fbpx Młyn Noconiów | Strzelec Opolski

Młyn Noconiów

Młyn Noconiów

Artykuły : 
Numer wydania: 
Młyny wodne na rzece Rozmierz cz. I

W granicach wsi Grodzisko, na rzece Rozmierz, istniały trzy młyny wodne. Na tej samej rzece na południe od Grodziska stał młyn Noconia – jako pierwszy od strony źródeł rzeki. W sumie na tym krótkim odcinku cieku były aż cztery takie budowle.

Z przekazów ustnych wiadomo, że był też piąty młyn przy rzece Rozmierz – na Bregule. Stał we wschodniej części przysiółka. Jeszcze 1972 roku były po nim ślady. W tym roku rzeka została w tym miejscu przebudowana i resztki młyna, który należał do rodziny Bregula, zostały rozebrane.

MŁYN WODNY W ROZMIERZY – LISI/NOCON/NA ŁĄKACH

Był to najstarszy młyn na rzece Rozmierz. Istniał już zapewne w XVI wieku. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1665 roku. Przed hrabią Gustawem Colonną stawił się wtedy młynarz Martin Lischka, który prosił o wystawienie nowego dokumentu. Treść pisma było następująca:

Ja Gustavus hrabia świętego Cesarstwa Rzymskiego Colonna, Szlachetny Pan von i zu Feld, baron dóbr Strzelec Wielkich (Gross Strehlitz), Leśnicy (Leschnitz), skarbnik J.K. Mości Polski i Szwecji wyznaję niniejszym przed wszystkimi i wszystkich, komu potrzeba, że stanął przed mną Martin Lischka, mój młynarz z Rozmierzy (Gross Rosmierz), który uniżenie przedstawił, że doszło przez notorycznie niespokojne czasy do utraty posiadanego przez niego dokumentu na tamtejszy młyn, prosząc posłusznie o wystawienie innego i aby uwzględniając jego uniżoną prośbę w tym nie stracił. Żeby swoim spadkobiercom i dzieciom nadał mocy tego pisma zapewnił ze swego młyna w Rozmierzy (Gross Rosmierz) wraz należącą do niego z dawna ziemią orną, łąkami i kawałkami według woli i bez przeszkód mógł korzystać, podarować, zastawić, przenieść, sprzedać i zrobić z tym i dopuścić według swojego upodobania, jednak, aby nie wpłynęło to na należącymi zwyczajowo potrącenia, daniny i inne przywileje ten sam jak i późniejsi posiadacze w przyszłości jak od dawna na Michaela do mojego rentowego czynszu rolnego 3 śląskie talary, a 36 groszy, 4 kapłony, jedna miara ziarna, ćwierć maki pszenicznej, ćwierć prosa i ćwierć kaszy gryczanej mają przekazać, a potem jedną świnię utuczyć lub na utuczenia przeznaczyć 10 śląskich talarów, a 36 groszy do czego jednak świnia będzie mu dana, podatki i kontrybucje i inne założenia do równej wartości tamtejszego łanu do każdorazowego odprowadzenia są winni i zobowiązani, a do innych zobowiązań nie będą ciągani i zobowiązani, lecz tutaj całkowicie umieszczeni zostają.

Sporządzono dla wiadomości ogółu i świadomie zawieszonej pieczęci podpisano własnoręcznie.

Zamek w Strzelcach Wielkich

A. D. 1665

Graf Gustaff Colonna

Dokument ten wystawiono po wojnie trzydziestoletniej (1618-1648), w czasie której młyn i wioska były wielokrotnie plądrowane przez wojska. Wynika z niego, jaki stan majątku posiadał młynarz oraz, że młyn istniał dużo wcześniej.

W XVIII i XIX wieku młyn nazywał się Fuchs Mühle – Lisi Młyn. Po przejęciu młyna przez rodzinę Notzon, młyn nazywał się Notzon Mühle – Młyn Noconia. Po dojściu w Niemczech nazistów do władzy młyn, 1 listopada 1937 roku, został nazwany Wiesenmühle – Młyn na Łąkach. Nazwa ta przetrwała do 1945 roku.

W księdze wieczystej z dnia 1 maja 1723 roku młyn w Rozmierzy (Gross Rosmiers) opisano: Dziedziczne kupno młyna, który leży wprawdzie nad strumieniem źródłowym, który jednak przy dłuższym okresie suszy całkowicie wysycha. Posiada jeden obrót dla mąki i inny dla kaszy. Mieli rocznie 1 korców za 10 srebrnych groszy i 3 ½ korców za 12 srebrnych groszy.

W innym dokumencie wspomniane jest: Powyżej wsi tryska znana w Niemczech smaczna woda, przecina wioskę i prowadzi do kilku młynów, które wykorzystują wodę napędową. Woda jest miernikiem ponieważ wskazuje na lata urodzaju i w tym okresie całkowicie wysycha, w latach nieprzychylnych jednak strumień przybiera.

7 kwietnia 1793 roku o 4 rano w zabudowaniach młyna wybuchł wielki pożar. Z opisu zawartego w księdze kościelnej wynika, że mieszkańcy młyna wybiegli na podwórze. Żona młynarza z synem i służącą zaczęli ratować dobytek. Nieszczęśliwie wszyscy troje zginęli w płomieniach. Pogrzeb odbył się 8 kwietnia1793 roku. Ponieważ z ciał niewiele pozostało wszyscy zastali pochowani w jednej trumnie. W pożarze zginęli Francisca Brummer (lat 42), syn Joseph Brummer (lat 13) oraz służąca Julianna Dudek, córka Gregoriusa Dudek.

Zabudowania prawie całkowicie spłonęły, ale największą tragedią dla wszystkich była śmierć ludzi. Młynem po śmierci żony i syna nadal kierował Johann Brummer, który postarał się o odbudowę zabudowań. Po pewnym czasie przekazał młyn swojemu synowi Johannowi Casparowi Brummerowi, który był żonaty z Heleną z d. Zolka. Dochowali się sześciorga potomstwa. 15 grudnia 1808 roku właściciel młyna zmarł w wieku 44 lat na zawał serca. Przed śmiercią został zaopatrzony w sakramenty święte i prawdopodobnie wskazał swojego następcę. Został nim syn Andreas Brummer urodzony 30 listopada 1800 roku. Był niepełnoletni, więc młynem zarządzała Helena Brummer, jego matka. Dziedziczka młyna prawdopodobnie wyszła za mąż po raz drugi za Josepha Pürlik, który nie miał prawa do jej własności. Matka Andreasa zmarła na gorączkę 24 września 1812 roku, pozostawiając niepełnoletniego Andreasa pod opieką Josepha Pürlika. Młyn został przejęty przez Andreasa około 1821 roku. Zarządzał nim do 12 listopada 1851 roku, kiedy to młyn kupił Michael Nocon z Suchej (Suchau), syn Blasinsa Nocon i Marianny z d. Brummer, córki Johanna Brummer z Rozmierzy (Gross Rosmiers). Rodziny Nocon i Brummer były z sobą spokrewnione i dobrze się znały, co niewątpliwie miało wpływ na kupno młyna.

Michael Nocon był dwukrotnie żonaty. Z pierwszego małżeństwa, które zawarł 21 stycznia 1830 roku z Marią z d. Piossek (1809-1856), córką młynarza Franza z Suchej (Suchau) miał troje dzieci. Z drugiego małżeństwa zawartego 21 września 1858 roku z Marianną z d. Wieczorek, córką Johanna z Rozmierzy (Rosmiers) miał troje dzieci. Założył w swej posiadłości staw młyński, który zarybiano dwoma kopami karpi kupowanymi za cenę 6 talarów i 16 groszy srebrnych.

Notzonmühle, czyli Młyn Noconia 1 listopada 1937 roku został administracyjnie nazwany Wiesenmühle czyli Młyn na Łąkach. Była to ogólna akcja tzw. chrztów administracyjnych, prowadzona przez władze nazistowskie. Do II wojny światowej młyn pracował normalnie. W czasie wojny młyn był nieczynny, bo brakowało surowca. Zboże kierowano głównie na potrzeby wojska. Jednak w 1944 roku młyn uruchomiono ponownie. Sytuacja ludności cywilnej była bardzo trudna, brakowało żywności i coraz częściej mówiono o zbliżającym się froncie.

21 stycznia 1945 roku do wioski i młyna wkroczyły wojska sowieckie, które przy poszukiwaniu niemieckich żołnierzy i kosztowności splądrowały wszystkie zabudowania. Po przejściu frontu specjalnym transportem zabierano mężczyzn do pracy przy rozbiórce zakładów przemysłowych. Wiele osób dostało się w ten sposób do Związku Radzieckiego. Zabrano też Antona Noconia do rozbiórki zakładów przemysłowych w Gliwicach – Łabędy (Gleiwitz – Labend). Tuż przed wywózką na Kaukaz udało mu się, pod eskortą żołnierzy radzieckich, odwiedzić Rozmierz i pożegnać się z najbliższymi.

Pod nieobecność męża młynem kierowała do 1947 roku Charlotta. Kiedy władze komunistyczne obłożyły działalność prywatną dużymi podatkami, zrezygnowała z prowadzenia młyna. Anton Nocon wycieńczony i schorowany powrócił do domu w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia - 26 grudnia 1949 roku.

Z powrotu do rodzinnej wsi cieszył się tylko kilka lat. Zmarł 26 sierpnia1952 roku. Jego rodzina zaczęła z powodzeniem uprawiać ziemię i hodować zwierzęta. Charlotta Nocon zmarła 22 lipca 1987 roku w wieku 74 lat. Obecnie na terenie młyńskiej posiadłości funkcjonuje gospodarstwo rolne Beaty i Antoniego Noconiów, którzy ciężką pracą uzyskali bardzo dobre wyniki, za co otrzymali wiele nagród.

PIOTR SMYKAŁA

Romuald Kubik

Komentarze

Portret użytkownika Browarek
Wysłane przez Browarek (niezweryfikowany) w 6 Grudzień, 2010 - 23:09

Historia piekana , ale po co wtracac tutaj niemieckie nazwy sugerujac , ze juz od XVII wieku do konca II wojny swiatowej byly to tereny niemieckie.

Portret użytkownika Potomek
Wysłane przez Potomek (niezweryfikowany) w 16 Styczeń, 2013 - 15:06

Bardzo interesujaca historia o rodz. Nocon.
Szczegolnie dla mnie, poniewaz moja babcia (nigdy jej nie poznalam) jest urodz. NOCON (Sierakow+Lubecko). Wiem o "moich Noconiach" niewiele, kilka razy przeprowadzali sie i tak zanikly ich korzenie.
Moze ktos, cos wie??
Serdecznie pozdrawiam - Ilona

Odpowiedz