoteka. Na Śląsku klubów jest mnóstwo - każdy znajdzie coś dla siebie. Dwie dziewczyny ze Strzelec Opolskich wybrały się na dyskotekę, by spotkać się ze znajomą parą z innego miasta.

- Para zaprosiła nas do lokalu - relacjonuje Lidia, jedna ze strzelczanek (pełne dane do wiadomości redakcji). - Zamierzałyśmy z koleżanką napić się trochę alkoholu, więc poprosiłyśmy kolegę, żeby zawiózł nas na miejsce, a potem odebrał po zabawie.

Spotkanie przebiegało spokojnie. Dziewczyny wypiły przy barze jednego drinka i wyszły na chwilę na zewnątrz, by zatelefonować do rodzin. Wróciły po kilku minutach. Na stole zobaczyły butelkę wódki i rozlany do szklanek sok. Zamówiła to towarzysząca im para.

- Chłopak i dziewczyna wypili szybko swoją porcję i poszli tańczyć - opowiada Lidia. - Od tego momentu zniknęli nam zupełnie z oczu. Obie napiłyśmy się wódki.

Lidia wypiła tylko łyk. Jej koleżanka opróżniła cały kieliszek jednym haustem i zaraz po tym zaczęła narzekać na kłopoty ze wzrokiem i złe samopoczucie. Powiedziała: „czuję się jak w zeszły piątek”. Tamtego dnia z tymi samymi znajomymi bawiła się na innej imprezie. Wtedy myślała, że jest to skutek przemęczenia, zwłaszcza, że po jakimś czasie dziwne objawy minęły.

Tym razem jednak było inaczej. Złe samopoczucie narastało. Lidia musiała wyprowadzić koleżankę na zewnątrz, ponieważ ta nie mogła już ustać na własnych nogach. Sama Lidia też zaczynała się czuć coraz gorzej.

- Serce kołatało mi jak oszalałe - wspomina. - Myślałam, że to ze zdenerwowania, ale z minuty na minutę objawy się nasilały...

Lidia znalazła w sobie jednak na tyle siły, by wrócić do lokalu i poprosić ochronę o wezwanie karetki.

- Przez kwadrans czekałyśmy na ambulans i nic. Nikt się nami nie zainteresował, nikt nie spytał o samopoczucie - żali się Czytelniczka. - Karetka nie przyjeżdżała, a obie z każdą minutą czułyśmy się słabiej. Słaniając się na nogach, znów poszłam do lokalu i wykrzyczałam ochronie, że potrzebuję pomocy. Nikt nie raczył nawet odpowiedzieć. Dopiero później jakaś pani się nami zainteresowała...

Strzelczanki posiadają dokument, według którego karetka została wezwana o godzinie 2336. Na miejscu była już 13 minut później. Lidia twierdzi, że prosiła o pomoc od godziny 2300.

Zespół ratowniczy, podejrzewając, że dziewczyny są zatrute narkotykami, chciał je zawieźć na oddział detoksykacji do Opola lub Sosnowca, ale w tym samym czasie na miejscu pojawiła się zawiadomiona o sytuacji siostra Lidii i samochodem prowadzonym przez znajomego zawiozła obie do szpitala w Strzelcach. Do rana Lidia z koleżanką leżały pod kroplówką.

U Lidii stwierdzono obecność amfetaminy i ecstasy. U drugiej dziewczyny jeszcze dodatkowo metamfetaminę.

Policja bada, klub się nie wypowiada

Lidia podejrzewa, że narkotyki do napojów, które wypiła z koleżanką, dodała im znajoma para. Obie dziewczyny ze Strzelec mają pretensje do obsługi dyskoteki o brak zainteresowania i opóźnioną reakcję na zgłoszenie.

Usiłowaliśmy potwierdzić, czy opisane zdarzenie w oczach właścicieli klubu przebiegło podobnie. Przedstawicielka dyskoteki w rozmowie telefonicznej zaprzeczyła najpierw, że coś takiego miało miejsce, potem przyznała, że być może doszło do wezwania karetki, ale odmówiła wypowiedzi do prasy. Wysłaliśmy też maila do biura klubu z prośbą o komentarz do opisanej sytuacji - niestety do momentu zamknięcia tego wydania „Strzelca” nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Policja potwierdza, że trwają czynności dochodzeniowe w sprawie, którą pani Lidia zrelacjonowała naszej redakcji.

Baw się bezpiecznie!

Ku przestrodze podajemy kilka zasad bezpiecznej zabawy na dyskotece:

1. Najlepiej wychodź na zabawę tylko ze sprawdzonymi przyjaciółmi. Umówcie się, że nawzajem będziecie pilnować sobie drinków.

2. Nie przyjmuj poczęstunku od nieznajomych osób. Jeśli ktoś chce postawić ci drinka, podejdź z nim do baru i obserwuj ruchy barmana.

3. Nigdy nie zostawiaj swojego drinka bez nadzoru - nawet jeśli wychodzisz tylko na chwilę, np. do toalety. Jeżeli choć na chwilę straciłeś drinka z oczu - nie dopijaj go. Wylej i kup nowy. Może to kosztowne wyjście, ale chodzi o twoje bezpieczeństwo.

4. Jeśli po wypiciu drinka poczujesz się źle, poproś kogoś, kogo dobrze znasz, żeby zawiózł cię do domu.

Romuald Kubik

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Święto niebieskiego munduru
Niebezpieczna droga
Lekarze wybiegli na boisko
Rondo lada dzień
Ujazd wchłonie Sławięcice?
W kwestii drogi nic się nie zmieniło
Stracił nogę, znalazł dom

Komentarze

Odpowiedz