fbpx Morderstwo sprzed lat | Strzelec Opolski

Morderstwo sprzed lat

Morderstwo sprzed lat

Artykuły : 

[img_assist|nid=5740|title=|desc=|link=popup|align=right|width=120|height=80]Przed laty była to głośna i niewyjaśniona zbrodnia. Dziś mało kto z mieszkańców gminy Izbicko wie, że w pobliskim lesie stoi kamień upamiętniający morderstwo sprzed 90 lat

Stało się to tuż po I wojnie światowej. Trzeciego marca 1920 roku, w lesie między Otmicami a Kamieniem Śląskim gajowy hrabiowski odbywał rutynowy obchód. Wiedział, że mieszkańcy okolicznych wiosek parają się kłusownictwem. Powojenna bieda była straszna i ludzie głodowali. Najgorszy był przednówek, kiedy to kończyły się zeszłoroczne zapasy, a nic jeszcze nie wyrosło. Mimo więc srogich kar, mieszkańcy wiosek wybierali się do lasu na nielegalne polowania.

Tego dnia gajowy Anton Skworz musiał nakryć kłusownika na gorącym uczynku. Padł strzał. Martwego leśnika znaleziono dopiero po wielu godzinach. Mimo śledztwa, nigdy nie udało się wykryć, kim był sprawca tej zbrodni. Hrabia Strachwitz, wdzięczny za wierną służbę gajowego, ufundował w tym miejscu pamiątkowy kamień. Wryto na nim inskrypcję w języku niemieckim: Anton Skworz Grafheger am 23. 3. 1920 in treuer Pflichterfüllung durch Mörderband gefallen (Anton Skworz, gajowy hrabiowski, 23 marca 1920 roku zabity podczas wiernego wykonywania obowiązków przez bandę morderców). Z czasem tragedia popadła w ludzką niepamięć. Nigdy nie udało się też znaleźć zabójcy.

Pomnik stał w tym miejscu do 1945 roku. Wtedy nieznani sprawcy przewrócili go tak, że napis był niewidoczny. Dopiero w 2005 roku Krzysztof Ralla, Karol Tomaszewski i Erich Szotka ustawili kamień na nowo. Ogrodzili go płotkiem i uporządkowali teren. Na płotku od niedawna znajduje się mała tabliczka w języku niemieckim.

Drugi rozdział tej tragedii miał miejsce w latach 60-tych. Na wapiennikach w Kamieniu Śląskim pracował człowiek, który na emeryturze dorabiał sobie jako stróż. Podczas nocnej zmiany powiedział koledze, że idzie się ogrzać przy piecach wapienniczych. Usiadł przy piecu i zasnął. Nie poczuł, kiedy od żaru zajęło się ogniem jego ubranie. Zaczął płonąć żywcem. Gdy ugaszono ogień, okazało się, że oparzenia są makabryczne. Starszy człowiek umierał.

Zanim umarł, zdążył jeszcze wyszeptać koledze z pracy swoją tajemnicę. To on 40 lat wcześniej zastrzelił gajowego Skworza. Ciężar tej zbrodni ciążył mu tak bardzo, że wyznał ją mimo cierpienia. Gdyby nie wypadek przy piecu wapienniczym, być może zagadka zabójstwa sprzed lat nigdy nie zostałaby rozwiązana.

PIOTR SMYKAŁA
ROMUALD KUBIK

Serdeczne podziękowania za cenne informacje dla Krzysztofa Ralli z Otmic

Komentarze

Odpowiedz