Klątwa i złota kaczka

Klątwa i złota kaczka

Artykuły : 
Numer wydania: 
Przejeżdżając przez Toszek, nie sposób ominąć tajemniczych murów piętrzących się nad miastem. Ruiny zamku pobudzają wyobraźnię i kierują myśli ku dawnym czasom jego świetności. Z kronik jasno wynika, że najpierw był zamek, a wokół niego powstało miasto...

Pierwsza spisana informacja o toszeckim zamku pojawiła się w 1222 roku. Wspomina ona o kasztelanie Jakubie, rezydującym w tutejszej kasztelanii. Z pewnością warownia istniała tu na długo wcześniej – co najmniej od XII wieku. W bulli papieża Innocentego z 1201 r. wymieniony został kościół św. Piotra. Pierwsza, drewniana jeszcze twierdza powstała być może za panowania Bolesława Krzywoustego. Historia zamku może być jednak jeszcze starsza, gdyż niektórzy wskazują jako jego założyciela słowiańskie plemię Opolan (VIII- IX w.). W każdym razie pewne jest, że najpierw powstała tutaj warownia, a dopiero później wokół niej wyrosło miasto.

W okresie rozbicia dzielnicowego władzę nad warownią obejmowali kolejni książęta z linii opolskiej, bytomsko-kozielskiej, cieszyńskiej i oświęcimskiej. Mieszkała tu też Judyta, żona Mieszka II Otyłego. Książę toszecki Bolesław w roku 1315 został arcybiskupem Ostrzyhomia (miasto nad Dunajem) i prymasem Węgier. Zapewne w karierze pomogła mu jego siostra, małżonka króla Węgier.

Zamek był wielokrotnie przebudowywany. Za księcia Przemysława (XV w.) odbudowano go po zniszczeniach z czasu najazdów husyckich i ustanowiono tu stałą siedzibę książęcą. Przez długi czas przechodził z rak do rąk. W 1557 roku Habsburgowie, którzy jako lennicy królów czeskich przejęli dobra po bezpotomnej śmierci Jana II Dobrego, przekazali zamek w zastaw Fryderykowi von Redernowi. Po pożarze w 1570 roku ród odbudował go w stylu renesansowym, dobudowując przy okazji pomieszczenia do budynku bramnego.

W 1638 roku siostra zmarłego rok wcześniej Jerzego II Rederna wydała swoją córkę za wpływowego magnata Kaspra Colonnę, rozpoczynając w ten sposób nowy rozdział w historii zamku. Colonnowie gruntownie przebudowali go w latach 1650-66, co upamiętnia inskrypcja widoczna obok bramy „Caspar Comes Colonna 1666”. Z budowli typowo obronnej zamek przekształcił się w jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich na Górnym Śląsku.

Posiadłość znów przechodziła z rąk do rąk. W 1707 roku zamek nabył Dietrich von Peterswald, w 1718 roku - hrabia Franciszek Karol Kotuliński, w 1759 - ród Posadowskich. W 1791 roku odkupił go baron Adolf von Eichendorff, ojciec wielkiego śląskiego poety. Joseph von Eichendorff spędził tutaj najmłodsze lata, które wspominał w późniejszych poematach:

Pamiętasz tam, na wzgórzu, zamek ów?

Łkał nocą róg, jak gdyby wołał ciebie,

I sarna szła na łów,

I szumiał las i srebrniał sierp na niebie -

Tak cicho... Abyś mógł usłyszeć siebie

I boleść swych dziecięcych snów.

W 1797 roku toszecki zamek nabył Franciszek Adam Gaschin. To właśnie za jego rządów wybuchł wielki pożar, który niemal doszczętnie strawił posiadłość. Działo się to w 1811 roku. Do dziś krążą na ten temat legendy...

Żeby zachować chronologię, musimy cofnąć się o kilkaset lat. Według podania, władca zamku zakochał się w córce strażnika. Chciał ją nawet poślubić, lecz ojciec dziewczyny stanowczo się temu sprzeciwił. Rozsierdzony władca kazał obić strażnika i wyrzucić ze swoich włości, a dziewczynę zamknął w zamkowej wieży. Kobieta z żalu i tęsknoty zmarła w samotnej komnacie, ale nie opuściła zamku. Ponoć można ją spotkać do dziś, przechadzającą się o północy po dziedzińcu, ubraną w białe szaty. Po latach, wypędzony ojciec powrócił, a dowiedziawszy się o losie swej ukochanej córki, rzucił klątwę na zamek.

Klątwa wypełniła się w 1811 roku. Pożar ogarnął wszystkie pomieszczeni mieszkalne. Gizela Gaschin, żona właściciela, ratując się z płomieni, zdołała uchwycić tylko specyficzny klejnot. Była to złota kaczka, która w srebrnym koszyku wysiadywała jedenaście złotych jajek. Miały być one dodatkowo zdobione szlachetnymi kamieniami. Hrabina uciekała przez podziemia, lecz otoczona płomieniami i dymem pogubiła się w mrocznych zakamarkach i bezskutecznie szukała wyjścia z lochów. W końcu wycieńczoną i wpół żywą odnalazł ją mąż. Zanim skonała w jego ramionach, zdołała wyszeptać tylko „kaczka, koszyk, nisza...” Zrozumiano, że przed śmiercią ukryła gdzieś klejnot. Mimo wielu lat poszukiwań, nie udało się go jednak odnaleźć.

O tym, że nie jest to tylko piękna legenda, świadczy zapis w akcie sprzedaży toszeckiego zamku (a raczej jego ruin) w 1840 roku Abrahamowi Guradze. Hrabia Leopold von Gaschin zaznaczył w nim, że rodzinny klejnot, złota kaczka, nadal pozostaje własnością Gaschinów i jeżeli zostanie odnaleziony, ma wrócić do prawowitych właścicieli. Być może bezcenny ptak do dziś czeka na szczęśliwego znalazcę.

W rękach rodu Guradze ruiny zamku pozostawały do II wojny światowej. W latach 1957-63 budowla została częściowo odbudowana. Dziś mieści się tu Centrum Kultury „Zamek w Toszku”.

Romuald Kubik

Materiał powstał przy współpracy z Piotrem Smykałą.

Źródła: Jan F. Lewandowski, Historia Zamku w Toszku.

Johannes Chrząszcz, Historia Miast Pyskowice i Toszek.

Odpowiedz