Dowody gniją

Dowody gniją

Artykuły : 
Numer wydania: 

Śmieci na nasypie w Staniszczach Wielkich

Ta sprawa ciągnie się jak kiepska telenowela. Ponownie wracamy do śmieci na nasypie kolejowym w Staniszczach Wielkich. 11 sierpnia odbyła się komisja w terenie. Uczestniczyli w niej przedstawiciele kolei, urzędu gminy i dwie staniszczańskie radne. W protokole pokontrolnym zalecono zgłoszenie sprawy na policję. Jak dowiedzieliśmy się od Anny Kutyni-Łotockiej, takie zgłoszenie nadal nie wpłynęło.

Zapytaliśmy rzecznika PKP, dlaczego sprawa jest tak odwlekana i dowiedzieliśmy się, że ponad miesiąc po spotkaniu, bo 14 września, kolejarze wystosowali do urzędu gminy pismo, w którym stwierdzono, że skoro wytwórcami śmieci są prawdopodobnie mieszkańcy gminy Kolonowskie, to właśnie gmina powinna je uprzątnąć.

- Zaznaczyliśmy, aby to gmina zwróciła się do organów ścigania o przeprowadzanie regularnej kontroli lub obserwacji wskazanej lokalizacji - pisze w krótkim oświadczeniu Bohdan Ząbek z biura prasowego PKP PLK.

W mailu Ząbek podaje, że kolej zawiadamia policję o pojawiających się na nasypie śmieciach. Nikt sprawą nie interesuje się na tyle, by ją ostatecznie rozwiązać. Gmina Kolonowskie w odpowiedzi na pismo kolei wszczęła procedurę wydania decyzji nakazującej uprzątnięciu terenu. Decyzja ta zostanie nałożona na PKP.

- Kiedy na działce zwykłego mieszkańca pojawią się śmieci, to on musi je uprzątnąć, niezależnie od tego, kto je tam wyrzucił - tłumaczy wiceburmistrz, Konrad Wacławczyk. - To na właścicielu nieruchomości spoczywa także odpowiedzialność za zgłoszenie naruszenia prawa na policję, oraz pilnowanie posesji, także przed zaśmiecaniem. Nie mamy zamiaru traktować kolei inaczej, niż innych właścicieli.

Wydanie decyzji trwa około miesiąca. Jeśli kolej nie posprząta terenu, wtedy zrobi to gmina, a PKP zostanie obciążone kosztami.

W posiadaniu naszej redakcji od kilku miesięcy są dokumenty, które mieszkańcy znaleźli w śmieciach na nasypie. Osoby, które zadały sobie trud przeszukania tego miejsca, mówią, że jest tam więcej przedmiotów opisanych danymi osobowymi. Dowody mokną i gniją, a urzędnicy nadal przerzucają się pismami. Czy ktoś ma w ogóle zamiar szukać sprawców?

MM

Odpowiedz