Matejki - zapomniana ulica

Matejki - zapomniana ulica

Artykuły : 
Numer wydania: 

Tuż przed długim weekendem, w piątek, 28 kwietnia, w jednej z kamienic przy ulicy Matejki w Strzelcach Opolskich doszło do zapalenia się sadzy w kominie.

- Poczułam wielki smród, popatrzyłam na czujnik dwutlenku węgla, wartości wzrosły, poszłam do piwnicy, dotknęłam komina, był bardzo gorący i wydobywało się z niego syczenie. Podejrzewałam, że mogło dojść do zapalenia się sadzy, dlatego wezwałam straż pożarną - relacjonuje mieszkanka kamienicy.

Strażacy po przyjeździe na miejsce zdarzenia potwierdzili jej obawy - w budynku doszło do zapalenia się sadzy w kominie.

- Mamy już tego dosyć, wszystko tu się sypie. To już nie pierwsza taka sytuacja, wcześniej było rozszczepienie komina, jak się odkręcało wodę, to kopał prąd. W łazience zwisają kable, pracownicy spółdzielni mówią mi, że tak ma być, żeby dobrze działało. Nic nie możemy zrobić, jak tylko wyremontujemy coś w mieszkaniu, to zaraz jest awaria, która niszczy naszą pracę. Wielokrotnie zwracaliśmy się do spółdzielni, żeby zapewnili nam godziwe warunki do życia, przecież tak samo płacimy czynsz jak inni - dodaje kobieta. - W klatce schodowej czuć stęchlizną, a w domu wszędzie pojawia się pleśń.

- Wielokrotnie prosiliśmy o zrobienie nam podwórka, dzieci nie mają się gdzie bawić. Zamiast bawić się w piaskownicy, z nudów grzebią w ziemi. Gdy pada deszcz, przed budynkiem jest wielkie bajoro, nie da się suchą stopą wejść do mieszkań - dodaje Wiktor Sprecher, mieszkaniec kamienicy. - Studzienki od wielu lat są zapchane.

Mieszkańcy przyznają, że jest im wstyd mieszkać w takim budynku.

- Inne bloki zarządzane przez spółdzielnię są ładnie odmalowane, mają zadbane skwery - podsumowuje mieszkanka. - A Matejki to zapomniana część miasta.

- Po pożarze zabroniono mi palić w piecu do wtorku, bo to długi weekend, obiecano mi, że drugiego maja na pewno ktoś przyjdzie ze spółdzielni i rozwiąże problem - nikt nie przyszedł - kontynuuje mieszkanka. - Teraz w domu jest 13 stopni, nie ma ciepłej wody. Mam małe dzieci, jak długo ma trwać taka sytuacja? Dzwoniłam do spółdzielni, nikt nie odbierał, w końcu tam pojechałam i co słyszę - długi weekend majowy, proszę czekać do czwartku. W jakim my świecie żyjemy? - mówi zbulwersowana. - Próbowałam wraz z dziećmi dogrzać się piecykiem elektrycznym, ale jak tylko go włączałam, wybijało korki...

- Budynek przejęliśmy w latach 90., był kompletnie zrujnowany. Wtedy spółdzielnia zainwestowała w niego bardzo duże pieniądze - tłumaczy prezes spółdzielni Piotr Bomba. - Przeprowadziliśmy kapitalny remont dachu, ustawiliśmy nowe kominy, wymieniliśmy całkowicie instalację elektryczną w klatkach schodowych. Na dzień dzisiejszy nie planujemy tam żadnych inwestycji, poza wymianą komina, który faktycznie nie nadaje się już do użytku. Na dniach wyłonimy firmę, która podejmie się tego remontu - mówi. - Do tego czasu jedna lokatorka nie może korzystać z pieca. Oczywiście może liczyć na naszą pomoc w postaci grzejników elektrycznych czy usługi elektryka - dodaje.

Warto, by spółdzielnia i mieszkańcy wspólnie zastanowili się, jak polepszyć jakość życia na Matejki. Tak jak jest - dalej być nie może!

Beata Baryga

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Groźne dachowania
Uwaga na pszczoły
Przemycają narkotyki do więzienia
Takie duże starostwo, a kartą nie zapłacisz...
Dyszka za każde okrążenie
Krzysztof ma już wózek!

Odpowiedz