Dziękujemy kibicom

Dziękujemy kibicom

Artykuły : 
Numer wydania: 
I liga piłki ręcznej mężczyzn

(Po 60 minutach gry w Zawadzkim dwa najlepsze zespoły Opolszczyzny w piłce ręcznej mężczyzn podzieliły się punktami. Zawodnicy ASPR Unimot Zawadzkie dziękują kibicom za doping, który pomógł im w dobrej grze. )

Dwa poprzednie mecze derbowe w Zawadzkim kończyły się wygraną naszego zespołu, więc kibice również tym razem liczyli na komplet punktów wywalczonych przez ASPR Unimot. I nie przyjmowali do wiadomości, że przecież opolanie to wicelider tabeli i zespół, który ma spore aspiracje i chce awansować do ekstraklasy.

(Od początku meczu na prowadzeniu byli goście, którzy najpierw prowadzili jedną bramką, a od 16 minuty spotkania sukcesywnie powiększali przewagę. Po30 minutach gry Gwardia prowadziła już pięcioma golami i nic nie zapowiadało, że nasz zespół jest w stanie odrobić straty. Gwardziści dokładnie podawali piłkę i wypracowywali sobie klarowne sytuacje, z których punktowali nasz zespół. Za to w naszej drużynie brak było właśnie dokładnych podań i spokoju w rozgrywaniu akcji. Niecelne a zwłaszcza obronione strzały naszych graczy dawały okazję do kontr, przeważnie kończących się zdobyciem gola przez gwardzistów. )

Po zmianie stron ASPR Unimot zaczął grać odrobinę rozważniej a i przeciwnik już dość nonszalancko rozgrywał swoje akcje i powoli przewaga opolan zaczęła topnieć. Gwardia skutecznie nie pozwalała przeciwnikowi na odrabianie strat, gdyż po ciekawych i pomysłowych rozegraniach piłki przez miejscowych następowała akcja gości, którzy dość pewnie strzelali kolejnego gola. W 57 minucie opolanie prowadzili 30:26 i od tego momentu nie zdołali już pokonać Dawida Janika.

(- Sędziowie wypaczyli wynik meczu – grzmiał po spotkaniu trener Gwardii, Henryk Zajączkowski. – Gwizdali nam takie przewinienia, których nie było, a miejscowym pozwalali niemal na wszystko. )

Wzburzenie trenera łatwo zrozumieć, gdyż gwardziści są kandydatem do awansu, a musieli zostawić punkt w Zawadzkim. Gdy do końca meczu pozostało tylko 63 sekundy, a gwardziści prowadzili dwoma golami i w dodatku byli w posiadaniu piłki, wydawało się, że ich wygrana jest już przesądzona. Tak myśleli chyba już nawet sami zawodnicy Gwardii i dali sobie wyrwać zwycięstwo.

(- Na pewno sędziowie faworyzowali gospodarzy – powiedział po meczu zawodnik Gwardi Marcin Śmieszek. – Ale pretensje powinniśmy mieć do samych siebie, bo zagraliśmy słabiej w drugiej połowie i to pozwoliło miejscowym złapać „wiatr w żagle”. )

Świętowanie po ostatnim gwizdku sędziego odbyło się w naszym zespole przy chóralnych śpiewach kibiców zagrzewających grupę do boju przez całe spotkanie.

(- Rok temu też przegrywaliśmy w derbach wysoko, a potrafiliśmy mecz wygrać. I to trener przypomniał nam w przerwie meczu. W imieniu drużyny chcę podziękować kibicom, bo ich doping bardzo nam pomógł – powiedział szczęśliwy po meczu Artur Pietrucha. )

Tekst i foto: Piotr WARNER

Odpowiedz