Kiedy będzie chodnik?

Kiedy będzie chodnik?

Artykuły : 
Numer wydania: 

[img_assist|nid=4490|title=|desc=|link=popup|align=left|width=150|height=100]Czy trzeba czekać, aż kogoś zabije pędzący samochód?

Mieszkańcy Osieka mają serdecznie dość obietnic. Jak mówią, są nimi mamieni od lat i nic się nie zmienia.

- Od ośmiu lat, co roku, piszemy pisma do starosty, żeby wybudować chodnik na ulicy Powstańców Śląskich – mówi Józef Kaczmarczyk, sołtys Osieka. – A konkretniej od wjazdu do wioski ze strony Kadłuba aż do przystanku autobusowego. To jakieś 450 metrów.

- Codziennie tą drogą nasze dzieci chodzą na przystanek w drodze do i ze szkoły – mówi Anna Namysło. – Nie ma chodnika, z jednej strony są płoty, z drugiej – zielone pobocze.

- Pół biedy, gdy jest sucho – dodaje Gizela Loch. – Wtedy, gdy nadjeżdża samochód, dzieci schodzą na trawę. Gorzej, gdy pada. Po obu stronach drogi tworzą się długie kałuże a w niektórych miejscach po prostu strumienie. Dzieci nie mają gdzie uciekać przed samochodami. Albo wchodzą do kałuży, albo uciekają na pobocze, które przy deszczu staje się grząskim bajorem. Zanim dojdą do autobusu, są już całe mokre i ubłocone. To samo w drodze do domów.

- Jeszcze gorzej jest, gdy spadnie śnieg – mówi Aniela Blaut. – Pług zsypie śnieg na jedną stronę, tworzy korytarz dla samochodów, ale piesi nie mają dla siebie już zupełnie miejsca.

- Do tego dochodzi jeszcze prędkość, z jaką gnają tu kierowcy – wtrąca Sebastian Madera. – Od remizy w stronę Kadłuba jest długi, prosty odcinek. Większość kierowców wciska gaz do dechy – przy końcu wioski jadą grubo ponad setkę. Dzieciaki mają małe szanse, żeby uskoczyć. Prosimy o chodnik, żeby nie doszło tu do tragedii.

- Gdy rozmawiałem w tym roku ze starostą – w końcu to droga powiatowa – usłyszałem, że do końca 2009 na sto procent chodnik będzie – mówi sołtys Kaczmarczyk. – Mamy grudzień, a nic się nie dzieje. W minionym tygodniu było spotkanie sołtysów. Był na nim Andrzej Ful, który w starostwie zajmuje się drogami. Spytałem go o nasz chodnik i usłyszałem, że nie ma na to szans, bo brakuje pieniędzy. To po co starosta obiecuje? Jakbym ja wyglądał, gdybym powiedział mieszkańcom Osieka, że chodnik będzie a potem go nie zbudują? Do kogo ludzie będą mieli pretensje? Do mnie, czy do starosty? Chcieliśmy zrobić w tym roku kawałek chodnika przy kapliczce.

- Sprawa z chodnikiem w Osieku ciągnie się od lat, ale na pewno nie od ośmiu – mówi Józef Swaczyna, starosta strzelecki. – W 2005 roku otrzymaliśmy pismo sołectwa, w którym mieszkańcy proszą o budowę chodnika od posesji państwa Richter do skrzyżowania z ul. Strzelecką. Skierowaliśmy pismo do gminy Strzelce, żeby partycypowała w kosztach tej inwestycji. Brak wiążącej odpowiedzi ze strony gminy sprawił, że w budżecie powiatu na rok 2006 tej inwestycji nie ujęto. Weszła za to do budżetu na rok 2007 – zabezpieczono 50 tys. zł na opracowanie dokumentacji projektowej. Dokonano pomiaru całodobowego ruchu samochodowego w Osieku – wynik to 333 pojazdy na dobę. Uzgodniliśmy lokalizację chodnika z radą sołecką. Inwestycję wycofano z budżetu po uzgodnieniach tej kwestii z sołtysem a środki finansowe wydatkowano na terenie miejscowości Osiek na drobne prace remontowe. Po tym czasie sprawa nie była ponownie poruszana. Poza tym budowa tego chodnika nie jest taka prosta. Chodzi o 730 metrów. Na 200 metrach trzeba by było wybudować kanalizację deszczową. Na pozostałych odcinkach odwodnienie powierzchniowe. Konieczna jest także przebudowa linii telekomunikacyjnej ze względu na kolizję projektowanego chodnika ze słupami. Inwestycja ta wymaga lokalnie rozbudowy drogi, czyli podziałów i wykupów gruntów. Budowa chodnika wymaga pełnej dokumentacji projektowej oraz uzyskania decyzji zezwalającej na realizację inwestycji drogowej na podstawie tzw. „specustawy”. Szacunkowy koszt zadania to 1 milion złotych, koszt opracowania dokumentacji projektowej to 70-80 tys. zł.

Koszt budowy chodnika niewątpliwie jest wysoki. Życie dzieci, które chodzą tamtędy – bezcenne. Skoro w kasie starostwa nie ma pieniędzy na całą inwestycję, to może warto pomyśleć choć o częściowym załatwieniu sprawy? Na przykład odwodnieniu tej drogi tak, żeby piesi w czasie niepogody, nie musieli uciekać prosto w kałuże. Wiele spraw da się rozwiązać rozmawiając ze sobą. A co kilka głów, to nie jedna. Może „okrągły stół”, przy którym spotkają się urzędnicy ze starostwa i mieszkańcy Osieka przyniesie konstruktywne rozwiązania, możliwe do zrealizowania i satysfakcjonujące obie strony.

POS

Odpowiedz