Lek „na reklamę”

Lek „na reklamę”

Artykuły : 
Numer wydania: 

Nasza Czytelniczka od dawna jest emerytką. Ma dużo czasu na czytanie kolorowych czasopism. Niestety, choruje, dlatego interesuje ją wszystko, co związane ze zdrowiem i leczeniem.

 

- Niemal w każdej kolorowej gazetce natrafiam na reklamy specyfików, które kosztują po 300-400 zł, a są rozdawane za darmo - mówi pani Elżbieta. - Dla pierwszych 130 albo 240 osób, które zadzwonią pod wskazany numer telefonu, lek jest refundowany. Kto go refunduje? Czy to aby nie nowa metoda wyłudzania od ludzi pieniędzy? Kiedyś było „na wnuczka”, teraz na darmowe leki? - zastanawia się. - Przekonałam się już, że takie chwyty są po to, by klient wykupił całą serię leków. Czy to jest nabieranie chorych? - pyta.

 

Poprosiliśmy rzeczniczkę konsumentów Małgorzatę Płaszczyk-Waligórską o zbadanie sprawy. Pani rzecznik się jej przyjrzała i stwierdziła:

 

- Konsumentka ma rację. Trzeba uważać na takie ogłoszenia - ostrzega rzeczniczka konsumentów. - Te reklamy mają skłonić odbiorców do zrobienia większego zamówienia. Wówczas otrzymają coś gratis. Na niektórych ogłoszeniach można wyczytać drobnym drukiem, że darmowy produkt jest do odebrania przy zamówieniu pełnej kuracji, a więc całej serii - jak zauważyła Czytelniczka. W tym rzecz - żeby złapać klienta. Dlatego najlepiej zachować ostrożność i zawsze czytać tekst napisany drobnym drukiem lub szczegółowy regulamin, na który powołuje się ogłoszeniodawca. Może się zdarzyć, że podpisując odbiór tylko pierwszej bezpłatnej przesyłki, tak naprawdę podpiszemy zamówienie większej partii - przestrzega Małgorzata Płaszczyk-Waligórska.

 

Dla starszych ludzi, schorowanych, każdy nowy lek to nadzieja na ulgę w bólu. Nie zawsze stać ich na skuteczną kurację, dlatego ogłoszenie o darmowym leku traktują z wielką nadzieją, że go otrzymają. Do tego seniorzy zwykle miewają kłopoty ze wzrokiem i nie wszystko są w stanie przeczytać. Apelujemy więc do ich bliskich, żeby pomogli doczytać treść ogłoszenia zapisaną malutkimi literami. Szkoda narażać seniorów na rozczarowanie i koszty.

 

JK

 

 

 

Odpowiedz