Horror pod oknami redakcji

Horror pod oknami redakcji

Artykuły : 
Numer wydania: 

Granaty i antyterroryści w akcji
 

Sytuacja wyglądała jak wyjęta z amerykańskiego filmu akcji. W piątek, 31 marca, w godzinach popołudniowych na ulicy Piłsudskiego w Strzelcach Opolskich naprzeciwko redakcji rozległ się wielki huk, który zwrócił nie tylko naszą uwagę, lecz także wszystkich przechodniów. Odgłos pochodził z granatu hukowego, który został rzucony przez antyterrorystów przy jednym ze stojących na parkingu samochodów. Potem policjanci otoczyli mężczyznę, który stał przy pobliskich drzewach, obezwładnili go, rzucili na ziemię, skuli kajdankami i zabrali na komendę policji w Strzelcach Opolskich. Zdarzenie trwało kilka minut.

- Otrzymaliśmy informację dotyczącą posiadania broni przez tę osobę - poinformowała nas Paulina Porada ze strzeleckiej policji. - Dlatego zatrzymanie prowadzone było przez jednostki specjalne. Obecnie trwają czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia - dodała rzeczniczka.

Jak się okazało, mężczyzna zatrzymany w spektakularny sposób w piątkowe popołudnie już w poniedziałek zgłosił się do redakcji „Strzelca Opolskiego”. Jest na wolności.

- Jestem zbulwersowany tym zajściem - opowiada. - Tym bardziej, że o godzinie 9 rano w piątek zostałem wezwany na komendę, gdzie się stawiłem, ale w związku z tym, że byłem pod wpływem alkoholu, wyznaczono mi kolejny termin na 12 kwietnia. Po paru godzinach otrzymałem jednak telefon od policjanta, że chce się ze mną spotkać, zgodziłem się i powiedziałem, że przyjadę na komendę. Funkcjonariusz stwierdził, że lepiej jeśli spotkamy się na parkingu przy PKS. Poprosiłem swoją konkubinę, żeby mnie tam zawiozła. Po przyjeździe wyszedłem z samochodu i podszedłem do czekającego pod drzewem funkcjonariusza. Po chwili na placu pojawiła się furgonetka, z której wyskoczyli antyterroryści, wyrzucając granaty hukowe obok samochodu, którym przyjechałem, a w dalszym ciągu przebywała tam moja partnerka. Po chwili policjant, z którym się umówiłem, zaczął krzyczeć, że to o mnie chodzi. Zostałem powalony na ziemię, skuty i zawieziony na komendę. Przeszukano mój samochód, mieszkanie i działkę ogrodową. Nie znaleziono niczego nielegalnego, jedyna broń, jaką posiadam, to wiatrówka i pistolet na race. Nie rozumiem, po co ta cała szopka, przecież tego samego dnia byłem na komendzie. Policjanci mogli też przyjść w każdej chwili do mnie. Dlaczego zrobili przedstawienie w centrum miasta, stresując przy tym przechodniów? - zastanawia się mężczyzna. - Mój adwokat złożył już zażalenie w sprawie zatrzymania - dodaje.

Beata Baryga

Komentarze

Portret użytkownika Skinny
Wysłane przez Skinny (niezweryfikowany) w 4 Kwiecień, 2017 - 10:28

Wyglada na probe prowokacji. Nic na niego nie maja, to moze przynajmniej zacznie stawiac opor podczas zatrzymania. A moze i zachowywalby sie agresywnie i zaatakowal ktoregos z funkcjonariuszy... Ze dwa latka by mu sie dostalo...

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 4 Kwiecień, 2017 - 14:30

Żałosne , mierne i wogóle szkoda komentować tą dziecinadę w wykonaniu lokalnych amatorów,ehh.

Odpowiedz