Marzenia w małym miasteczku

Marzenia w małym miasteczku

Artykuły : 
Numer wydania: 

Zaproszono mnie na warsztaty teatralne do kinoteatru w Zawadzkiem. Ich pomysłodawczynią jest Małgorzata Rabicka, a instruktorkami młode aktorki teatralne, animatorki kultury z Łodzi, Wrocławia i Kalisza. Kiedy weszłam na salę, moją uwagę przykuły buty: dziesiątki par butów leżących na brzegu sceny. Najpierw pomyślałam: pewnie dzieci są boso, ale nie. Dziecięce stopy były ubrane, a obuwie na scenie zdecydowanie za duże na ich małe nogi.

Buty okazały się elementem scenografii w przedstawieniu „Hutniczy bu(n)t

w teatrze”, jakie przygotowywali uczestnicy warsztatów. Buty były symbolem pracy, ale też instrumentem wybijającym rytm. Cały intrygujący podkład dźwiękowy etiudy budowały właśnie podeszwy i niezwykły instrument: GM etno tank drum, na którym grała Agnieszka Pawlec.

Za ruch sceniczny odpowiadała Monika Pluta, a za aranżacje aktorskie Aneta Pawlak.

- W naszym przedstawieniu nie używamy słów, nie ma w nim gwiazd - wyjaśnia Pawlak. - Dzieci mają być równe i stworzyć zgraną grupę.

Jedynymi rekwizytami w przedstawieniu były latarki, buty i dwa prześcieradła. Człowiek był najważniejszy. Zaproszone aktorki chciałby przekazać dzieciom, że inność, indywidualne podejście do życia nie jest niczym złym i z taką postawą także można stać się członkiem zespołu.

- Taniec to nie tylko szpagaty i obroty - mówi Monika Pluta. - Chcemy, żeby uczestnicy wyczuli swoje ciała i ich możliwości, nauczyli się improwizować, ruszać inaczej. Nikt tańcząc nie powinien myśleć o tym, jak wygląda, tylko być z sobą i muzyką.

Aktorki podkreślają, że dźwięk to element naszego codziennego życia.

- Dlatego w przedstawieniu stawiamy na muzykę na żywo, płynącą z serc artystów - wyjaśnia Agnieszka Pawlec. - To, co tworzymy z tymi dziećmi, byłoby niemożliwe z żadną inną grupą, bo każdy tu daje coś od siebie.

Po trzech dniach intensywnych warsztatów, na które nikt się nie spóźniał i na których nikt się nie nudził, powstała kilkunastominutowa etiuda bazująca na dziedzictwie kulturowym i życiu Zawadzkiego. W czwartek po południu przyszło ją obejrzeć wielu mieszkańców miasta i przekonali się, że wszędzie można spełniać swoje marzenia, nawet w małych miasteczkach.

- Za chwilę stąd wyjedziemy, jesteśmy dla tych dzieci kimś z zewnątrz, kto pokazuje coś nowego - mówi Agnieszka Pawlec. - Nie chcemy jednak być wzorami do naśladowania, a dać im narzędzia i nowe doświadczenia.

Idea warsztatów przypadła do gustu dzieciom, rodzicom, ale też władzom miasta. Najprawdopodobniej taka forma przygody z teatrem będzie kontynuowana zimą.

MM

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Można jeździć po chodniku?
Piasek to ich żywioł
Płać plastikiem
Będzie cieplej
Elastyczne wakacje

Komentarze

Odpowiedz