fbpx Kilka centymetrów kłótni mniej | Strzelec Opolski

Kilka centymetrów kłótni mniej

Kilka centymetrów kłótni mniej

Artykuły : 
Numer wydania: 

[img_assist|nid=357|title=Popanda|desc=|link=popup|align=left|width=150|height=101]Artykuł o sporze sąsiedzkim na Nowej Wsi, jaki ukazał się w „Strzelcu Opolskim” przed kilkoma tygodniami, wywołał całą lawinę zdarzeń. Pod rozbieranym domem i sąsiadującym z nim gospodarstwem państwa Popandów zaczęły ustawiać się kolejki dziennikarzy wszelkiego rodzaju mediów i to z różnych stron kraju. Także pod artykułem, który ukazał się w internetowym wydaniu naszej gazety, liczba komentarzy i polemik przekroczyła wszelkie oczekiwania.
Przypomnijmy, że przed kilkoma miesiącami działkę sąsiadującą z gospodarstwem państwa Popandów zakupiło polsko-holenderskie małżeństwo, które zaczęło remont, a raczej rozbiórkę znajdującego się na nim domu. Ze starego budynku pozostały resztki murów zewnętrznych w tym ściana szczytowa, która bezpośrednio graniczy z sąsiednią działką, a która jest zbudowana dość mizernie. Popandowie skarżą się, że nie dość, że ściana ta grozi zawaleniem, to jeszcze wchodzi na 20 cm na ich teren.
Kiedy sytuacja międzysąsiedzka się zaogniła, holenderski właściciel rękoma pracownika wypisał obraźliwe dla sąsiadów hasła na ścianie swojego domu. Inspektorat budowlany zaś stwierdził, że rozbiórka domu odbywała się bez pozwolenia.
Jak w chwili obecnej wygląda sytuacja sąsiedzkiego sporu na Nowej Wsi? Obraźliwe napisy zniknęły z płotu i ściany domu, zlikwidował je osobiście holenderski właściciel. W miejscu spornej granicy – starego płotu – stoją już tylko podmurówki. Nowy płot, wykonany z solidnych betonowych płyt przesunięty jest o około 30 cm w kierunku gospodarstwa Popandów. Jest teraz na równi ze szczytową ścianą rozbieranego domu, który stał się zarzewiem konfliktu. Według gospodarzy nie znaczy to jednak wcale, że racja leżała po drugiej stronie.
- Wybudowaliśmy nowy płot na naszej działce – mówi Łucja Popanda. – Zdecydowaliśmy się dobrowolnie na oddanie tego paska ziemi, żeby mieć spokój. Nie będziemy swoim dzieciom zostawiać takiego problemu. Ale tej walącej ściany domu ocieplić nie pozwolimy, bo to byłoby już na naszym terenie.
Szczytowa ściana domu nadal jest granicą między działkami i gospodarze ani myślą pozwolić na jej przesunięcie. Nadal głównym zarzutem, jaki stawiają Popandowie wobec remontującego budynek małżeństwa, jest stan tej ściany, która wykonana jest bardzo licho i może stwarzać zagrożenie.
Granicę obu działek określił ostatecznie geodeta Karol Szydło. – Granica przebiega w miejscu wskazanym przez panią Popandę, czyli po ścianie domu. Zostało to stwierdzone już w protokole granicznym z 1989 roku.
- Granica przebiega dokładnie tam, gdzie postawiony jest nowy płot – mówi niedoszła sąsiadka Popandów. Niedoszła, bo małżeństwo nie zamierza dłużej się tutaj budować. – Życie jest za krótkie na ciąganie się po sądach, a przy takiej sąsiadce jak ta, z sądów byśmy nie wychodzili. Proszę wierzyć, że nie jest to miła staruszka.
- Jutro jest nasz ostatni dzień tutaj – kontynuuje. – Jeżeli znajdzie się kupiec, nie zamierzam ukrywać całej sytuacji i tego, że sąsiedzi nie pozwolą mu nawet na otynkowanie zewnętrznej ściany. Mamy już inny dom z przyjaznymi i bezproblemowymi sąsiadami.
Romuald Kubik

Komentarze

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 18 Październik, 2007 - 19:44

KARGULE

Odpowiedz