fbpx Krwawy styczeń cd. | Strzelec Opolski

Krwawy styczeń cd.

Krwawy styczeń cd.

Artykuły : 
Numer wydania: 

OTMICE
Na początku lat 30. zaczęto w Niemczech wdrażać szeroko zakrojone plany rozbudowy infrastruktury wojskowej. W związku z tym rodzina Strachwitz musiała oddać państwu spory teren pod budowę lotniska. Wykorzystano je później do startu maszyn, które jako jedne z pierwszych zaatakowały teren Polski. Lotnisko działało nieprzerwanie do czasu wkroczenia Armii Czerwonej.

W sobotę, 20 stycznia 1945 roku, uczniowie pożegnali nauczyciela miejscowej szkoły. Ewakuacja lotniska trwała od kilku dni. Wywożono cały sprzęt strategiczny. Ostatnia grupa obsługi wyjechała w niedzielę w godzinach przedpołudniowych. Nie mieli szczęścia. Nie zabił ich nadchodzący front, ale awaria samolotu, który runął i stanął w płomieniach. Nikt z pasażerów samolotu się nie uratował. Zamieszanie było tak wielkie, że pozostawiono ciała własnemu losowi. Mieszkańcy pochowali je dopiero na rozkaz sowietów po przejściu frontu.

Zanim to nastąpiło, w niedzielne popołudnie mieszkańcy Otmic otrzymali rozkaz ukrycia się w piwnicach. O godzinie 1300 usłyszeli detonacje ładunków podłożonych na lotnisku. Krzysztof Ralla wspomina, że były tak silne, że obawiali się uszkodzenia samych domów. Między eksplozjami ojciec wraz z braćmi wychodzili, by sprawdzić, czy nic się z domem nie stało. Ludzie z piwnic wyszli dopiero po zmroku.

Widok był przerażający. Nad lotniskiem unosiła się łuna oświetlająca okolicę i wszędzie snuły się dymy. Po naradzie mieszkańcy miejscowości weszli do sali wiejskiej, gdzie niemiecka armia urządziła magazyn. W opuszczonym budynku znaleźli wiele przydatnych rzeczy - między innymi naftę, świece, pościel i koce. Potem poszli na lotnisko.

Nie wszystkie budynki zostały zniszczone. Niektóre baraki ocalały. Zniszczenia uniknął też magazyn żywności. Mieszkańcy zaopatrywali się na przyszłość, jak mogli, a dzieciarnię bardziej interesowały inne znaleziska - scyzoryki, latarki, karty do gry... Niektórzy wykorzystali okazję, by wyżyć się na portretach Hitlera i Göringa.

Okazało się, że to nie koniec planowych zniszczeń. Około południa przyjechali w umundurowaniu zimowym (ubrani na biało) żołnierze niemieccy i znów zaczęli wysadzanie. Mieszkańcy uciekli i już nie wrócili na lotnisko.

Pierwsze czołgi sowieckie zjawiły się w Otmicach 23 stycznia 1945 r. około godziny 1000. Co ciekawsze dzieci jakoś wywinęły się spod opieki starszych i pobiegły je zobaczyć. Ujrzały siedzących na nich skulonych z zimna żołnierzy z pepeszami gotowymi do strzału. W pewnej chwili jeden z nich podniósł broń i zaczął celować do dzieci, co skutecznie wyleczyło je ze wścibskości. Przerażone pouciekały do domów.

Czołgi wjechały do wsi. W pobliżu lotniska przebywał syn ze swoim ojcem niepełnosprawnym od urodzenia. Rodzina mieszkała na poddaszu domu, w którym mieściła się karczma, sklep i sala biesiadna. Czołg zatrzymał się przed synem i jego ojcem i jeden z żołnierzy zaczął się o coś wypytywać. Kiedy nie mogli się dogadać, przystawił ojcu karabin do głowy i pociągnął za spust. Działo się to na oczach syna, który uciekł do Rallów i powiedział co się stało. Zabity osierocił dziewięcioro dzieci. Potem jego zwłoki przewieziono na saniach i złożono do stodoły.

Wdowa jak najszybciej wzięła to co najpotrzebniejsze i wyprowadziła się z dziećmi do matki. Nazajutrz dom, w którym mieszkali, już się palił. Oprócz tego spłonął też dworzec kolejowy Kamień Śląski i dwa domy przy stacji. We wsi sowieci spalili szkołę.

Rosjanie postanowili w Otmicach odpocząć. Potrzebowali wszystkiego - noclegu i jedzenia. I to brali. Wchodzili po kilkunastu do domów i zajmowali pokoje właścicieli. W domu Rallów część położyła się w łóżkach, reszta na podłodze. Spali tak do południa i ugotowali coś ze znalezionych zapasów. Jeden z sowietów nie miał nawet swojej menażki, więc przełożył swoją porcję do baranki, którą ściągnął z głowy. Wywołało to powszechną wesołość. Gospodyni, widząc to, dała mu talerz i łyżkę, a ten podziękował.

Kilka dni później pod dom Rallów podjechał oficer w asyście kilku żołnierzy. Pytał o „chadziaja”. Ponieważ nikt nie znał tego słowa, długo nie mogli się dogadać. W końcu młynarz domyślił się, że chodzi o właściciela i na wszystkich padł blady strach. Jeżeli sowieci uznają ich za kapitalistów, mogą od razu rozstrzelać. Gestami więc pokazali, że chadziaje to nie oni. Chadziaj ma wielgachny brzuch i pali cygaro, a oni są tylko prostymi robotnikami. Skończyło się na tym, że oficer kazał im zmielić zboże na mąkę, z którego w piekarni mają wypiec chleb dla żołnierzy.

Piekarnię obstawiono wartownikami a mieszkańcy zajęli się pracą. Kiedy skończyły się zapasy, żołnierze przywozili zboże z gospodarstw zza Odry opuszczonych przez właścicieli. Chleb trafiał tylko do żołnierzy. Miejscowi musieli godzinami czekać w kolejkach, by dostać choć kawałek. Taka sytuacja trwała do sierpnia.

W połowie lutego mieszkańcy, głównie matki z dziećmi i starcy, zostali skierowani do oczyszczania lotniska. Mieli przygotować je do potrzeb lotnictwa rosyjskiego.

W Otmicach ukrywali się uchodźcy. Dwie osoby z Mikołowa jakiś czas kryły się w Tarnowie Opolskim w stodole u Knosali. Po przejściu frontu przyszły do Otmic. Ludzie dali im ubrania. Ludzie ci mogli przetrzymać następne dni, po czym ruszyli znów do Mikołowa. Miało to niespodziewane konsekwencje. W 1946 roku władze polskie chciały wysiedlić z Otmic kilka rodzin niemieckich. Uratowani mikołowiczanie dowiedzieli się o tym i jakimś, sobie tylko znanym sposobem, zapobiegli ich wysiedleniu.

Mieszkańcy Otmic internowani przez żołnierzy radzieckich:
• Emanuel Mo[a]ndelka ur. w 1907 r. Przebywał w Świdnicy
• Franz Niedworok ur. w 1904 r. Przebywał w Świdnicy
• August Ralla przebywał w Dzierżoniowie, a potem Strzelcach Wielkich, wrócił do Otmic.
• Filip Mandelka

W obozie pracy w Łabędach przebywali między innymi:
• Tomas Konieczny ur. 18 września 1900 r.
• Konrad Pacula ur. 8 listopada 1903 r.
• Theodor Rygol ur. 27 marca 1903 r.
• Vincent Gatner ur. 17 lipca 1908 r.

SUCHODANIEC
Zanim przejdziemy do wydarzeń ze stycznia 1945, odrobina odleglejszej historii. Majątek należał do rodziny von Strachwitzów.

Podczas III powstania śląskiego w Izbicku powstańcy zniszczyli pałac, chlewnię, stodołę, dwa piece do wypalania wapna i kominy. Żeby je odbudować Strachwitzowie zadłużyli się jeszcze bardziej i rat nie mogli już spłacać z zysków z gospodarstwa. Postanowili więc je sprzedać, a nowym właścicielem okazało się Górnośląskie Towarzystwo Ziemskie, które zdecydowało się na wydzielenie i budowę od podstaw 16 gospodarstw rodzinnych.

W 1933 r. łąki przekształcono w pola uprawne, a rok później wybudowano nowe domy i nowoczesne zabudowania gospodarcze wzdłuż dzisiejszej ul. Kadetów Lwowskich. Miały doprowadzoną wodę i energię elektryczną. Gospodarstwa miały od 10 do 20 ha powierzchni. Dodatkowo zaadaptowano budynki majątku dla 11 gospodarstw jednorodzinnych.

Wprowadziło się tutaj 19 rodzin z Westfalii i 8 rodzin śląskich. Nowi rolnicy wprowadzali własne sposoby uprawy i stali się wzorem dla okolicznych mieszkańców. Używano w nich m.in. ciężkich koni pociągowych i elektrycznych młocarń.

Na dwa dni przed przyjściem frontu właściciele tych gospodarstw spakowali się i na furmankach opuścili swoje domy. Nigdy tu już nie wrócili. Pozostawili żywy inwentarz, który niekarmiony i niedojony powoli zdychał. W czasie tragicznego stycznia 1945 r. niektórzy mieszkańcy Otmic i Henrykowa starali się dokarmiać wygłodniałe zwierzęta. Przeszkadzał w tym brak prądu i wody.

Podczas jednej z takich wypraw mieszkanka Otmic znalazła w oborze niemieckiego żołnierza, działo się to już w kilka dni po wkroczeniu sowietów. Żołnierz był przemarznięty i skrajnie wyczerpany. Z narażeniem życia przewiozła go pod słomą na wozie w kobiecym przebraniu i ukryła we własnym domu. Żołnierz niedługo potem zmarł. Przed śmiercią powiedział, że pracował przy obsłudze lotniska. Nazywał się Theodor Bochenek i starał się przedostać do swojej rodziny w Zabrzu. Został pochowany na małym cmentarzu w Otmicach-Henrykowie.

HENRYKÓW
Jak pokazuje ta historia - wśród samych mieszkańców znajdowały się różne typy. Jeden z nich po wkroczeniu Armii Czerwonej oświadczył wszem i wobec, że teraz on tutaj jest królem i jeżeli kogoś wskaże, to sowieci go zabiorą. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Zadenuncjował kilku ludzi i 13 lutego „zaproszono” ich na przesłuchanie. Było to trzech mężczyzn i kobieta. Niedługo potem zaciągnięto ich na skraj lasu i rozstrzelano. Nie wiadomo, jaki był powód. Mieszkańcy Henrykowa ciała odnaleźli po tygodniu. Córka zabitych rodziców przewiozła zwłoki do wsi. Z prostych desek zbito trumny i pochowano ich na miejscowym cmentarzu. Oprócz nich i opisywanego wcześniej żołnierza pochowano tu także nieznanego żołnierza z Bawarii oraz radziecką sanitariuszkę.

PIOTR SMYKAŁA, ROMUALD KUBIK

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 19 luty, 2013 - 17:56

Wojna to nie herbatka u cioci na imieninach. Dobrze że panowie publicyści nie omijają tego tematu . To że Rosjanie brali odwet na ziemiach
Rzeszy to fakt niezaprzeczalny , tylko należy przy okazji podać fakty co robił Wermacht na terenach Rosji radzieckiej w latach 1941 - 1944.

Portret użytkownika BUBU
Wysłane przez BUBU (niezweryfikowany) w 19 luty, 2013 - 18:32

Poruszmy tez temat co robily Rosjanie na naszych terenach i Niemieckich.... Czy kolega wie o tym ze Oswiecim po tym jak go "wyzwolono" Rosjanie nadal "nekali" i MORDOWALI w nim Polakow i nie tylko? Temat bardzo delikatny i TABU dla Polakow....

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 19 luty, 2013 - 18:54

Kolego Bubu o tym wie każdy kto w minimalnym stopniu iteresuje się historią . Chciałbym jeszcze raz podkreślić fakt ,że to Wermacht wpierw dał przykład swojej " waleczności " na wschodzie ( przede wszystkim wydzielone jednostki SS) czego efektem były późniejsze działania Armi Czerwonej wkraczającej na teren Rzeszy w 1945 r .

Portret użytkownika heniuś
Wysłane przez heniuś (niezweryfikowany) w 19 luty, 2013 - 19:44

A ja wiem również ,że działania "walecznej"Armii Czerwonej ,były również na wschodzie,bez "wcześniejszego efektu"działań wojsk polskich.

Portret użytkownika BUBU
Wysłane przez BUBU (niezweryfikowany) w 21 luty, 2013 - 18:14

No to malo wiesz! To minimum wiedzy historycznej wlasnie niektorych ogranicza do tego stopnia ze az przykro....
Podyskutujemy gdy dorosniesz.

Portret użytkownika heniuś
Wysłane przez heniuś (niezweryfikowany) w 21 luty, 2013 - 20:10

Niestety już nie dorosnę,raczej szykuję się do przejścia "na drugą stronę" i na szczęście!Bo z takim burakiem nie będę musiał dyskutować. PS.Czytania ze zrozumieniem w szkole już nie uczą?

Portret użytkownika BUBU
Wysłane przez BUBU (niezweryfikowany) w 22 luty, 2013 - 19:38

I to wszystko? Niewiele tego! Wiesz, niektorzy musza umrzec jako niedojrzali intelektualnie.... Dojzyj, masz jeszcze czas a wtedy podyskutujemy i nie obrazaj bo bedzie ci to kamieniem na mogile!

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 19 luty, 2013 - 22:07

Mam prośbę do panów redagujących materiały związane z historią Strzelec Opolskich dotyczącą społeczności żydowskiej . Przed wojną w Strzelcach Wielkich funkcjonowała synagoga ( dzisiaj sala gimnastyczna na placu Żeromskiego).W mieście musiało żyć kilkadziesiąt jak nie kilka setek ludzi wyznania mojżeszowego. Proszę napisać co się z tymi ludźmi stało , przecież nie polecieli na księżyc . Kto był odpowiedzialny za ich zniknięcie ? Tylko nie piszcie że faszyści bo takiej nacji nie znam . Proszę napisać i nazwać po imieniu jaka nacja była odpowiedzialna za rozwiązanie problemu żydowskiego .

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 21 luty, 2013 - 07:02

Historii nie można zmienić.Można ją badać,opisywać i wyciągać wnioski na przyszłość.Z nauczaniem jej w szkołach problem jest nie tylko w Polsce.Proszę się zapoznać z artykułem jakie są wyniki nauczania tego przedmiotu w niemieckich szkołach.
http://www.welt.de/108390398

Portret użytkownika ss
Wysłane przez ss (niezweryfikowany) w 22 luty, 2013 - 19:47

kominiarz,kiedys mi facet opowiadał jak po wojnie mordowali w Łambinowicach niemieckie i śląskie kobiety i dzieci i nie da sie tego opisac i tak naprawde to ty nic nie wiesz o histori cos tam usłyszysz i później sie odzywasz

Portret użytkownika ss
Wysłane przez ss (niezweryfikowany) w 23 luty, 2013 - 13:41

kominiarz,ja to wszystko wiem i w lambinowicach siedzieli tylko niemcy i slazacy a co robil z nimi geborski to chyba wiesz a NKWD nie wiedzialo co to jest za oboz jak sie zapytali co to sa za ludzie to geborski im powiedzial ze to rodziny gestapowcow i esesmanow

Portret użytkownika Arn
Wysłane przez Arn (niezweryfikowany) w 23 luty, 2013 - 14:53

Po pierwsze. Nie ma takiej możliwości żeby NKWD o tym nie wiedziało. Po drugie. To jak wyglądała sytuacja Polski po opanowaniu jej przez Sowietów przedstawili dwaj angielscy historycy w swojej książce (wartej przeczytania) L. Olson, S. Cloud. Książka nosi tytuł: Sprawa honoru, Dywizjon 303 Kościuszkowski. Krótki jej fragment: "Utwierdziwszy na dobre swoją supremację nad Wisłą, komuniści wzmogli terror. Aresztowano i wtrącono do więzień tysiące Polaków, którzy walczyli z Niemcami, tych z ruchu oporu w kraju i tych wracających z Zachodu. Według Lane'a do roku 1947 sowiecka i polska bezpieka uwięziła ponad sto tysięcy osób. Więzienia w Krakowie, Poznaniu i Lublinie pękały w szwach. n. Doszło do tego, że komunistyczny rząd skorzystał z kilku poniemieckich obozów koncentracyjnych, w tym z obozu w Oświęcimiu. Zdarzało się, że przywódcy polskiego ruchu dzielili cele z nazistami wysokiego szczebla. Najbardziej znany był przypadek oficera wywiadu Armii Krajowej, Kazimierza Moczarskiego, którego umieszczono w jednej celi z Jurgenem Stroopem, generałem SS kierującym w 1943 roku likwidacją warszawskiego getta Wśród aresztowanych po wojnie znaleźli się też piloci, którzy latali w Anglii, między innymi Stanisław Skalski. Kolega z roku „trzech muszkieterów", z osiemnastoma zestrzeleniami na koncie, był w gronie polskich pilotów z RAF-u lotniczym asem nad asy. Oskarżony w 1948 roku o szpiegostwo na rzecz „amerykańskich i brytyjskich imperialistów", dwa lata spędził w małej podziemnej celi, co jakiś czas poddawany przesłuchaniom i torturom. W roku 1950 skazano go na śmierć za szpiegostwo. Po zgonie Stalina w 1953 roku wyrok ten zmieniono na dożywocie, ale Skalskiego nikt o tym nie poinformował. Przesiedział wwiezieniu aż do ogłoszenia w roku 1956 amnestii dla więźniów politycznych, zżerany cały czas myślą, że każdy dzień może być jego ostatnim. Wyszedł na wolność zgorzkniały i głęboko rozżalony, jako całkiem inny człowiek niż ten, którego znali koledzy. Lecz i tak mógł się uważać za szczęściarza. Dziesiątki innych pilotów aresztowanych w tym samym czasie stracono pod sfabrykowanym zarzutem szpiegostwa".

Portret użytkownika romek
Wysłane przez romek (niezweryfikowany) w 26 luty, 2013 - 08:38

W 1335 r na zjeżdzie w Tręczynie Król Polski a był nim wtedy Kazimierz Wielki powiedział [ja Król Polski w imieniu narodu polskiego wobec zaistniałych faktów wyrzekam się wszelkich praw do ziemi śląskiej po wsze czasy]faktami tymi było niemieckie osadnictwo a co za tym idzie kultura rozwój itp...niestety nie uczą tego w szkołach a jak ktoś uczy się historii z filmu typu czterej pancerni itp to póżniej wypisuje bzdury

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 26 luty, 2013 - 11:53

Kazimierz Wielki nie mógł tego powiedzieć na zjeździe w Trenczynie ponieważ na tym zjeździe byli tylko jego przedstawiciele.
Zrzeczenie się praw do księstw śląskich,które uznawały zwierzchnictwo
króla Czech, miało miejsce w 1339 na drugim zjeździe w Wyszechradzie,a ostatecznie zostało potwierdzone w układzie jaki zawarł Kazimierz Wielki z z Karolem Luksemburskim w roku 1356 w Pradze.

Odpowiedz