fbpx Ładny minister i brzydki aptekarz | Strzelec Opolski

Ładny minister i brzydki aptekarz

Ładny minister i brzydki aptekarz

Artykuły : 
Numer wydania: 

Jeśli w aptece przez dłuższy czas brakuje jakiegoś leku, niekoniecznie musi być to wynikiem złego funkcjonowania rynku. Radio Tok FM odkryło właśnie nowy proceder: medykamenty przeznaczone dla polskich pacjentów coraz częściej trafiają do Europy Zachodniej. Redystrybucją zajmują się same apteki, choć takie postępowanie jest niezupełnie zgodne z prawem. Ale przykład idzie z góry. Ustalenia reporterów radiowych zbiegły się w czasie z informacją, jak nagina się prawo na najwyższych szczeblach władzy.

Każdy minister może mieć kilku podsekretarzy stanu, lecz tylko jednego sekretarza stanu z pełnią uprawnień do zastępowania ministra. Tak nakazuje ustawa. Minister finansów Jacek Rostowski i minister gospodarki Janusz Piechociński zafundowali sobie jednak po drugim sekretarzu, opierając się na ekspertyzie Rady Legislacyjnej sprzed kilku lat, że w sytuacjach wyjątkowych można powołać pełnomocnika rządu w randze sekretarza. Nie wiadomo, jakież to wyjątkowe okoliczności dotknęły resorty obydwu polityków. Poza tymi, że powołani w ten sposób urzędnicy mają wyższe pensje od podsekretarzy, a do tego, będąc posłami, mogą nadal pobierać diety zwolnione z podatku dochodowego.

W kwestii leków mamy natomiast do czynienia z pewnego rodzaju stanem nadzwyczajnym. Wynika on z faktu wprowadzenia nowej ustawy refundacyjnej, która obniżyła marże handlowe dla hurtowni leków i dla aptek. Z drugiej strony - średnia cena lekarstw, zwłaszcza tzw. innowacyjnych, jest w Polsce niższa aż o 59 proc. w porównaniu z cenami w Europie Zachodniej. To wystarczająco duża różnica, żeby znaleźć dodatkowe źródło dochodów.

Radiowi reporterzy ustalili, że w aptekach najczęściej brakuje nowoczesnych leków na cukrzycę i astmę, a nawet medykamentów onkologicznych, mimo że są produkowane w ilościach, które powinny zaspokoić potrzeby polskiego rynku. Ta część produkcji ma ściśle określoną cenę - oczywiście stosunkowo niższą niż partie tych samych lekarstw, które nabywają hurtownie z przeznaczeniem na eksport. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Służby zajmujące się kontrolą rynku farmaceutycznego oraz ściganiem przestępstw coraz częściej wykrywają praktyki określane jako mechanizm odwróconego łańcucha. Właściciele aptek kupują po prostu leki u jednego hurtownika, żeby odsprzedać je innemu, który następnie kieruje je na eksport. Podobne przypadki wykryto również w szpitalach. Zjawisko nasila się do tego stopnia, że policja, prokuratura, inspektorzy farmaceutyczni i CBA zjednoczyli niedawno siły w celu walki z procederem, który - według reporterów radiowych - ma co najmniej znamiona balansowania na granicy prawa. Ministerstwo zdrowia przygotowuje natomiast zmiany w ustawie refundacyjnej, które mają ten proceder powstrzymać.

Trzeba tylko zauważyć jedno dużo ALE. W przypadku, gdy ministrowie Rostowski i Piechociński obchodzą ustawowe przepisy, były minister sprawiedliwości, prof. Zbigniew Ćwiąkalski, mówi, że postępują może nieładnie, ale przecież co nie jest prawem zabronione, to jest dopuszczalne. I nikomu nie przychodzi do głowy, żeby zdzielić panów ministrów po paluszkach, czyli tak zmodyfikować ustawę, aby uniemożliwić politykom balansowanie na granicy prawa. Mamy więc znów dwie Polski: jedną dla tych, którzy prawo stanowią i drugą dla tych, którzy mogą być ścigani, jeśli spróbują wykorzystać luki w przepisach.
Karol Cebula

Komentarze

Portret użytkownika jacek
Wysłane przez jacek (niezweryfikowany) w 18 Czerwiec, 2013 - 17:31

Panie Karolu,obejście prawa nie jest tak groźne dla gospodarki i budżetu jak jego łamanie,a to występuje nagminnie zwłaszcza w firmach usługowych.Pamiętam przypadek kiedy chciałem wyremontować mieszkanie.Pierwsze pytania do wykonawcy remontu o cenę usługi spotkało się z odpowiedzią" to zależy czy chcę fakturę czy nie"Jakiej odpowiedzi udzieliłem nie napiszę.

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 23 Czerwiec, 2013 - 16:26

Może tak lepiej zainteresować się lokalnymi problemami, np. jakie premie otrzymała załoga odpowiedzialna za turlanie się w błocie podczas dni miasta?
A po następnych - wierzmy - że wygranych wyborach dokładnie jej się przyjrzeć, bo chodzą słuchy, że jest ona mocno dysfunkcyjna.

Odpowiedz