Jak wypędzono zakonników

Jak wypędzono zakonników

Artykuły : 
Numer wydania: 

30 października 1810 roku „Fryderyk Wilhelm, z łaski Bożej Król Pruski” wydał prawo, które radykalnie odmieniło ustalony od wieków porządek rzeczy. Edykt o włączeniu wszelkich dóbr duchownych do monarchii kasował w całym państwie pruskim (a w tym w prowincji śląskiej) klasztory i majątek kościelny. Dla zakonników z Góry św. Anny nastały ciężkie czasy.

Kasacja z 1810 roku nie była czymś zaskakującym. Była to kontynuacja umniejszania roli Kościoła. Proces ten w niemal całej Europie trwał od nastania epoki oświecenia. Dla filozofów epoki oznaczało to wyzwalanie społeczeństwa i kultury spod dominacji Kościoła. Jak pokazały późniejsze doświadczenia – społeczeństwo wyzwalano często wbrew jego woli.

Apogeum walki z Kościołem miało miejsce podczas Rewolucji Francuskiej, której przywódcy narzucali ludowi nową ideologię bez względu na ofiary. Mało znanym rozdziałem tamtych wydarzeń jest powstanie w Wandei, podczas którego siły rewolucyjne zmasakrowały i niemal wybiły ludność całej prowincji, która stanęła w obronie religii.

W państwach niemieckich pierwsze prawa sekularyzacyjne wyszły w roku 1803. Naczelny urząd administracji prowincji Świętego Cesarstwa Rzymskiego zarządził wtedy przymusową kasatę większości klasztorów oraz upaństwowienie ich majątków. Uzasadniano to koniecznością uzyskania środków na wypłatę odszkodowań książętom, których majątki po lewej stronie Renu zagarnął Napoleon. Prawo to zostało wykorzystane przez elity do znacznego wzbogacenia się kosztem Kościoła.

W państwie pruskim, faworyzującym protestantyzm, zawsze starano się umniejszyć rolę Kościoła katolickiego. Klasztory obłożone były dużymi podatkami i ograniczeniami w korzystaniu z dóbr z własnej działalności gospodarczej. Klęska w wojnie z Francją w 1807 i pokój w Tylży, na mocy którego Prusy musiały płacić Napoleonowi duże kontrybucje, dały pretekst do przykręcenia śruby. Wydano edykt, który praktycznie likwidował klasztory i majątki kościelne, a uzasadniano to chęcią odciążenia mieszkańców od dodatkowych podatków. Państwo przejęło ogromny majątek około 68 klasztorów, a sami zakonnicy zmuszeni zostali do złożenia habitów i pozbawieni dotychczasowych przywilejów.

Wśród ludności zapanowało rozgoryczenie tak wielkie, że aż biskup wrocławski musiał napominać wiernych o obowiązku podporządkowania się władzom świeckim.

7 grudnia 1810 roku na Górę św. Anny przybył z Koźla sędzia miejski Cubale w towarzystwie komornika Kowallika z Leśnicy. Oświadczył przerażonym zakonnikom, że zakon został zlikwidowany, jego dobra mają zostać zinwentaryzowane, a sami ojcowie wypędzeni.

Zanotowano, że w kasie zakonnej było 216 reńskich talarów, 2 srebrne grosze i 6 fenigów. Wśród cennych przedmiotów odnotowano też srebrną sukienkę dla cudownego obrazu (powstałą niedługo wcześniej), która ważyła 6 funtów i 12 łutów. Jej wartość wyceniono na 80 reńskich talarów. Było tez 6 koron srebrnych, z których 3 przechowywał właściciel dóbr. Cały majątek klasztoru wyceniono na 1179 talarów, 18 groszy i 6 fenigów. Po zapłaceniu zaległych rachunków z majątku tego pozostało ponad 1000 talarów.

Prawo zapewniało wypędzonym zakonnikom wypłacanie pensji. Ustalenie jej wysokości spotkało się jednak z wielkimi trudnościami. Zakon żebraczy nie miał stałych dochodów i polegał tylko na dobroczynności wiernych. Sporządzono przy okazji ciekawy spis, który ukazuje, skąd pochodzili poszczególni zakonnicy.

Ojciec gwardian Ireneusz Schulz, urodzony na Warmii (Ermlande), lat 56, w zakonie lat 35;

Ojciec wikary Euzebiusz Chróścicki, z Kazimierza w Księstwie Warszawskim, lat 42, w zakonie 22;

Ojciec Wacław Przemyski, kaznodzieja świąteczny, urodzony w Pilicy w Polsce, lat 47, z tego w zakonie 30;

Ojciec Erazm Piekarski, kaznodzieja niedzielny, z Koroswenk (Kurozwęk) koło Sandomierza, lat 42, w zakonie 24;

Ojciec Cyprian Laskowski z Biecza w Galicji, lat 79, w zakonie 50;

Ojciec Florian Kosiarski z Solca, w Polsce, lat 59, w zakonie 38;

Ojciec Sylweriusz Gomulski, niemiecki kaznodzieja, urodzony w Polsce, lat 46, w zakonie 6;

Ojciec Tyburcjusz Chajdasiewicz z Pilicy w Polsce, lat 37, w zakonie 21;

Brat Restytut Karpielowicz z Litwy, lat 68, w zakonie 38;

Brat Alkantara Klein, lat 50, w zakonie 27;

Bracia Stanisław Grzybowski i Onufry Płocki.

Oprócz wymienionych „było jeszcze w klasztorze wiele osób świeckich: syndyk Springer, który otrzymywał pensję, kucharz i kilku kuchcików”.

Losy zakonników potoczyły się różnie. Gwardianowi Schultzowi przyznano 15 talarów miesięcznej pensji, lecz zrzekł się jej na rzecz 80 talarów odprawy. Zanim ją otrzymał, wyjechał do Warszawy, a potem „do Rosji”. W 1812 roku słał z Krakowa pełne skarg na swój los listy, prosząc komisję sekularyzacyjną o zapomogę, a potem o wypłacenie odprawy.

Także inni zakonnicy udali się do Polski. Zrobili tak oo. Cyprian i Florian. Zamierzał tak też postąpić o. wikary Euzebiusz, lecz na wieść, że w Warszawie także zlikwidowano klasztor, pozostał na Górze św. Anny. W 1812 roku pisał do komisji sekularyzacyjnej, że na miejscu pozostali jeszcze tylko dwaj zakonnicy i niemal wszystkie prace przy kalwarii musi wykonywać sam. Zwrócił się w związku z tym z prośbą o podwyższanie pensji. Przeniósł się potem do Leśnicy.

Część zakonników znalazła bezpieczną przystań u właścicieli ziemskich lub przy parafiach. Większość żyła z głodowych pensji lub odpraw, które nie starczały na długo. Często zwracali się więc z prośbami o podwyższenie tych sum.

Sekularyzacja dotknęła nie tylko zakonników, lecz i pustelników. Na oficjalne zlecenie rządu proboszcz Malorny 15 lutego 1811 roku wystawił następujące świadectwo:

Pod Górą Św. Anny koło Leśnicy od 50 lat mieszka pewna polska pani, Petronela von Korzeniowska, urodzona w okolicy Wołynia [Wolon] na Ukrainie, która z powołania do stanu duchownego opuściła rodziców przed 50 laty i przybyła na Górę Św. Anny. Teraz ma 70 lat. Nie miała na to pozwolenia pana włości, ale ówczesny starosta okręgu Strzelec Wielkich von Frackstein wiedział o jej zamiarach i we wszystkim udzielał jej swego poparcia. Nie miała żadnych zasobów. Utrzymywała się z jałmużny dobroczyńców, a szczególnie franciszkanie dostarczali jej jedzenia tak często, jak potrzebowała. We wcześniejszych latach korzystała z wielu dobrodziejstw zmarłej pani hrabiny Neuhaus i Gaschin. Najwięcej jednak zarabiała kobiecymi pracami ręcznymi, do których podobno była bardzo zdolna. [...] W ostatnim czasie wymieniona osoba nie może się już trudnić niczym innym, jak tylko modlitwą; ponieważ jest już tak wątłych sił, że nie może nawet iść do kościoła, musi więc żyć z opatrzności Boga, a teraz wskutek zniesienia klasztoru na Górze św. Anny znalazła się w nadzwyczaj trudnych warunkach.

W księdze zmarłych parafii Leśnica zapisano potem: 1811, 16 lipca na Górze Św. Anny została pogrzebana panna hrabianka Petronela Korzeniowska, eremitka, zmarła 14 tegoż.

CDN.

Romuald Kubik, Piotr Smykała

Źródła: Historia Góry św. Anny, opracowanie, Wrocław 2006.

Komentarze

Portret użytkownika czytelnikxxxyyy
Wysłane przez czytelnikxxxyyy (niezweryfikowany) w 27 Sierpień, 2013 - 14:27

Dla tych co znają język niemiecki.
Opolska Biblioteka Cyfrowa umieściła w internecie niedawno książkę hrabiny Valeski von Bethusy-Huc "Mein Oberschlesien : Skizzen und Geschichten" z roku 1912.W książce jest rozdział poświęcony Górze św.Anny - "St.Annaberg",od strony 41 do 52.Opisane są tam obchody kalwaryjskie Podwyższenia Krzyża i opis drogi od klasztoru w Porębie(zdjęcia kościoła i zakonnic)do klasztoru na Górze św.Anny.Opisany jest tam sam kościół na Górze św.Anny i krypty pod kościołem.

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 29 Sierpień, 2013 - 15:36

No i to jest artykuł na poziomie, z tymże wydaje mi się, że pacyfikacja (ludobójstwo) Wandei to dość dobrze znany epizod z rewolucji francuskiej.

Odpowiedz