Masz prawo odmówić!

Masz prawo odmówić!

Artykuły : 
Numer wydania: 

Zwykle zaczyna się od odebrania telefonu. W większości przypadków osoba dzwoniąca zachwala produkt, zapewnia, że cena za wysokiej jakości garnki czy noże, lepsze usługi telekomunikacyjne, lecznicze koce, etc. jest okazyjna. Telemarketerzy bywają tak natrętni, że często zgadzamy się na kupno zaoferowanego towaru, podajemy swój adres, a niedługo po tym pod naszymi drzwiami pojawia się kurier z paczką lub umową na usługę.

- Mamy prawo nie przyjąć takiej przesyłki - informuje Małgorzata Płaszczyk-Waligórska, powiatowy rzecznik praw konsumenta w Strzelcach Opolskich. - To, że nie odbierzemy danego towaru, jest wpisane w ryzyko przedsiębiorcy. Nawet, gdy przez telefon zgodziliśmy się na ofertę, to musi to być potwierdzone naszym podpisem na trwałym nośniku. Jeśli klient podpisał odbiór towaru, to ma prawo go zwrócić w terminie do 14 dni i żądać zwrotu pieniędzy. W tym samym terminie możemy odstąpić od podpisanej umowy - wyjaśnia. - Są jednak pewne wyjątki – ostrzega.

W przypadku towaru kosztującego poniżej 50 zł, który zakupiliśmy poza siedzibą przedsiębiorcy, nie możemy go oddać. Zwrotowi nie podlegają też towary odpakowane, które straciły przez to swoją wartość, np. soczewki kontaktowe czy przedmioty związane z higieną osobistą. Odstąpić od umowy nie można również wtedy, gdy towar szybko ulega zepsuciu lub ma krótki termin przydatności do użycia (np. owoce, warzywa, nabiał itp.).

W ostatnim czasie nasi Czytelnicy informują nas o kurierach, którzy pukają do ich drzwi, oferując apteczki za 38 zł. Wiele osób towaru tego nie zamawiało, zdarzali się jednak klienci, którzy dali się przekonać przez telefon i zamówili.

- W grudniu zadzwoniła do mnie jakaś pani, nie wiem skąd miała mój telefon... Przekonywała, że muszę mieć w domu apteczkę. Zgodziłam się na odczepnego. Kiedy przemyślałam sprawę i stwierdziłam, że nie potrzebuję takiego sprzętu, próbowałam się skontaktować z firmą, by anulować zamówienie, ale nikt nie odbierał. Na początku stycznia przyjechał kurier, straszył, że za nieodebranie przesyłki będę musiała zapłacić karę w wysokości 400 zł - denerwuje się kobieta. - Dopiero po interwencji mojego syna kurier odpuścił i odjechał.

Co zrobić, gdy znajdziemy się w podobnej sytuacji?

- Przede wszystkim nie możemy wierzyć we wszystko, co mówią przedstawiciele handlowi czy kurierzy. Gdy niczego nie zamawialiśmy - nie przyjmujmy żadnych przesyłek i niczego nie podpisujmy! Nawet, gdy dostawca prosi o podpisanie odmowy przyjęcia towaru! Nie mamy takiego obowiązku, a może się okazać, że złożyliśmy parafkę pod umową, która nas zobowiązuje do czegoś, czego nie chcemy! - radzi Małgorzata Płaszczyk-Waligórska.

Do rzecznika praw konsumentów najwięcej skarg wpływa na umowy zawarte na usługi telekomunikacyjne. Klienci skarżą się, że zostali wprowadzeni w błąd przez operatorów.

- W 2015 roku miałam aż 380 takich zgłoszeń, z czego 76 dotyczyło jednej firmy - wylicza rzeczniczka.

Przed transakcjami zawieranymi przez telefon, na pokazach czy pod drzwiami naszego domu przestrzega też policja:

- Szczególną ostrożność należy zachować podczas kontaktów z osobami odwiedzającymi nas w domu, w zakładzie pracy, czy też zaczepiającymi nas na ulicy - radzi Paulina Porada ze strzeleckiej komendy policji. - Przed zawarciem umowy warto sprawdzić, czy ktoś nie podszywa się pod jakąś firmę, zasięgnijmy też opinii u innych o towarze, który chcemy zakupić, poprośmy o pisemną ofertę, którą skonsultujemy z rodziną. Jeżeli podejrzewamy, że doszło do oszustwa, zgłośmy się od razu na policję - mówi Porada.

BB

Odpowiedz